Kostka spuchła po skręceniu, w kolanie coś trzasnęło, a biodro boli w głębokim przysiadzie. Czekać, aż przejdzie, czy od razu szukać pomocy? Dominika Groń rozmawia z Tomaszem Przyszlakowskim, fizjoterapeutą, który na co dzień pracuje z kolanami i powrotami do sportu, o tym, jak po urazie nogi zdecydować, od czego zacząć.
W skrócie
Odcinek o tym, co zrobić, gdy po urazie albo treningu boli noga: przeczekać, iść do fizjoterapeuty czy do ortopedy. Dominika Groń i Tomasz Przyszlakowski oddzielają nagłe urazy, takie jak skręcona kostka, szarpnięcie z tyłu uda czy trzask w kolanie, od przeciążeń, które narastają powoli. Od tego zależy, od czego zacząć. Krótko: nagły uraz z trzaskiem, obrzękiem albo krwiakiem to sprawa dla ortopedy, a ból, który narasta i wraca, warto pokazać fizjoterapeucie.
Co znajdziesz w odcinku
- Co sprawdzić po skręceniu kostki, zanim zdecydujesz, co dalej: czy da się obciążyć nogę, obrzęk, krwiak, porównanie z drugą nogą.
- Kiedy trzask w kolanie jest tylko dźwiękiem, a kiedy sygnałem, że trzeba to zbadać.
- Dlaczego szarpnięcie z tyłu uda podczas sprintu warto sprawdzić, zanim zaczniesz je rozciągać.
- Czym jest przeciążenie i dlaczego problemem częściej jest dawka niż sam ruch.
- Dlaczego przy większości przeciążeń całkowity odpoczynek jest błędem.
- Dlaczego brak bólu nie oznacza jeszcze gotowości do powrotu do sportu.
Dla kogo jest odcinek
Dla osób, które skręciły kostkę albo poczuły ból nogi podczas sportu, i dla tych, którym ból kolana czy biodra wraca po każdym powrocie do treningu. Odcinek pomoże uporządkować, kiedy zacząć od ortopedy, a kiedy od fizjoterapii, i jak wygląda stopniowy powrót do sportu w ramach fizjoterapii sportowej.
Umów pierwszą wizytę
Nie potrzebujesz skierowania ani wcześniejszego rezonansu, żeby umówić wizytę u fizjoterapeuty. Na pierwszym spotkaniu opowiesz, co się stało, a specjalista sprawdzi, jak pracuje noga, i pomoże ustalić dalszy kierunek, także wtedy, gdy najpierw potrzebna jest wizyta u ortopedy. Umów pierwszą wizytę.
Ten materiał ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem ani fizjoterapeutą. Jeśli masz objawy, które Cię niepokoją, skonsultuj je indywidualnie.
Transkrypcja odcinka
Pokaż pełną transkrypcję odcinka
Najtrudniejszy moment po kontuzji nie przychodzi zawsze wtedy, kiedy coś się wydarza.
Nasze kolana wydają różne dźwięki i nie każdy trzask jest zły. W większości przypadków całkowite odciążenie jest błędem. Błędne koło. Przestaje boleć, wracamy bardzo szybko. Znowu, za szybko. I po prostu sobie tak płyniemy na tej fali ciągłej kontuzji.
Czyli w skrócie obciążamy się, żeby się nie przeciążać. Tak. Przeczekać, iść do fizjo, iść do ortopedy. Nie chcę odpowiedzi, to zależy. Najtrudniejszy moment po kontuzji nie przychodzi zawsze wtedy, kiedy coś się wydarza. Czasem jest to kilka minut po, parę godzin po, kostka jest spuchnięta, kolano boli, czy pociągnęło z tyłu uda. Wtedy zadajesz sobie różne pytania. Czy przeczekać, czy pójść do fizjoterapeuty, a może do ortopedy. Z drugiej strony mamy sytuację, kiedy kolano czy biodro zaczyna boleć bez konkretnej przyczyny. I wtedy odpoczywasz, jest trochę lepiej, wracasz do swojej ulubionej aktywności i problem nawraca.
Witajcie w podcaście Mądry Ruch, Pracowni Ruchu. Nazywam się Dominika Groń, ze mną jest Tomasz Przyszlakowski. Dzień dobry. Będziemy dzisiaj rozmawiać o urazach ostrych, o urazach przeciążeniowych w obrębie nogi, czyli będziemy mówić o kostce, o kolanie, o biodrze. I chcemy Wam pokazać, w jaki sposób zdecydować, co zrobić w pierwszej kolejności. I to będzie nasze główne pytanie w tym podcaście. Jeśli zadamy sobie pytanie, gdzie mamy uraz nagły, czy problem, który z czasem narasta, no to pierwsze pytanie często brzmi, gdzie boli? Ale raczej może powinniśmy zadać pytanie, co się stało?
Tak, ból i lokalizacja tego bólu, miejsce, gdzie boli, jest bardzo ważne. Ale kluczowa jest informacja, co się wydarzyło, co doprowadziło do tego bólu, skąd on się wziął, w jaki sposób, jaki był mechanizm tego urazu. Może być wiele, może to być zwykłe poślizgnięcie się na lodzie, może być schodzenie z góry i skręcenie kostki, może to być podczas ruchu, podczas dynamiki, kiedy biegniemy za piłką, kiedy zmieniamy kierunek, może być przy jakiejś błahostce, na przykład spadliśmy ze schodów, bo zagapiliśmy się. To wszystko będzie miało inne konsekwencje. Inaczej inne struktury mogą być obciążone, przeciążone, mogą ulec wypadkowi. Więc taką bazą, od której wychodzimy, to jest czynność, to jest moment, w którym ten ból, ten uraz się wydarzył i co on za sobą niesie.
