Nietrzymanie moczu i inne problemy zdrowia intymnego mogą dotyczyć także młodych sportsmenek. Dagmara Mucha i Dorota Bałko rozmawiają o objawach, edukacji i wsparciu w sporcie.
W skrócie
Odcinek łączy perspektywę fizjoterapii uroginekologicznej i wieloletniego sportu wyczynowego. Rozmowa pokazuje, dlaczego warto mówić o objawach bez wstydu i kiedy skierować zawodniczkę po specjalistyczną pomoc.
Co znajdziesz w odcinku
- jak mogą objawiać się problemy dna miednicy u sportsmenek
- dlaczego temat pozostaje przemilczany
- jak trener i rodzic mogą zareagować na sygnały
- jak obciążenia sportowe łączą się ze zdrowiem intymnym
- kiedy warto skonsultować się z fizjoterapeutką uroginekologiczną
Dla kogo jest odcinek
Dla zawodniczek, trenerek, trenerów i rodziców młodych sportsmenek, którzy chcą lepiej rozumieć temat zdrowia intymnego w sporcie.
Umów pierwszą wizytę
Jeśli niepokojące objawy pojawiają się podczas treningu albo w codziennym życiu, umów pierwszą wizytę u fizjoterapeutki uroginekologicznej.
Transkrypcja odcinka
Pokaż pełną transkrypcję odcinka
Według badań to tak około 80% kobiet trenujących gimnastykę ma problem z niestrzymaniem moczu. W przypadku młodych dziewczyn, które biegają, jagaczek, jest to takie 25%.
Ja trenowałam 20 lat i przez 20 lat żadnej takiej rozmowy nie przeprowadził się.
Nie przeprowadził ze mną ani trener, ani koleżanka, ani ja z koleżanką, żeby tutaj też nie było. Ja też na ten temat nie rozmawiałam wtedy. Trochę był taki, jak to się mówi przysłowiowo, trochę słoń w pomieszczeniu, że każdy to widzi i wie, ale nikt o tym w ogóle nie mówi.
Hej, witajcie w kolejnym odcinku podcastu Pracowni Ruchu Ruch to Zdrowie. Ja nazywam się Dagmara Mucha i jest ze mną dzisiaj Dorota Bałko. Cześć.
Dorota jest trenerką przygotowania motorycznego, trenerką kobiet także i pięciokrotnią mistrzynią Polski w gimnastyce. Także troszkę osiągnięć masz na tym swoim koncie. I dzisiaj porozmawiamy o problemach uroginekologicznych w zawodowym sporcie tak naprawdę. Może zaczniemy sobie od tego, jakie tak naprawdę problemy mogą dotyczyć kobiet.
trenujących zawodowo, takich bardzo młodych kobiet trenujących zawodowo, na przykład w gimnastyce, lekkiej atletyce czy siatkówce?
Myślę, że najczęściej jednak spotykany jest problem nietrzymania moczu, takiego wysiłkowego nietrzymania moczu. Myślę, że to jest taka najczęstsza kwestia, mimo że nadal mam wrażenie, że nie za dużo się o tym mówi.
Popuszczania nietrzymania moczu, czyli takiego popuszczania przy lądowaniu, przy jakichś skokach czy przy biegu, tak?
Tak, no najczęściej przy takich ruchach skoków, czyli w zasadzie bieg też troszeczkę pod to podchodzi, więc myślę, że to jest taka rzecz, która najczęściej się pojawia, ale są też inne problemy.
A jak byłaś, kiedy zaczęłaś trenować? Jak miałam 4 lata.
Jak miałeś 4 lata, to jak trenowałaś, to spotykałaś się w rozmowach z dziewczynami, że miałyście z czymś problem na przykład, no bo ja pamiętam, że jak byłam młodą dziewczyną tam 14-15 lat, no to takie tematy, że okres, nie wiem, tampony, podpaski i takie inne rzeczy, no to były naturalne.
Też gadałam, ja miałam taką swobodną relację z znajomymi i też na przykład mówiłyśmy o tym, że nie wiem, o trudnościach z założeniem tamponu, że niektóre dziewczyny miały. I czy u Was były jakieś takie problemy? Coś się mówiło o tym? Szczerze nie.
Przynajmniej w takim doświadczeniu, jakie ja miałam.
Mam wrażenie, że nikt o tym nie mówił. Ale trochę był taki, jak to się mówi, przysłowiowo trochę słoń w pomieszczeniu, że każdy to widzi i wie, ale nikt o tym w ogóle nie mówi. Więc to była taka rzecz, że mam wrażenie, że nawzajem gdzieś tam wiedziałyśmy, że mamy podobne problemy albo takie problemy.
Ale przez całą moją, nazwijmy to, karierę ja trenowałam 20 lat i ani razu nie rozmawiałam z żadną z koleżanek. Ani z klubu, ani z kadry narodowej, ani z żadnym z trenerów, ani nawet z żadną fizjoterapeutą na ten temat.
A to wynika z takiej mentalności już takiego sportowca zawodowego? Bo na przykład jak chodziłam do szkoły i często się
Z dziewczynami wymieniałyśmy takimi swoimi spostrzeżeniami w stosunku do naszych miesiączek. Czy któraś ma bolesne miesiączki, czy któraś ma takie długie cykle, ile która ma krwawienie i tak dalej. W czasie treningów, jak trenowałyście,
No to przecież też każda z Was miała te miesiączki. To wymieniałyście się jakimiś swoimi takimi uczuciami względem tego, czy kogoś boli brzuch, czy kogoś nie boli brzuch, jak się któraś czuje?