Czyli powiedzmy mamy takie dwie potencjalne sytuacje, dwie różne osoby, obie na przykład mówią boli mnie kolano albo boli mnie biodro. I wtedy istotne jest właśnie to, co powiedziałeś, czyli jaka stoi za tym historia, co się wydarzyło. No bo na przykład jedna osoba to może być zawodowy sportowiec i stało się na przykład to podczas meczu, a druga osoba mogła to robić, że tak powiem, z narastających obciążeń treningowych. I mamy wtedy dwie różne sytuacje, ta sama rozmowa, ale musimy ją trochę inaczej pociągnąć. Tak.
To jest ważne, żeby rozdzielić te urazy na takie ostre, gdzie był jakiś uraz, była jakaś kontuzja, mechanizm, ktoś nam wyjechał w nogi. To nawet nie musi być zawodowy sportowiec. Mogliśmy po prostu pójść sobie pograć w piłkę. Ale chodzi o aktywność, że w danym momencie my jesteśmy w stanie powiedzieć, że coś się wydarzyło, jest jeden konkretny punkt i jesteśmy w stanie dokładnie opowiedzieć, że od tego momentu, po tym ruchu aktywności boli mnie. Spokojnie. Druga grupa, urazy przeciążeniowe, one zaczynają się zazwyczaj spokojnie i trochę usypiają naszą czujność. Pojawiają się stopniowo, pojawiają się powoli, zaczyna nas gdzieś boleć w tle. Powiedzmy zaczyna się od miesiąc temu podczas, załóżmy, wyjścia w góry.
Poczułem lek i ból kolana, ale szybko zeszło. Przy kolejnej takiej próbie aktywności albo przy innych rzeczach, choćby nawet schodzeniu po schodach, może już być nasilenie, może to się odtwarzać i z czasem to może narastać, kumulować się w coś większego. Także te dwie grupy przeciążeniowa, czyli narastające się obciążenia bez jednego mechanizmu urazu, bez kręcenia, bez złamania, bez uszkodzenia, tylko takie przeciążeniowe, przemęczeniowe, a urazowe, czy to z kontaktem podczas gry w piłkę, gdzie ktoś nam wjechał między nogi, czy bez kontaktu, gdzie skakaliśmy, żeby odbić piłkę choćby w siatkówce i wylądowaliśmy w zły sposób.
Te dwie historie, te dwie przyczyny będą miały zupełnie inny ciąg leczenia.
Czyli tak naprawdę możemy powiedzieć, że uraz nagły to jest jakiś konkretny moment, a problem przeciążeniowy ma pewną historię, którą musimy tak naprawdę sprawdzić. No dobra, a postawmy sobie taki przykład. Rozpatrzmy różne case’y, bo też pracujemy na co dzień, z różnymi się spotykamy. Mamy osobę taką górołaz, ja zaczynam taka być, więc wyobraźmy sobie sytuację, że osoba idzie po górach, wchodzimy powiedzmy na rysy, stawia krzywą nogę i skręca kostkę. I wtedy pierwsze co robisz, taki odruch, to jest czy mogę iść dalej, czy na przykład mogę kontynuować tą wyprawę.
Jakie ty pytanie zadałbyś w takiej sytuacji?
No takie pierwsze pytanie to faktycznie, czy mogę stanąć na tą kostkę. Mamy pewne kryteria, pewne wytyczne. I pierwsza z takich podstawowych rzeczy, czy ja po tym urazie, po tym skręceniu kostki, które przytoczyłaś, jestem w stanie postawić krok? Jestem w stanie stanąć na tą nogę? Nie muszę chodzić od razu. Ale czy jestem w stanie obciążyć, przełożyć obciążenie? Jeżeli tak, jak duże było to skręcenie? Czy ja od razu czuję duży ból? Czy mam od razu spuchniętą kostkę? jak ten ból się kształtuje z czasem, czy są jakieś inne odczucia, na przykład mrowienie, na przykład pulsowanie tego miejsca, bo to już nam będzie mówiło o innych uszkodzonych strukturach.
Taka podstawowa rzecz to, czy jestem w stanie obciążyć tą nogę, czy jestem w stanie dalej iść, to już jest dalszy etap. Na razie, czy jestem w stanie w ogóle postawić nogę, czy jestem w stanie stanąć na jednej nodze, czy jestem w stanie poruszać tą nogą, jaki jest obrzęk, jaki to jest rodzaj bólu, czy to jest bardzo duży, czy to jest lekki. Innym pytaniem może być, czy mi już się to kiedyś wydarzyło, czy ja jestem zaznajomiony z tym urazem. Jeżeli tak, to jak sobie poradzimy wtedy i czy jest to coś, co mnie bardziej martwi, czy czuję, że jest to coś mocniejszego, czy to jest coś mi znanego, co już wiem, jakie może mieć konsekwencje. Pierwszą rzeczą to jest znalezienie spokoju i racjonalne przejście sobie przez ten uraz.
Nie zmienimy już tego, że dostajemy kontuzji, ale możemy zmienić sposób, w jaki będziemy ją przechodzić, w jaki sposób będziemy dalej ewentualnie pogarszać ten stan, jeżeli zignorujemy pewne znaki.
Są też sytuacje bardziej poważne. Nie będziemy ich tutaj rozwijać, bo też nie po to jest tak naprawdę ten odcinek. Nie będziemy diagnozować jakiegoś zerwania więzadeł i tego typu rzeczy poprzez podcast. Natomiast warto wspomnieć, że są sytuacje, w których nie jest miejsce takiego pacjenta, żeby przyszedł do fizjo, tylko żeby go odosłać dalej do ortopedy, żeby zdiagnozować, co się dokładnie dzieje. I właśnie w takich sytuacjach mogłoby też na przykład dojść do złamania. I trzeba być tego świadomym. I właśnie to, co powiedziałeś, są różne objawy, które na to mogłyby wskazywać. Czy na przykład to, czy w ogóle jestem w stanie obciążać tą kończynę. Czy na przykład ta kostka nie zmieniła jakoś specjalnie swojego wyglądu.