Szczerze, wśród dziewczyn takich na treningach, to w ogóle tego nie pamiętam. W sensie nie kojarzę w ogóle takich rozmów na temat w ogóle miesiączek, okresu, nie wiem, jakichś dolegliwości dotyczących jakby temu, tym miesiączkom. Pamiętam trochę w szkole, że tak było.
że dziewczyny o tym rozmawiały. Też nie pamiętam, żeby to było jakoś dużo tak w gimnazjum. W liceum może trochę więcej, chociaż miałam mało dziewczyn, więcej było chłopaków w klasie, ale w sporcie, na treningach nie za bardzo.
Według badań to około 80% kobiet trenujących gimnastykę ma problem z nietrzymaniem moczu. W przypadku
młodych dziewczyn, które biegają, biegaczek, jest to takie 25%. Z czego to wynika, że te dziewczyny, jakby że nie mówi się o tym, że te dziewczyny nie mówią, jakie mają problemy. Czy jest tak, że na przykład, jeżeli by powiedziały, to to się wiąże z jakimś ryzykiem utraty jakiejś
Nie wiem, czy można by tak powiedzieć. Wiesz, co mi chodzi.
Wiem, wiem, co masz na myśli. Nie wiem, ciężko mi powiedzieć, czy to by jakoś wpłynęło. Nie sądzę, szczerze mówiąc, chociaż dawniej to różne były, czasy były trochę inne i różnie to bywało, ale nie sądzę, żeby to miało jakiś taki wpływ, że na przykład, nie wiem, wyrzucą cię z kadry. To raczej by nie miało takiego problemu, bo to tak naprawdę nie ma takiego aż realnego wpływu na
Twoje umiejętności, twój start, jest to po prostu duży dyskomfort. Czyli bardziej się to wiązało z takim naszym osobistym dyskomfortem i jakimś tam wstydem, niż myślę z takim, że to jakoś tak bardzo wpływało na te nasze umiejętności. Ale myślę, że szczerze mówiąc, to czasami się nadal nad tym zastanawiam, czy to wynikało z takiego jakiegoś wstydu. W tamtych czasach, ja pamiętam to bardzo mocno z takiego mojego okresu gimnazjalnego, czyli powiedzmy takie lata,
12 do 15, nie? No to tak naprawdę dopiero się zaczyna ten cały czas dorastania, te zmiany, więc mam wrażenie, że tego się tak dużo dzieje i na początku trochę mam wrażenie, że każda z nas pewnie się wstydziła o takich rzeczach mówić i też mam wrażenie, że nie dość, że to jest pewnie z jednej strony jakiś wstyd.
Może nawet taki sam przed sobą, że masz taki problem. A co dopiero jeszcze, żeby tego?
Dlaczego się o tym nie mówi? Na przykład w klubach, czy w szkole, czy w domu to różnie, bo też w zależności, jaką kto ma rodzinę i tak dalej, jaki kto ma podejście do tego. Ale jak myślisz, dlaczego się o tym w klubach nie mówi? Skoro jakby wszyscy to widzą?
No, właśnie nie wiem. To jest taki problem, że jest strasznie unikany. Właśnie tak jak mówisz, każdy to widzi. Mało osób o tym mówi. W zasadzie nikt nie zwraca na to uwagi.
Ja sobie teraz tak myślę, że nawet w zasadzie trener mógłby zapytać, ej słuchaj, nie wiem, widzę, że wychodzisz ileś tam razy na treningu do toalety, czy wszystko ok? No nie wiem, jakby nie wydaje mi się to pytanie jakieś takie niezręczne i jakieś takie nie na miejscu, no nie, że mógłby trener tak zapytać. Ale też o to nikt na to nie zwracał uwagi, mimo że na przykład u nas na treningach, no to mam wrażenie, że co 20 minut się wychodziło do toalety, zwłaszcza dziewczyny, nawet małe dziewczynki już takie. Skończyłyśmy rozgrzewkę, co się tylko zaczynały jakieś tam skoki.
to mam wrażenie, że po prostu leciałyśmy jak na sznurku po kolei wszystkie do toalety. Więc jest to takie, że mam wrażenie, że nie da się tego nie zauważyć. A z drugiej strony właśnie nikt o tym nie mówi. Ja sobie pomyślałam kiedyś, że może to jest jeszcze kwestia tego, że jako taka właśnie młoda dziewczyna, dorastająca i tak dalej, w większości przypadków.
Przynajmniej u mnie w sporcie i jak sobie myślę o sportach na przykład też zespołowych czy w lekkiej atletyce to różnie, ale też większość trenerów to jednak są faceci. Że mało jest kobiet jednak, nie? Jest to na pewno mniejszość, jeżeli chodzi, nie?
A dało radę się to zauważyć, że na przykład któraś z Was miała problemy z nietrzymaniem moczu w trakcie treningów? Poza tym wychodzeniem do toalety to były jakieś, jak to nie powiedzieć, objawy, tylko były jakieś znaki, że coś jest, coś może być problemem?
Wiadomo, no może nikt się aż tak super nie przygląda, ale no na przykład ćwiczy się, gimnastyka w ogóle jest taka trochę rozebrana, że tak to ujmę, no to nie wiem, krótkie spodenki na przykład miałyśmy na treningach, no to widać było po tych spodenkach, nie? Jakieś na przykład po prostu plamy w okolicach krocza, że mokre masz spodenki czy coś, więc to jakby nie było tak, żeby tego, znaczy ja mam wrażenie, że jak ja to widziałam, no to wydaje mi się, że inni też to widzieli, no nie? No bo to nie jest tak, że to wiadomo czasami jest gdzieś tam. Że tak widzieli, ale może nie chcieli widzieć albo nie zdecydowali.
schowane pomiędzy nogami, ale czasami, wiesz, już dziewczyny miały naprawdę, ja nawet nie mówię tylko o swoim klubie i jakby tutaj w Polsce, tylko nie wiem, jechałam na zagraniczne zawody i te na przykład stroje gimnastyczne, takie body wycięte.