Jak wygląda jej kolor. Więc są takie sytuacje, na które naprawdę trzeba zwrócić uwagę, ale trzeba też to po prostu obserwować i wiedzieć właśnie w których sytuacjach mogę pójść do fizjo, czy mogę to przeczekać, a w których sytuacjach to jest moment, czerwona flaga, że trzeba iść z tym gdzieś dalej. dalej.
Możemy zrobić bardzo taki szybki screening, czyli po prostu taką auto diagnozę, tak można powiedzieć. Czyli odczekać chwilę po urazie. Zaraz po urazie my jesteśmy jeszcze w takim stanie pobudzenia i mamy troszkę wyrzut adrenaliny. Ten ból jest mniejszy, więc warto po prostu usiąść sobie, oglądać kostkę, zobaczyć co się dzieje. Porównać z drugą nogą, bo to jest nasze najlepsze porównanie, czy ona jest większa. Zobaczyć, czy jest jest krwiak, tak wcześniej po urazie może go nie być, ale w najwzględnych dniach zobaczyć, jaki mamy zakres ruchu, czyli poruszaj tą kostką góra, dół, na boki, zobaczyć, w którym kierunku boli, jak bardzo, czy możemy wstać i wtedy decydować tak naprawdę, czy już nasze ciało będzie nam pokazywało, jak bardzo złożony jest to uraz.
Przede wszystkim nie śpieszmy się z tym, to nie jest tak, że skręcenie kostki jest pilnym urazem, które potrzebuje zaopatrzenia w ciągu 10 minut, minut, więc możemy spokojnie to oglądać, ale też nie przeciągajmy tego. Dwa, trzy tygodnie miałem pacjenta, który przyszedł do mnie po skręceniu kostek, już którymś. I podczas badania on zgłaszał mi, że ta kostka cały czas puchnie już od miesiąca, że puchnie, że jest bolesna. Podczas badania odesłałem go do ortopedy. Okazało się, że ma całkowite zerwanie więzadeł, ma uszkodzenie więzozrostu, czyli jeszcze takiej dodatkowej stabilizacji w naszym, w naszym, między piszczelą a tą drugą kością po boku łydki. Czyli to był bardzo złożony uraz i dostał od razu skierowanie na operację.
Stan jego kostki się pogarszał, nieważne jak my pracowaliśmy, po prostu ona była bardzo niestabilna, ona bardzo łatwo ulegała przeciążeniem. Więc też nie chodzi o to, że mamy nie wiadomo jak dużo czasu. Jeżeli te objawy się utrzymują, jeżeli już minął jeden dzień i nie widzimy poprawy, to już jest dla nas taki sygnał alarmowy, że tutaj ważne jest to, żeby pójść do specjalisty i po prostu nie pogłębiać tego urazu.
Dobra, porozmawialiśmy chwilę o stawie skokowym, o skręceniu stawu skokowego. Wejdźmy teraz na temat sytuacji, kiedy spotkamy się ze sprinterką, na przykład sprinterką zawodową, która podczas treningu poczuła lekkie szarpnięcie z tyłu uda i od razu pierwsze co zrobiła, to poszła się rozciągać.
Co ty o tym myślisz?
No to jest case takiej zawodniczki piłkarki, która ostatnio u mnie była. Młoda zawodniczka, która była na treningu piłkarskim, trenuje dość intensywnie, została powołana na
zgrupowanie i przyszła z takimi dolegliwościami, właśnie jakie to opisuje, że coś poczuła z tyłu uda, czuje podczas chodu nie może biegać. to jest bardzo istotne przy tym sprint ogólnie. Wytwarza ogromne siły, więc jeżeli coś się dzieje przy ogromnej sile, to możemy podejrzewać, że uraz, mechanizm urazu jednak spowodował uszkodzenie tych tkanek, że to nie jest przeciążeniowe, to jest urazowe, mimo że nie było kontaktu. To jest to, o czym mówiliśmy. W jej przypadku też same objawy, które zgłaszała. Jakie to były objawy? Ból podczas dotyku. nie mogła biegać, miała problem z chodem.
Podczas podnoszenia prostej nogi do góry czuła duże nasilenie tego bólu i też jest to typowy uraz dla tej grupy sportowej. Więc ja ją odesłałem w trybie pilnym do lekarza z podejrzeniem naderwania mięśnia i okazało się to prawdziwe. Okazało się to stanem faktycznym. Niewielkie naderwanie z krwiakiem, który był głęboko ukryty, bo krwiak też nie zawsze od razu wejdzie na powierzchnię skóry. i co było istotne? Istotne dla mnie było to, że ja wiem dokładnie jak pracować w tym momencie. Istotne dla pacjentki było to, że wiedziała ile czasu to potrwa. Nie każde naderwanie będzie miało taki sam czas leczenia. W tym przypadku to było bardzo drobne, więc czas leczenia to było 4 do 6 tygodni i powrót do pełnego treningu sportowego.
W przypadku większych naderwań to może być od 3 do 6 miesięcy. Więc to jest istotne, żebyśmy weszli w tą diagnostykę, jeżeli mamy takie podejrzenia, bo wtedy ja jestem w stanie lepiej pracować, pacjent dokładnie wie, czego się spodziewać, jest spokojniejszy i jest to droga po prostu wspólna jego takiego zaopiekowania się. Więc w przypadku takich urazów, kiedy podczas biegu czujemy na przykład, że z tyłu uda, coś nagle zaczęło boleć, to nie jest takie uczucie spięcia. Czasem to może być jako uczucie szarpnięcia, uczucie takiego kopnięcia, nawet niektórzy pacjenci to odczuwają, czy to w tyle uda, czy w łydce, no to mamy już podejrzenia, że coś mogło się wydarzyć. Jeżeli po urazie pogarsza się, mimo odpoczynku, w ciągu 24 godzin, to mamy już dosyć spore informacje, że coś się mogło wydarzyć i że warto będzie to sprawdzić, zdiagnozować, czy pójść do fizjoterapeuty sportowego, który zna się na kontuzjach sportowych, wie jakie są czynniki ryzyka, czy pójść do ortopedy, żeby zbadać to i mieć już jasność tego, tego co się wydarzyło i co to oznacza w ogóle?