One są mega obcisłe, nie? I tam by to, ja nie widziałam, widziałam w jakimś filmie, że to wy się tam przyklejacie do siebie?
Tak, do tym klejem, no. Ale
On też jest tak wycięty tutaj, jeżeli chodzi o dół. No i też to po prostu widać. Ja mam wrażenie, że dużo dziewczyn na przykład nawet nie mając okresu zakładało sobie na przykład podpaski w formie takiego trochę jakby pampersa. Nie wiem jak to w ogóle nazwać. Z jednej strony nie było tego tak widać.
No bo to też jest jakby niezręczne, nie? Wiadomo, że nie. I startujesz na zawodach, zastanawiasz się, stresujesz się, czy ci wszystko pójdzie okej. Jakikolwiek by to nie był sport, czy gimnastyka, czy lekka, czy ja też takie badanie widziałam, że w szatkówce podobno 70% tam było dziewczyn.
Tak, tak, no bo tam też w treningu masz dużą ilość skoków. A właśnie, a jeżeli chodzi o trening, to
Jak wygląda taka, dajmy na to, że już trenowałaś tam ileś lat od tego, bo raczej inaczej, jak masz 4 lata, to ten trening wygląda inaczej, jak masz na przykład 10-12, nie? To jak ten trening wyglądał tak od początku do końca, jak miałaś te 12 lat? Od czego wy zaczynaliście?
Od drzewki, typowo takiej, gdzie było dużo rozciągania, więc tutaj nie było problemów. To były raczej takie rzeczy, żebyśmy mieli mostki, szpagaty. Potem były wszystkie takie elementy, nazwijmy to techniczne, gdzie też jeszcze na początku nie było skoków, czy stania na rękach, przerzuty bokiem, te typowo zwane gwiazdy. No i potem się zaczynało dużo skoków.
tej takiej planszy gimnastycznej, tak żeby to zobrazować, czy na różnych ścieżkach gimnastycznych, na których na przykład się uczysz elementu, zanim to przeniesiesz gdzieś tam na planszę. Bardzo dużo skoków na trampolinach też przecież, nie? Więc też nam to głównie służyło. I te na poręczach, nie? Wy na poręczach też? W gimnastyce też są poręcze, chociaż tam nie ma takiego stricte odbicia. Ale jest tak trochę szarpanie jest trochę, nie? Tak, i uderzasz trochę takim dnem miednicy, nieraz o ten drążek, więc jakby są takie ruchy.
No właśnie, jak tak nieraz, że te dziewczyny się zarzucają na ten drążek, także miednicą troszkę, że tak opadają. Tak. No to jest też tego kwestia, więc jakby
W zależności jak gimnastykę sportową trenuj, no to zależy, albo na różne przyrządy idziesz, albo w jeden dzień się skupiamy na jednym, też zależy jaki to rodzaj jakby gimnastyki, jak gdzieś tam trenujesz, nie wiem, akrobatykę, która też jest bardzo taka skocznościowa, tam jest najwięcej w zasadzie chyba skoków, no to czy właśnie na trampolinie, czy na tych takich ścieżkach gimnastycznych, no to potem cały trening w zasadzie jest na tym, polega na skakaniu, więc ty potem dwie godziny.
czy dwie i pół skaczesz non stop.
A jak pamiętasz, to jak
Jaka była końcówka to treningu? Czy po prostu były tak zresztą skakanie, skakanie? Było jakieś takie wyciszenie? Nie, nie.
Była jeszcze taka, myśmy na to mówili, siła albo siłówka, czyli po prostu takie typowe ćwiczenia siłowe na koniec jeszcze były. Czasami też się znalazły tam jakieś takie skocznościowe typu skoki na boksa, czy coś w tym stylu później. Ale głównie takie skocznościowe. Znaczy skocznościowe i siłowe. I to zawsze było na koniec. Czasem się zdarzyło, że poświęcaliśmy czas na rozciąganie, ale to nie było takie rozciąganie wyciszone.
tylko znowu, tam gdzieś do szpagatów i tak dalej, więc to nie było takiego, jak teraz się modnie w treningach robi cooldown, żeby się uspokoić, wyciszyć i tak dalej, no to nie było czegoś takiego, po prostu się szło do szatni.
Dobra, a ćwiczenia siłowe, jakie robiłyście, to były?
Takie przysiady, martwe ciągi?
Nie było jeszcze wtedy takich typowo, żebyśmy robili takie z ciężarami, więc myśmy robili bardzo dużo takich, myśmy na to mówili grzbiety, czyli zahaczasz sobie nogi pod drabinki, wznosy, tułowia, bardzo dużo brzuszków takich, czy prostymi nogami, czy wzwisie na drążku.
Czyli takie siłowe, ale bardzo obciążające też brzuch i takie bardzo wpływające na ciśnienie śródbrzuszne.
Tak, że właśnie miałam mówić, że cały czas jest gdzieś taki
napięty, ściśnięty, nie? Ja w ogóle mam wrażenie, że sport ogólnie wyczynowy, no to uczy bardziej tego takiego napięcia, nie? Jak cały czas jesteś w takim napięciu, bo rozluźnisz się, no to jakby zaraz tam nogi połamiesz, czy skręcasz kostki, więc jakby cały czas jesteś w takim napięciu.