Tak, no bo wtedy nie działamy na ślepo. Masz jasno powiedziane tak naprawdę z czym pracujesz, więc jest dużo łatwiej dobrać do tego konkretny plan działania. Przede wszystkim to co powiedziałeś, osoba, która do ciebie przychodzi, często jak mówimy o tego typu urazach, no to one są popularne wśród, popularne to złe słowo, niestety, ale tak jest, wśród grupie właśnie sportowców związanych z dużymi przyspieszeniami. Więc te osoby często też pytają, kiedy wrócę na boisko. No i warto też podkreślić, że sam fakt tego, że na przykład objawy zniknęły, czyli że na przykład nie ma bólu, nie oznacza pełnej gotowości.
I często ta klasyfikacja powrotu do sportu jest dużo bardziej skomplikowana. I to jest coś, co wydaje mi się dotyczy wszelakich urazów i warto to tutaj podkreślić. Że to, że na przykład przestało ciągnąć taką pacjentkę z tyłu uda podczas chodu, nie oznacza, że jest gotowa do sprintu.
To jest bardzo istotne, o czym mówisz. Bo my to, co możemy powiedzieć, to jest z jednej strony gojenie się tkanki, czyli kiedy ta tkanka będzie wygojona. Ale to nie jest jednoznaczne z tym, kiedy ta tkanka będzie gotowa przyjąć te same obciążenia sprzed urazu. Więc tutaj przez to, że był ten krótki uraz, drobny, 4-6 tygodni, to jest powrót do pełnego sportu. Natomiast wygoić się to mogło znacznie szybciej, a w przypadku większych urazów to sam proces gojenia już trwa dłużej. A te adaptacje, czyli to co my zbudowaliśmy za pomocą treningu, ćwiczeń, czy po prostu naszym życiem codziennym, one spadają. I niestety spadają całkiem szybko.
i problemem robi się to, kiedy my mamy w głowie czas sprzed urazu, to jak my trenowaliśmy, to ile my byliśmy w stanie zrobić z jaką intensywnością, czyli że będziemy w stanie szybko biegać, wysoko skakać albo po prostu mocno kopnąć piłkę. I my myślimy, że po tych 6 tygodniach będziemy robić to samo. Niestety tak nie jest. Nie w każdym przypadku, a raczej w większości przypadków jest tak, że tkanka jest zagojona, ale nasze ciało na tyle osłabło, jest o tyle mniej przystosowane już do tego, że musimy to od nowa zbudować. I to się buduje całkiem dobrze, w miarę szybko. Natomiast to nie jest momentalne, że my jesteśmy w stanie wrócić do pełni sportu.
To jest bardzo ważne, żeby znaleźć kogoś, kto przeprowadzi was przez ten proces, bo może to być po prostu nawarstwiane ponownie. I są sytuacje, gdzie mam pacjentów przede wszystkim grupa biegaczy jest taką grupą, która do mnie trafia z takimi powtarzającymi się przeciążeniami. Typu pacjent biega od zawsze tak naprawdę. Mówi, że biega odkąd tylko mógł chodzić. Czyli powiedzmy 20 lat w biegu, 30 lat w biegu, ale jakoś 4 lata temu doznał kontuzji. I od tego czasu cały czas ta kontuzja nawraca. Mimo, że on całe życie biegał i nie miał żadnej kontuzji, coś się wydarzyło, że teraz to wraca.
Najprostszym takim rozwiązaniem, kiedy te te kontuzje powracają, pomimo tego, że jest się wytrenowanym, zna się ten sport, zna się dyscyplinę, jest to, że my za wysoko celujemy w prawie tego, co nasze ciało może. Z takiego ostrego urazu, np. naderwania mięśni, robi się przewlekłe przeciążenie, czyli urazu nie ma, wszystko teoretycznie jest zagojone, my wracamy na obciążenia treningowe, wracamy za wysoko, za szybko i potem znowu spadamy, bo musimy zrobić przerwę, Bo coś się stało. Bo zaczęła znowu boleć. Wróciły jakieś objawy. Wrócił jakiś obrzęk. I niestety znowu spadamy. Takie błędne koło. Błędne koło.
Przestaje boleć. Wracamy bardzo szybko. Znowu za szybko. I po prostu sobie tak płyniemy na tej fali ciągłej kontuzji. Niestety trudno jest z tego wyjść, kiedy te kontuzje trwają lata. Bo wiąże się to ze znacznym ograniczeniem tej intensywności, do której jesteśmy przystosowani. ale nie ma za bardzo innej drogi niż mądrze przejść przez ten proces.
Jak już jesteśmy właśnie w tematyce urazów, to jako, że specjalizujesz się w pracy z kolanem, często pewnie spotykasz się z sytuacjami, że ktoś trafia do ciebie do gabinetu i mówi, że usłyszałem trzask w kolanie. Co wtedy?
Pierwsze pytanie, czy bolało? Bo nasze ciało wydaje różne dźwięki, nasze kolana wydają różne dźwięki i nie każdy trzask jest zły. I nawet jak usłyszymy trzask i poczujemy, że coś się przesunęło, ale nie ma żadnego bólu, nie ma obrzęku, nie ma blokowania się kolana, nie ma ograniczonego zakresu ruchu, czyli nic tak naprawdę się nie zmieniło. Oprócz tego, że usłyszeliśmy trzask, który nas zmartwił, to zazwyczaj to jest po prostu coś. Coś nieistotnego w danym momencie. Natomiast problem się robi wtedy, kiedy podczas trzasku usłyszymy, przepraszam, poczujemy coś jeszcze. Coś mi trzasnęło w kolanie i nie mogę teraz go wyprostować. Chrupnęło mi w kolanie i mnie bardzo boli.