I brzucha, no i przy tym wiadomo mięśnie na mięsie, bo nikt nas nie uczy tego rozróżniać. Wszystkiego, nogi, przywodziciele, cały czas ściśnięte, bo przecież to też jest na przykład w gimnastyce typowo gimnastyczna pozycja.
Podczas twoich treningów, jak już nad takim poziomem trenowałaś, to nie wiem, czy ty w ogóle kiedykolwiek słyszałaś o mięśniach na mięsie?
Nie, szczerze mówiąc dopiero jak ja byłam trenerem i pracowałam z kolegą.
I myśmy zrobili taki wykład pierwszy raz i to pamiętam, że się nie takim echem, żeby obiło jakimś wielkim, ale pamiętam, że było duże zdziwienie, że my zaproponowaliśmy takim, pamiętam, że tam chyba jego dziewczyna, czy ktoś miał znajomą, fizjoterapeutkę właśnie uroginekologiczną i po prostu ją zaprosiliśmy, żeby zrobiła taki wykład. Ona wtedy miała takie, nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa, takie urządzenie, gdzie taką poduszkę wkładasz sobie pod plecy. Wiem o co chodzi, to jest fajne, to jest.
jeszcze trochę, nie?
A czyli nie poduszkę, bo jest taka poduszka, ale to, co się pompuje, jest fajne. Tak, i tam pokazywało trochę napięcie. Ciśnienie też trochę, no. Tak, i napięcie mięśnia poprzecznego. Ona nas na przykład uczyła mięśnie poprzeczne napinać, żeby nie było wszystko przez proste.
Mam to zapisane w koszyku, kosztuje 800 zł, ale mam to zapisane.
No, więc ta dziewczyna z tym przyszła, tam jakiś wykład poprowadziła, już teraz nie pamiętam dokładnie, ale pamiętam taką sytuację, że kiedy powiedzieliśmy o tym rodzicom dziewczynek, gdzie mieliśmy raczej takie młodsze dziewczynki,
max gimnazjalne, nie było jeszcze, może jedna była jakaś taka licealna, no to szczerze powiedzmy z grupy, która przykładowo liczyła 30 osób, to przyszło 15.
Czy jakby mam wrażenie, że w ogóle tak jakby rodzice trochę nie chcieli dziewczyn, może że uważali, że to nie jest jeszcze na ich wiek temat albo coś, nie wiem. Ale tak naprawdę jak ja myślę sobie o sobie i swoich koleżankach.
Że pewnie mieli taką mentalność może, że a, tam jakieś problemy takie z nietrzymaniem moczu, czy miednica, czy takie rzeczy, sfery intymne, to że bardziej może kobiety po porodzie, po ciąży, nie? No myślę, że wszystkim się to tak kojarzy.
Raczej nikt tego nie skojarzy z, nie wiem, trzynastoletnią dziewczyną trenującą 20 godzin.
w tygodniu na przykład. Myślę, że tego nikt tak nie skojarzy, raczej właśnie w tą drugą stronę. Więc może mieli
Takie poczucie, że ich dzieci to nie dotyczy jeszcze na przykład. Albo, no nie wiem, czasami rodzice się wstydzą takich rozmów, więc nie wiem. Ciężko też mi powiedzieć, z czego to wynikało, ale naprawdę przyszła nieduża grupa osób. I był tylko jeden tata, taki bardzo zaaferowany i bardzo zaniepokojony. W ogóle powiedział, że on to wypisuje w takim razie córkę z gimnastyki. I to była jedna tak osoba, która się tak bardzo w ogóle przejęła tym. A reszta tak w sumie.
Chodzi o to, żeby wypisać te dzieci z gimnastyki, bo jeżeli im się
podobano, to mogą to jak najbardziej.
Tak, czy jakiegokolwiek innego sportu, nie? Tak. Myślę, że sobie też jeszcze później do tego przejdziemy, że po prostu można ten trening wzbogacić o jakieś ćwiczenia, które coś dodać takiego, żeby to było takie bardziej świadome, bo I wspierające to zdrowie tych młodych dziewczyn potem jakby w kolejnym etapie. Tak, bo ja myślę, że też często jest tak, że w sporcie zawodowym bardzo dużo osób nie chce sobie robić przerw, nie? Jakby nawet jak masz jakąś kontuzję, to często
a już dobra, przetrzymam i tak dalej, żeby jak najmniej tej przerwy była.
W tym sporcie zawodowym te wyniki są dla Ciebie ważniejsze niż Twoje zdrowie poniekąd, nie?
Tak, w pewnym momencie na pewno tak jest, że jednak to jest ważniejsze i mam wrażenie, że może na przykład dziewczyny nie mówią o tym ze względów takich, że myślą, że na przykład skończy się to tym, że będą musiały przestać ćwiczyć albo mieć jakąś przerwę, no bo jest to taki temat jednak mało poruszany, nie ma dużo na ten temat rozmów, żeby
Żeby też ta dziewczyna wiedziała, że to się tak nie kończy i nie musi się tak kończyć. Ale może na przykład to też był jakiś taki czynnik, że mało osób o tym mówiło, nie?
A jakie myślisz, że dyscypliny są jeszcze takie najbardziej obciążające dla dnamienicy? Bo gimnastyka myślę, że jest jednym z takich sportów, no bo jednak tutaj macie dużo skakania, lekko atletyka.
Też, na pewno, wszelkiego rodzaju. Ja bym powiedziała też, że biegi. Też te długodystansowe, bo tam jednak ten wysiłek jest długi po prostu i też cały czas biegniesz, więc mam wrażenie, że ten kontakt taki z podłożem, który się powtarza miliony tam razy, więc myślę, że bieganie na pewno.
No tak jak gadaliśmy z Dominiką, no to też podnoszenie ciężarów, takie już na takim
wyższym poziomie.
Tak, jakiś dwubój też taki olimpijski, gdzie są te zarzuty rwania, no to na pewno też. Zresztą też jakieś tam takie badania widziałam, gdzie były tylko takie kobiety badane, więc jakby na pewno jest tam problem, skoro taką grupę sobie też docelową wybrali, więc na pewno też dwubój.
Tak, czy w crossfitie tak samo, bo dużo jest takich zarzutów.
Tak, myślę, że ja tak naprawdę sobie myślę, że pewnie w wielu sportach, nawet w takich, gdzie może tych skoków takich nie ma aż tak dużo. Już wspomniałyśmy też o siatkówce.
Myślę, że na przykład koszykówka też byłaby taka, gdzie znalazłyby się pewnie dziewczyny z takich problemów. No tam też masz wybicia, różne takie podskoki. Tak, jakieś tam do tych wsadów i tak dalej, więc no mogłabym szczerze powiedzieć, że myślę, że w połowie albo pewnie większości nawet sportów jest kwestia tego problemu, nie?
No bo tu jest kwestia prowadzenia odpowiednich rzeczy dla pracy dna miednicy, bo ono jest integralną częścią naszych
przepon ciała i też ono współpracuje z przeponą, także tutaj ono jakby jest częścią takiej naszej stabilizacji i jeżeli mamy takie dyscypliny sportowe, które są obarczone takim dużym ilością skoków, no to
możemy zaburzać tą pracę. Bo jeśli się nie skupimy na przykład na odciążeniu tego dna miednicy i ono cały czas jest pod takim naciskiem, jest dużo tej siły i cały czas jest ta siła, siła, siła i nabijanie tych napięć, że no tak jak mówiłaś, że na przykład przy skakaniu to dno miednicy, ono się nie jesteście w stanie się rozluźnić, bo wy nie czujecie tego napięcia. Wy nie czujecie tego rozluźnienia, bo wy jesteście cały czas przygotowane na ten na ten
To nie nazywa się występ, bo to się jakoś nazywa na jakiś element, który wykonujemy. Jesteście przygotowane, jesteście cały czas spięte i dajmy na to, że macie te treningi, nie macie raz w tygodniu treningów, tylko trenujecie codziennie. Albo kilka, niektórzy dwa razy dziennie. Ono jest tak napięte, tak ma podbite te napięcia, że potem ono już jest tak bardzo napięte, że ono się próbuje bardziej spiąć, żeby na przykład przytrzymać ten
ten wyciekający strumień moczu, no to ono już nie da rady po prostu, bo nie da rady się jeszcze spiąć bardziej, bo ma problem z tym rozluźnieniem.
Dlatego też powiedziałam, że mam wrażenie, że w większości sportów, bo jak myślę sobie, nie wiem, o nawet tancerkach, czy jakichś takich
na przykład w sztukach walki, no to jakby może tych skoków tam nie ma tak dużo, chociaż w sztukach walki jest dużo jakichś tam kopnięć i też takich intensywnych, rwanych tych ruchów, nie? No to jest po prostu to stałe napięcie, a tak naprawdę w tym wyczynowym sporcie jest tak naprawdę mało tej regeneracji, więc też jakby ciężko
z tego napięcia zejść. Mam wrażenie, że jesteś w sumie wstale w takim napięciu, że nie ma momentu takiego rozluźnienia, faktycznego odpoczynku, bo zaraz się musisz zbierać albo na kolejny trening.
rano, a potem po południu albo w kolejny dzień po prostu, więc nie ma czasu, żeby to jakoś tak zbalansować, żeby pośrodkować, że jednak to napięcie po prostu jest 80% czasu.
Tak, ogólnie teraz mogę powiedzieć z takiego własnego doświadczenia, że jak przychodzą do mnie dziewczyny na fizjoterapię uroginekologiczną, to one mają większy problem z tym rozluźnieniem się, z rozumieniem w ogóle, co to jest to rozluźnienie, bo
Albo żyją w stresującym środowisku, albo stresuje ich praca, albo są po porodzie i po prostu mają więcej tych takich napięć. Im więcej jest tego problemu z rozluźnieniem się, z nauczeniem się tego rozluźnienia niż napięciem, przez co to może powodować też problemy potem związane z takim nadmiernym spięciem.
Tak, czyli mamy to, że właśnie widzisz jakby
Czynnik jest może inny, bo tutaj na przykład stres u nas po prostu sport, ale konsekwencja jest taka sama i właśnie mam wrażenie, że problematyczne też jest to, że to często się dzieje.
Bo też mam wrażenie, że nietrzymanie moczu bardzo się kojarzy ludziom tylko z kobietami po porodzie. No nie? Nie wiem, jakoś tak, nie? Że po porodzie może występować nietrzymanie moczu, nie?
Niektóre kobiety mówią, że na przykład przychodzą i mówią, że no mama na przykład mówi, że a, że tam po porodzie to normalny tam przejdzie ci, nie?
No dokładnie, nie? Więc mam wrażenie, że to się kojarzy tylko z kobietami po porodzie.
mnóstwo, jak nie większość przecież zawodniczek i młodych, i potem takich młodych, dorosłych, no to nie przechodzi ciąży. A już we wczesnych bardzo latach ma ten problem i mam wrażenie, że przez to, że jest to nieleczone, przez to, że się o tym nie mówi, no to potem jest dużo większy problem, no już w takim
dorosłym życiu.