Trzasnęło i nie mogę stanąć na tą nogę. To już są bardzo jasne sygnały, że coś mocnego, coś, co wykluczy nas na dłużej się mogło wydarzyć. Także to jest istotne. Co jeszcze jest oprócz tego trzasku? Bo nie każdy trzask jest czymś istotnym. Pacjenci po operacjach mają bardzo różne dziwne dźwięki. Od jakiegoś przeskakiwania, klikania do takiego dźwięku, otwierania takich starych dębowych drzwi. które są po prostu taki klasyczny dźwięk, czy to chodzenie na przykład po drewnie, takiego skrzypienia. I to wszystko jest okej. To jest jakiś głos, odgłos, który niekoniecznie znaczy cokolwiek złego.
Cześć, tu Weronika. Na co dzień pomagam osobom po kontuzjach w powrocie do sprawności i sportu. Więc jeżeli ty potrzebujesz wsparcia w tym procesie, to zapraszam na wizytę do Pracowni Ruchu. A teraz wracamy do słuchania.
Warto dodać, że trzask jest tylko tylko informacją, a nie jest już wynikiem badania. I to, co powiedziałeś, trzeba rozróżnić, który z nich jest okej i który tak naprawdę nic nie wnosi, a który może tak naprawdę wnioskować, że jest to coś poważniejszego. I warto tutaj podkreślić, że z tych wszystkich trzech sytuacji, o których opowiedzieliśmy, o kostce, o kolanie, o biodrze, te sytuacje pokazują, jakie pytania powinniśmy sobie zadawać podczas tego typu urazów, kiedy tak naprawdę warto się tematem zająć i nie panikować, bo to często też warto dodać i jest niestety spotykane wśród osób, szczególnie z tym trzaskiem właśnie.
Ja się spotkałam, często mam taką jedną dziewczynę, klientkę, która do mnie przychodzi i chrupię jej w kolanie. Ja jestem przerażona. I nasza praca w głównej mierze w tego typu sytuacjach spotyka się z edukacją. Żeby właśnie osoby wiedziały, kiedy ten trzask jest ok. Kiedy to nie jest nic poważnego i nie trzeba się tym przejmować i wręcz można tego kolana używać.
Tak, z trzaskami też może być tak, że wraz z tym, jak my robimy więcej jakichś ruchów na to kolano, to część z naszych słuchaczy mogłaby się spodziewać, że będzie gorzej, a może to się poprawiać. Trzask może być mniejszy, odgłośnijszy albo po prostu nieodczuwalny. Więc jednym z największych problemów, jeżeli chodzi o taki strach i lęk, jest to, że jak coś będę robić, to się pogorszy. A paradoksalnie może być tak, że się poprawi, że będzie lepiej, tylko właśnie ten strach nas blokuje przed podjęciem jakiejś aktywności, przed podjęciem działania.
Dobra. Mówiliśmy sobie bardziej urazy ostre. Przejdźmy teraz do tematyki urazów przeciążeniowych. Czym jest przeciążenie?
Przeciążenie można tak ogólnie nazwać nadużyciem. To jest, zrobiłem czegoś za dużo i zaczęło boleć. To jest, nie byłem na coś gotowy. I zrobiłem to mimo wszystko. Nie chodziłem w góry przez 10 lat, ale poszedłem sobie na rysy. No to większość osób poczuje coś. Ból kolana, ból łydki, ból biodra, ból kręgosłupa. Ciężko powiedzieć co, ale w zależności od tego, jakie mamy ewentualnie przyszłe historie, po prostu zrobiliśmy czegoś za dużo na co nie byliśmy gotowi. I to przeciążenie może być takie, że my też kojarzymy jakąś sytuację, czyli wszedłem wtedy w góry i wiemy, że podczas wchodzenia w góry coś się wydarzyło, ale nie było jednej sytuacji, tak jak na przykład skręcenia kostki, że coś nam stopa obślizgła się z kamienia, czy cokolwiek, tylko to było narastające.
Czyli przeciążenia nie są takie, że jesteśmy w stanie powiedzieć konkretny moment, konkretną sytuację, gdzie to zaczęło bardzo boleć, ale my czujemy, że coś się dzieje i to zaczyna narastać. Przeciążenia też mogą być wywoływane, czy powiedzmy tworzone przez nas w wyniku tego, że podjęliśmy jakąś aktywność. Zaczęliśmy spokojnie, ale za szybko zaczęliśmy dodawać sobie obciążenia na sztangę, kilometrów, tempa biegu, czegokolwiek. Po prostu za szybko chcieliśmy wejść na wyższy poziom, tak to nazwijmy. Wtedy te przeciążenia są bardziej rozmyte w czasie. Nie jestem w stanie powiedzieć, że podczas tej jednej gry w siatkówkę zaczęło nas bardzo boleć, ale jestem w stanie powiedzieć, że to się nasilało powiedzmy tam od trzech miesięcy i doszło do takiego poziomu, że już nie mogę funkcjonować.
Nie mogę funkcjonować, czyli na przykład nie mogę grać, Boli podczas chodzenia. Wykluczyło mnie to z codziennych rzeczy. I nie przechodzi. Niestety czasem te przeciążenia potrafią trwać długo. W zależności od tego, co zostało przeciążone. I te ramy gojenia też są różne.
Ja też lubię bardzo porównania a propos urazów przeciążeniowych. Tego, że masz szklankę z wodą i to jest jakbyś nalewał, nalewał i ona się w końcu przeleje. I to jest właśnie to nakładanie tych obciążeń, które sobie narzucamy często sami. może w nieodpowiedni sposób, nie z głową, które powodują właśnie te różne objawy, często bólowe, bo tak naprawdę przeciążenie… Nasze tkanki mają jakąś pojemność. Ja bardzo lubię tą definicję. Uważam, że jest ona bardzo odpowiednia. Mają jakąś pojemność i nakładamy te obciążenia i w końcu ta pojemność jest właśnie przekroczona. I to jest sytuacja, w której właśnie pojawia się jakiś objaw i jakaś taka lampka alarmująca i mamy takie, ok, coś się stało.