Tak, tak, tak. Jeżeli my nie wyprowadzimy jednej dysfunkcji, czyli tego nietrzymania moczu, to będą nam się nakładać inne rzeczy. Bo to, że mamy problem z nadmiernym napięciem, to potem nam generuje to, że my się nie umiemy rozluźnić, przez co cały czas to napięcie jest podbite, przez co już potem nie damy rady się bardziej napinać. I to na przykład powoduje też to, że jest zaburzona ta
To odpowiednie rozluźnienie, odpowiednie napięcie i kobiety przez to mogą mieć problem potem z obniżeniem narządów rodnych, z wypadaniem narządów nawet, bo jak coś zaczyna niepokoić, to warto zacząć od razu taką pracę, bo potem te dziewczyny młode mogą mieć
mogą po prostu potem być bardziej zadowolone z swojego życia intymnego, a nie mieć po dwadzieścia kilka lat, nie na przykład mieć swój pierwszy bolesny stosunek.
Tak, ale wiadomo, że w wieku trzynastu, piętnastu lat nikt w ten sposób o tym nie myśli, no nie? Więc po prostu mam wrażenie, że to taki problem, który jest i jest i w zasadzie nie za bardzo się z nim coś robi, nie?
A jeżeli, bo
Prowadziłaś, trenujesz też chyba, trenowałaś dziewczyny młode? Tak, tak. Trenujesz czy trenowałaś? Pracowałam, tak już nie. Pracowałaś, nie?
Już nie. Ale długo tak też pracowałam.
A co może zapalić taką lampkę czerwoną u rodzica albo u trenera?
Ja mam wrażenie, że ta lampka się częściej zapala u osoby, która jest tego świadoma, bo mam wrażenie, że od razu bardziej zwracasz uwagę na takie rzeczy. Więc ja na przykład od razu widziałam, właśnie jak mi idzie dziewczyna cztery razy na
półtorem godzinnym treningu pyta się, czy może iść do toalety, no to ja już od razu mam w głowie, że wiadomo o co chodzi. Więc nawet jeżeli tego tak nie widać jeszcze fizycznie, ale ona już po prostu idzie, bardzo często też w sporcie takie sikanie na zapas. Wysikam się przed, nawet jak mi się nie chce, na wszelki wypadek i tak dalej, żeby nie iść tyle razy w ciągu treningu.
Nie tylko w sporcie, bo jeszcze się spotykam, że kobiety też mówią często, że a wysikam się na zapas.
Nawet w cudzysłowie byli
uczeni, że na drogę wysika się na zapas, więc jakby to jest w wielu sytuacjach, ale w sporcie też się to zdarza, więc też często przed treningiem, dobra, to ja, jest też kolejka zawsze do toalety przed, na zapas, na wszelki wypadek, a potem i tak jest ciągłe chodzenie do toalety, więc myślę, że takie wychodzenie częste to na pewno może, myślę, że też może być powodem tego na przykład niechęć dziewczyn do na przykład ćwiczeń skocznościowych, że one na przykład nie chcą tego robić.
no bo to jest po prostu bardzo duży dyskomfort. Nie dość, że dyskomfort jest dla Ciebie po prostu. Czekaj, jakich ćwiczeń? Takich skocznościowych.
A skocznościowych, okej.
Takich skoków właśnie, że jak zaczynają się na przykład takie skocznościowe ćwiczenia, no to często na przykład dziewczynki, a to mnie boli głowa. Aha, okej, dobra.
A na przykład mówiły Ci tak wprost, że a nie chcą, bo bolą na przykład ich plecy albo czują jakieś napięcie.
Chociaż o plecach się zdarzało często.
A brzuch?
Właśnie rzadko.
Rzadko był taki temat w ogóle, żeby gdzieś tam, no już potem troszeczkę, jak były też starsze na przykład dziewczyny, no to otwarcie i dużo mówiły na zasadzie, że na przykład, no bo dzisiaj dostałam okres, źle się czuję, no to po prostu robiliśmy coś tam lżej, no to o tym mówiły otwarcie dziewczyny. Ale o innych problemach nie.
U samego rodzica też taką lampkę czerwoną może zapalić to, że dziewczyna nie miesiączkuje przez wiele miesięcy, nie? Bo
Chyba dziewczynki raczej, zależy jaki wiek, ale chyba trenerowi, trenerowi no to tym bardziej chyba nie powiedzą, że nie miesiączkują, a trenerce już chyba bardziej, że tobie były bardziej może w stanie powiedzieć, chociaż wątpię, że one, mi się wydaje, że dziewczyny jeszcze w wieku tak 11-12 lat, to one nie są świadome, że ta miesiączka jest im potrzebna też do prawidłowego funkcjonowania.
No, też właśnie czasy trochę się zmieniają, więc ciężko mi jest powiedzieć.
Teraz jak to wygląda, ale jak ja byłam młodsza, czy jak pracowałam z dziewczynami młodszymi, to rzadko mówiły. Raczej takie starsze dziewczyny już, które trochę są z tym bardziej tak oswojone, to potrafiły podejść i po prostu powiedzieć tak prosto z mostu, że mam dzisiaj pierwszy, drugi dzień okresu i czuję się fatalnie, czy mogę nawet zrobić sobie dzisiaj coś lżejszego, jakieś rozciąganie nawet, czy może chociaż ćwiczenia siłowe, ale też często nie chciały na przykład robić też skoków.
No bo to, że dziewczyna na przykład unika skoków, to może być taki pierwszy objaw, że coś z tym dnem miednicy nie gra i coś jest nie tak.
Tak, bo samo takie parcie już, no nie? Dla tej dziewczyny jest takie niekomfortowe, że zaczynają się skoki i czujesz to takie parcie.
No takie, że jakby po prostu chciałabyś iść do toalety już i lecieć, nie? A myślisz sobie w głowie, że 15 minut temu byłaś, no nie? Tak, no właśnie. To są takie właśnie pierwsze objawy, na które warto sobie zwrócić uwagę.
A jakie mogą być długofalowe konsekwencje ignorowania takich objawów? Bo tutaj z mojego doświadczenia, jakby jak dziewczyny na przykład ćwiczą czy jazdę kondom, czy takie skoki, czy mają właśnie jakieś dyscypliny sportowe, gdzie te skoki są i jest ich dużo, no to potem to się wiąże bardziej z takimi problemami napięciowymi.
I problemami z rozluźnieniem i przez to na przykład jeszcze większym problemem z nietrzymaniem moczu nawet podczas zwykłego śmiechu czy kaszlu lub z takim bolesnym współżyciem lub też po prostu z bólami brzucha podczas miesiączki.
Tak, to jest właśnie to, że jak jesteśmy
i te dziewczyny są młode, jak ćwiczą i spotyka je taki problem, no to nietrzymanie moczu jest tu i teraz takie, że po prostu okej, mam ten problem. Ale też mało kto się zastanawia, jakie to ma właśnie konsekwencje na to dorosłe życie. A też już wcześniej o tym wspomniałaś, że nawet ten problem taki, raz, że tego wzmożonego, już takiego bardzo wzmożonego napięcia tych mięśni namiednicy, czy na przykład obniżenie narządów rodnych, też to może przecież występować jako taka długotrwałość.
trwała konsekwencja. No ale to są wszystko takie rzeczy, powiedzmy za dziesięć lat ci się to objawi. Jak masz trzynaście, piętnaście i będziesz to odczuwała dopiero za dziesięć.
Więc w tamtym momencie tak o tym nie myślisz. Jak masz trzynaście, piętnaście to też nie myślisz, że a, bo jak zajdę w ciążę, to będę miała problem na przykład z zajściem w ciążę, a nieraz też przez napięcia może być problem właśnie z tym. Nawet z donoszeniem też ciąży.
W tym wieku po prostu to tak jak ze wszystkim, nie myślisz tak mega na zapas.
No ale może dlatego warto by było troszkę więcej o tym mówić, żeby te dziewczyny właśnie też miały świadomość, że to nie jest tak, że tu i teraz mam nietrzymanie moczu, jak skończę trenować, to to się skończy, tylko to ma potem też dalsze konsekwencje, nie?
A teraz jak trenujesz z kobietami, to myślisz, że jakbyś mogła wpleść, dajmy to, że robiłabyś trening z małej tobie.
I jak byś mogła wpleść pracę na dnem miednicy w taki codzienny trening sportowy?
Ale już taki w sporcie zaawansowanym, takim zawodowym, tak? Czy taki mówisz teraz w treningu personalnym, ale dla młodych dziewczyn?
Nie, w takim zawodowym, co byś na przykład zmieniła albo co byś dodała? Jak byś to pozmieniała?
Myślę, że na pewno można by było dodać, nawet już w rozgrzewce,
Albo po treningu, to co mówiliśmy, że nie ma takiego w zasadzie, przynajmniej u nas wtedy nie było, może niektórzy trenerzy teraz to robią, no to super, ale można by było wpleść takie ćwiczenia oddechowe, żeby trochę się nauczyć tego oddechu przeponowego, no bo to też będzie działało korzystnie. Więc myślę, że to jest taka rzecz naprawdę banalna, którą można zrobić i też nie trzeba znowu poświęcać.
Że trener sobie pomyśli, Jezu, pół godziny z treningu nam wyleciało. Nie, tylko tam chwilę przed, nawet przed rozpoczęciem rozgrzewki, nie? Siadamy, robimy i po zakończeniu treningu, nie wiem, kolejne 5-7 minut, no nie? No to jest taka prosta rzecz, którą można zrobić ot tak, no nie?
Tak, i taka prosta rzecz, którą na przykład nie tylko w gimnastyce, tylko na przykład w siatkówce też można wpleść, że nauczenie dziewczyn, że podczas skoku czy podczas przysiadu robią wydech.
Tak, to jest mega trudne, bo myślę, że w innych sportach też. Ja się oczywiście wypowiadam za gimnastykę, bo z tym miałam do czynienia. Jak wykonywałyśmy te wszystkie elementy salta, czy coś, to w ogóle wstrzymujesz oddech, w ogóle nie oddychasz. Więc na pewno nie jest to takie w zgodzie z tym rytmem. Ale to wynika chyba
że lepiej te pozycje, te elementy zrobić po prostu na tym bezdechu, czy nie uczyli was tego od początku?
Nikt tego nie uczy w ogóle. Oddychaniu w sporcie to ja w ogóle nie słyszałam przez całe moje życie.
nawet potem było takie troszeczkę przekonać, że a, oddychanie, jakieś takie, wiesz, wydziwianie, no nie? Więc w ogóle o tym nikt nie uczy, nie? Także myślę, że sama taka nauka już tego mogłaby być dobra, nie? Albo nauka jakichś takich pozycji odciążających, że okej, no te dwie, trzy godziny codziennie ćwiczysz, to nawet jeżeli ci się nie chce już na sali, to idź w domu i tam, no może nie powiem, że przy scrollowaniu tam Facebooka, bo to fajnie by było się też na tym trochę skupić, ale no po prostu nauczyć
jakichś pozycji takich odciążających, nie? To na omyjnicy, żeby już jakoś tam właśnie przeciwdziałać. I znowu, przecież to nie jest jakieś mega skomplikowane, nie?