Ale właśnie jest to raczej spowodowane tym, co się działo przez ostatnie na przykład miesiące, przez zmiany. Dlatego często ja widzę, że urazy przeciążeniowe wiążą się typowo również z edukacją. Czyli tym, dobra, jak zarządzasz obciążeniami? Jak wygląda Twój plan treningowy? Czy dodanie procentowo na przykład objętości w zakresie następnych tygodni nie jest nagłe? Bo czasami boli, no bo ktoś stwierdził, że robi maksy na ławce. i wtedy w takich sytuacjach musimy wiedzieć, kiedy to jest alarmujące, a kiedy to jest na przykład sytuacja jednorazowa, bo każdego z nas kiedyś coś bolało i ja na przykład sama umiem rozpoznawać, kiedy to jest właśnie przez to, że stwierdziłam, że idę w góry i nie robię tego na co dzień.
Takim dobrym przykładem jest też wieszanie firanek. Ja na przykład miałam kiedyś taką panią, która powiedziała, że boli ją bark, ale na przykład sprzątała cały dom przed świętami i miała cały czas ręce nad głową. I to są właśnie tego typu sytuacje i często właśnie się nie wiąże tego w ten sposób.
Dokładnie, mamy pewną szklankę, możemy to nazwać nawet wanną i wlewamy do tej wanny, ale kurek jest zamkręcony. Możemy coś wlać, czyli więcej treningu, ale musimy mieć jakieś ujście tego, Czyli to jest też odpowiedni sen, regeneracja, odpowiednia dieta, jedzenie. Jeżeli coś jest zaburzone, czyli albo regeneracja jest zaburzona, albo nasz trening jest zaburzony, czy życie codzienne, to po prostu to się przeleje, to się wyleje i trzeba będzie to posprzątać.
I też wydaje mi się, że ludzie często obwiniają jakąś konkretną aktywność fizyczną za to. A często to nie samym problemem jest konkretny ruch, tylko dawka, jaką nakładamy na siebie. Więc warto właśnie też podkreślić to zarządzanie obciążeniami, które w urazach przeciążeniowych jest właśnie istotne.
To tak, żeby nasi słuchacze zwizualizowali sobie. Przechodzi do mnie, powiedzmy, maratończyk. Przygotował się do biegu, chciał zrobić życiówkę. I ja mu mówię, że ok, biegasz 30 kilometrów na jednym wybieganiu. Masz teraz przebiec 250 metrów bez bólu. Co to jest 250 metrów dla gościa, który biega kilkadziesiąt czy ponad set razy więcej od tego, co ja mu planuję. To jest jeden z etapów. żebyście też widzieli, jaka ta skala może być potężna, przytłaczająca. Ktoś robi absurdalne wyniki, ale przy takich przeciążeniach, które się kumulują możemy czasem zejść do zera, a w największych przypadkach możemy przejść do całkowitego odciążenia.
Są przypadki, gdzie ktoś jeszcze z innymi chorobami, które współistnieją, ma przeciążenie załóżmy Achillesa, no i w najbardziej skrajnych absurdalnych przypadkach przeciążeniowych może po prostu dojść do tego, że ktoś będzie musiał chodzić o kulach, żeby całkowicie odciążyć. Bo nasze życie codzienne też jest w pewnym rodzaju naszym obciążeniem i nie jest obojętne w przypadku leczenia takich przeciążeń, w przypadku takich urazów.
Tak, więc tutaj też musimy wiedzieć, kiedy powiedzieć takiej osobie, że okej, musisz zastopować swoją aktywność fizyczną, a kiedy może ją kontynuować, bo często też osoby myślą, myślą, że dobra, boli mnie kolano przy przysiadzie albo boli mnie podczas biegania, to rezygnują całkowicie z aktywności. A nie zawsze jest to dobre rozwiązanie i trzeba wiedzieć, w których sytuacjach należy zrezygnować z tej aktywności, a kiedy można ją kontynuować, ale na przykład w ograniczonych zakresach.
Brak jakiejkolwiek aktywności będzie nam powodował spadek tych naszych zdolności. Więc naszym zadaniem jest utrzymanie tej maksymalnego poziomu aktywności, który jest możliwy, który pozwoli nam się regenerować, ale nie przeciąży. I to jest najtrudniejsze, bo u każdego człowieka to jest inne i to się będzie zmieniało w ciągu dnia, w ciągu tygodnia, w zależności od snu, regeneracji, w zależności od imprezy, którą miał ktoś w piątkowy wieczór i to będzie wpływało na to, jak będziemy się czuli. To jest taka nauka obserwacji swojego ciała przez pacjenta.
Często też błędnym rozwiązaniem wśród osób jest właśnie to, co powiedziałam. Po pierwsze rezygnacja z aktywności fizycznej, a po drugie całkowity odpoczynek. Czyli podejście typu boli mnie, idę się położyć. Co ty o tym myślisz?
W niektórych przypadkach to jest ok i na niektórych etapach jest to konieczne. Ale jeżeli mówimy o przeciążeniach, jeżeli mówimy typowo o przeciążeniach, to mam pewne grono pacjentów, niewielkie, u których zalecam całkowite odciążenie. I to są pacjenci, którzy do mnie przychodzą z bólem, który wywoływał u nich łzy w oczach. Więc w niektórych przypadkach z tak okropnym bólem trzeba po prostu to odciążyć i nie można tam nic zrobić więcej, jeżeli chodzi o daną część ciała, czyli boli nas kolano. Mamy jeszcze kostkę, którą możemy pracować, mamy jeszcze biodro i to też będzie wpływało na to, że te zdolności nie będą tak spadały.
Nasza wtedy praca polega na wyciszeniu kolana i zachowaniu tych maksymalnych zdolności, które mamy aktualnie, żeby po prostu szybciej wrócić. Natomiast w większości przypadków całkowite odciążenie jest błędem, bo tak jak możemy się przeciążyć przez nadwyżkę czegoś, obciążenia przez nadwyżkę treningu, wysiłku tak samo ten sam wysiłek, ale w odrobinie w mniejszej dawce będzie nas leczył czyli to jest taki paradoks, że czym się strujesz, tym się lecz, w tym przypadku może mieć sens jeżeli jest to dobrze zrobione jeżeli nas boli podczas biegania, no to my i tak będziemy chcieli wrócić do tego biegania nie możemy tego odciąć na zawsze zawsze i potem wrócić do tego, co było kiedyś.
Ale mamy ćwiczenia odwzorowujące bieganie, lekkie skoki, skoki w odciążeniu, lekkie bieganie, które też możemy wdrażać na etapie rehabilitacji, które powinniśmy wręcz wprowadzać, żeby ona miała sens i żeby nas faktycznie przygotowała do tego sportu i pozwalała bezpiecznie wrócić.
Czyli w skrócie obciążamy się, żeby się nie przeciążać. Tak. Tak naprawdę docelowo. Dobra, pogadajmy chwilę o biodrze. że sytuacja, boli mnie w przysiadzie, jak schodzę głęboko. Co w takiej sytuacji zrobisz?
W biodrze to jest akurat dosyć złożony temat. W zależności od tak. Pierwsze, gdzie boli? Czy to jest przód, bok, wewnątrz, w środku, rozproszone, konkretne? Jaki to jest rodzaj bólu? Czy to jest kłucie? Czy to jest jakiś uczynek tępego bólu? Czy to jest pieczenie, palenie, mrowienie? Czyli mamy multum pytań, które możemy zadać. Ale tak, najważniejsze to jest, gdzie boli, jak boli, od kiedy boli i czy jak się przejdzie pewien punkt, to przestaje boleć. Czyli, że schodzę w przysiad, zaczynam je boleć, ale jak zajdę niżej, to już przestaje. Więc są takie rzeczy. Inna sprawa, czy już kiedykolwiek wcześniej bolało to biodro w taki sposób, jeżeli tak, to co zrobiłeś, że przestało boleć?
No to jest prosta droga, taką metodą dedukcji. Okej, no to zobaczmy, co się działo wtedy. To, co można jeszcze zobaczyć, to po prostu sposób, w jaki wykonuje się ten ruch. Czy się nie przeciąże, czy ta noga nie dominuje, czy już wchodzi w odciążenie, czyli jak ktoś robi dany przysiad. Oprócz takich bólów mięśniowych mamy jeszcze cały segment bólów trzewnych, bólów z okolicy kręgosłupa, które mogą rzutować w okolice biodra, bólów kolanowych, które mogą rzutować w okolice biodra, czyli to jest znacznie więcej możliwości do wywołania tego bólu.
Ta diagnostyka biodra jest bardzo, bardzo szeroka. Ciężko to streślić w ciągu tak naprawdę pięciu minut, bo trzeba ją pogłębić, żeby tak naprawdę była ona odpowiednia. Ale coś, z czym ja się spotykam, to pierwszym rozwiązaniem właśnie jest to, że czuję jakieś na przykład uczucie sztywności w biodrze, powiedzmy w pachwinie. Pierwsze, co robię, rozciągam. Albo szukam super ćwiczeń na mobilność, na odblokowanie bioder, bo to jest coś, z czym się spotykam. Często takie ćwiczenia, na przykład rozciągające, w zależności, to też tutaj tak naprawdę wymyślamy sobie konkretny przypadek, bo może być ich dużo.
Natomiast nie zawsze są one dobrym rozwiązaniem. Często wejście w ten duży zakres może wręcz pogorszyć objawy. Więc jeśli te objawy pojawiają się, wracają, jeśli na przykład jest jakieś pogłębienie tych objawów, są one gorsze, narastają, to to jest sytuacja, w której właśnie warto przyjść się do specjalisty i sprawdzić konkretnie, co się dzieje, żeby mieć plan do działania.
Najprościej znowu, tak na logikę, na chłopski rozum, jeżeli boli mnie biodro i zrobię coś, po czym mnie boli bardziej, to raczej unikamy tego. I w niektórych sytuacjach rozciąganie będzie super, w innych nie. W niektórych mobilizacja będzie super, w innych to będzie tylko pogarszało i dodawało taki kamyczek, powiedzmy, do tego biodra, który będzie jeszcze bardziej drażniał. Także to jest istotne, żeby jak już chcemy sobie sobie sami spróbować poradzić, to zrobić to z głową i obserwacją, uważnością. A jeżeli ten problem się utrzymuje, to najlepiej po prostu pójść do specjalisty.
I dochodzimy do pytania z tytułu. Przeczekać? Iść do fizjo? Iść do ortopedy? Nie chcę odpowiedzi, to zależy, bo to jest odpowiedź, wydaje mi się, ulubiona w naszym środowisku. Dlatego, co byś odpowiedział takiej osobie?
Więc podzielmy sobie to na dwie grupy urazów, tak jak na początku. Urazy takie przeciążeniowe, czyli Czyli coś mnie boli, rośnie ten ból, ale nie pamiętam żadnej takiej sytuacji konkretnej, bo to nie było takie mocne, urazowe, tylko to zaczęło narastać. I podjemy to sobie też na moment, w którym ja coś sobie zrobiłem i wiem dokładnie, co się wydarzyło, usłyszałem trzask, kliknięcie, przeskoczenie. Mogło to być podczas aktywności, mogło to być podczas życia codziennego nawet, podczas obracania się na jednej nodze. Więc zacznijmy od tych ostrych rzeczy, od tej drugiej opcji. Jeżeli ja usłyszałem trzask, kliknięcie, pojawił się ból, pojawił się dyskomfort, obrzęk, krwiak, to najlepiej po prostu iść do ortopedy.
Jest to taka najszybsza droga, ponieważ z mojego doświadczenia ja i tak, jeżeli podejrzewam ostry uraz, to ja chcę wiedzieć w jakim natężeniu, czyli w jakim stopniu, jak rozległy jest ten uraz, co on obejmuje, żebym odpowiednio mógł poprowadzić pacjenta. Nie zawsze mamy na to narzędzia i tak czasem pacjentów odsyłam dalej. Nie zawsze jest to konieczne, natomiast po prostu jest to takie bezpieczne i też po to jest ta współpraca fizjoterapeuta, ortopeda, żebyśmy pomagali po prostu pacjentowi jak najlepiej, bo to tylko i wyłącznie chodzi o to, żeby pacjent miał odpowiednie zaopiekowanie.
Tak, to nie jest tak, że chcesz kurczowo trzymać przy sobie pacjenta, że on jest mój, tylko właśnie to jest to, co powiedziałeś, kluczowe słowo, współpraca. Mamy przekazywać informacje między sobą, raportować te informacje, żeby mieć jasny pogląd na to, co się tak naprawdę z tym pacjentem dzieje, bo to po to to robimy, żeby jemu było lepiej. Żeby pomagać. Tak. To jest proste mimo wszystko, ale czasami zbyt skomplikowane. Nie wiem czemu.
Więc jeżeli chodzi o te ostre kontuzje, jeżeli mielibyśmy wybrać jedną osobę, to ja bym powiedział, żeby pójść do ortopedy, bo ortopeda i tak po stwierdzonym urazie odeśle dalej, jeżeli będzie takie wskazanie, zazwyczaj jest wskazanie, że można dać temu czas, żeby to się zaleczyło i wdrożyć fizjoterapię. Natomiast drugi typ urazów, czy naprawdę bólów, które występują, to są te przeciążenia. I tutaj jest trudniejsza sprawa. Tutaj mamy trzy opcje. Czy przeczekać, czy pójść do fizjoterapii, czy do lekarza. Ja zawsze bym powiedział, że dajmy sobie kilka dni, czy ten ból zejdzie. Jeżeli ten ból nie jest jakiś bardzo wygórowany, jeżeli to jest ból, w którym my możemy możemy chodzić, żyć codziennie i nam przeszkadza.
To jest taki ból 3 na 10. Co to znaczy 3? Znaczy, że go czuję, ale mogę robić prawie wszystko. Nie mogę po prostu uprawiać sportu z taką intensywnością. Wtedy prawdopodobnie to jest jakieś chwilowe przeciążenie. Jeżeli to jest coś, co trwa już długo i powraca, to nie jest ten pierwszy epizod, który nam się zdarzył, że pobiegaliśmy za piłką i zaczęło nas coś boleć, ale po kilku dniach przeszło, to wtedy ja bym poszedł do fizjo. Wtedy bym zobaczył, co się dzieje, jak długo to trwa, jak duży jest ten ból. I znowu ta skala ból. Jeżeli mamy już łzy w oczach, to warto może pójść do ortopedy, bo też dostajemy jakieś leki, jeżeli będzie to wymagane, leki przeciwzapalne, przeciwbólowe, które nam pomogą w tej najmocniejszej fazie.
Natomiast i tak urazy przeciążeniowe przede wszystkim leczy się za pomocą odciążenia, następnie odpowiedniego ruchu i przebudowy tych tkanek za pomocą intensywnej pracy. Więc w tym przypadku, jeżeli to jest pierwszy epizod, jeżeli to jest niewielki ból, dajmy sobie czas, poczekajmy, zobaczmy jak będzie i powoli wróćmy do aktywności. Jeżeli to jest ból, który wyciska łzy z oczu, jeżeli to jest ból, który uniemożliwia nam chodzenie, pójdźmy do ortopedy. Niech zaopiekuje się nami, niech da nam jakieś leki, niech da nam jakieś dokładną informację, co tam się dzieje, bo może to być coś, co przeoczyliśmy, może dojść do jakiegoś działania przeciążeniowego, to już inny temat. Jeżeli to jest ból, który fluktuuje, już trwa jakiś czas, Teraz, ból, z którym my żyjemy, raz lepiej, raz gorzej, pójdźmy do fizjoterapeuty, sprawdźmy, co tam się dzieje i zobaczmy, co możemy zrobić, jakie są opcje leczenia.
Zaczęliśmy od kilku bardzo ważnych pytań, na które każdy z nas często sobie odpowiada po urazie. Czy mam przeczekać, czy iść do lekarza, czy do fizjo? I to są takie realne pytania, na które myślę, że pokrótce odpowiedzieliśmy. Po to jest ten podcast, żeby każdy z Was był w stanie lepiej opisać swoją sytuację, żeby był bardziej wyedukowany i wiedział, co zrobić w sytuacji urazu. I to jest, wydaje mi się, takie najistotniejsze.
Przede wszystkim ważne jest to, żebyście zachowali spokój, jeżeli coś się wydarzy. Cała droga, którą będziecie przechodzili po urazie, po kontuzji, przy przeciążeniach jest długą zazwyczaj drogą. natomiast chodzi o to, żeby przejść to stopniowo, powoli, bezpiecznie. I od tego my jesteśmy, fizjoterapeuci, ortopedzi, trenerzy, żeby pomóc Wam w tej drodze, żebyście wiedzieli, co się dzieje, ile to potrwa. Wiedzieli, że mogą być kryzysy i to jest OK, to się wydarza, nie da się przejść przez niektóre urazy z uśmiechem na twarzy. Natomiast takie jest życie, niestety, i nie ma nic innego, niż po prostu radzić sobie z tym, co się wydarzyło i spokojnie wracać do zdrowia.
Po to tu jesteśmy.
Dziękujemy Wam bardzo dzisiaj za ten odcinek. Do następnego. Do zobaczenia.