Tak, nie, no jakby możemy zrezygnować 10 minut treningu jako trener na rzecz właśnie takiej zdrowia tych dziewczyn i taka pozycja odciążająca, gdzie biodra są wyżej niż klatka piersiowa, 10 minut jakby spędzenia w tej pozycji i poproszenie dziewczyn o oddychanie tylko, no to jak najbardziej skorzystę dla nich, nie?
że tutaj są same plusy, a 10 minut.
Tak, albo nawet to 10 minut, jak mówimy, że komuś bardzo zależy, no to nawet nie ucinać tego, zabierać to z treningu, tylko dołożyć 10 minut, że ten trener nawet jak nauczy, to w sporcie zawodowym jest tak, że ten trener nie stoi nad tobą co chwilę, tylko jak ci pokaże, co masz robić i już wiesz, co masz robić, to mówi ci, dobra, teraz 10 minut robisz takie zadanie i to nie jest tak, że on stoi i patrzy cały czas, czy ty robisz to zadanie, tylko ufa się już zawodnikowi na tyle, że on wie, do czego chce dążyć i wie, co ma robić, więc nawet jakby
takie dziewczyny nauczyć takich ćwiczeń, no to powiedzieć im, dobra, zostajecie teraz to 10 minut i robicie te dwa ćwiczenia, czy tam trzy, no nie?
Warto było też, żeby takie młode dziewczyny w zawodowych sportach miały przeznaczone chociaż, nie wiem, raz w miesiącu może jakieś spotkanie na taką edukację zdrowotną, nad taką profilaktyką, zapobieganiem.
nie powikłaniem, tylko zapobieganiem po prostu jakimiś dolegliwościom, nie?
No myślę, że to by było fajne, chociaż patrząc na taki polski sport, to totalnie tego nie widzę, w sensie funduszy na takie rzeczy. Ale no wiadomo, w takim utopijnym świecie to by było ekstra.
Albo chociażby trenerzy jakby wspominali o tym, że co, jak powinna wyglądać praca brzucha, albo czego nie robić.
Tak, myślę, że dużo trenerów też nie ma może takiej wiedzy jednak, nie? Więc na przykład fajnie
Teraz jest coraz bardziej popularna taka praca z fizjoterapeutą, psychologiem, właśnie z trening motoryczny i tak dalej, więc myślę, że fajnie by było to, że jak idziesz też do fizjoterapeuty, no to na przykład jesteś też u fizjoterapeutki uroginekologicznej, która po prostu, jeżeli nawet trener tego nie nauczy, no to
ona może pokazać różne takie sposoby i ćwiczenia na rozluźnienie na przykład.
Ja też myślę, jeżeli dziewczyna trenuje zawodowo i wie, że chce iść w tym kierunku i chce mieć dobre wyniki i iść w tą karierę zawodową, no to taka wizyta o fizjo, urogin ekologiczny i taka
Taka przeglądowa też jest jak najbardziej wskazana, żebyśmy ją nauczyły, jak ona ma pracować oddechem, jak ma wyglądać rozluźnienie, jak ma wyglądać napięcie, żeby sama mogła sobie też wpleść coś do takiego codziennego treningu.
W każdym aspekcie życia wiemy, że czym wcześniej się zacznie nad czymś pracować, tym
wcześniej będzie tego efekt i tym mniejszy może być ten problem później, no nie? Więc fajnie jest sobie pomyśleć, że właśnie w tym młodym wieku to nie jest, bo mam wrażenie, że też może na przykład rodzice by się trochę bali z taką młodą dziewczyną pójść do takiej, bo też się kojarzy w sumie fizjoterapia uroginekologiczna głównie z ciążą i takim okresem okołociążowym w zasadzie, przed czy po porodzie. Więc mam wrażenie, że może rodzice trochę mogą mieć taki
strach, żeby ze swoim dzieckiem młodym jeszcze pójść do takiej fizjoterapeutki, ale wiadomo, że to badanie też będzie dostosowane i do wieku i tak dalej.
Jeżeli na przykład przychodzi dziewczyna młoda z mamą, no to wiadomo, że nie muszę jej zbadać na pierwszej wizycie. Jeżeli ona wyrazi zgodę, to możemy to zrobić na pierwszej, możemy na drugiej, możemy na trzeciej, a możemy po prostu porozmawiać, zobaczyć sobie na przepony jak działa, zobaczyć sobie na
na funkcje oddechowe i ja nie muszę robić tego badania przez pochłowego.
tylko mogę sobie pracować na innych skankach. Ale dzięki temu, że dowiem się, jak ona pracuje, jakie ma problemy teraz, no to szybciej zapobiegniemy i wrócimy do normalnego, prawidłowego funkcjonowania tego organizmu.
Tak, a samo to, że pójdzie na taką wizytę, czegoś się dowie, więc pozna może nawet trochę swojej anatomii, jako ta młoda osoba.
A nawet nie tylko ona, tylko jej mama też.
Jakąś taką większą świadomość się wtedy ma, więc po prostu zniweluje to troszeczkę ten problem.
problem w przyszłości, no nie? Więc myślę, że tak jak tutaj sobie przygotowywałyśmy trochę tą rozmowę, jest fajnie napisane, że to trochę jak z tym przeglądem stomatologicznym, no większość osób idzie dopiero, jak ich coś boli, ale są tacy, którzy chodzą po prostu regularnie na przegląd, nawet jak nie mają problemu, no nie? Tylko idą właśnie zobaczyć, czy wszystko okej. Czy kobiety na przykład do ginekologa też nie idzie, że jak ci się coś dzieje, tylko chodzisz co jakiś czas.
Bo tak już jest nauczone, nie? Tak. I tutaj też by było to fajne myślenie, że nie chodzi o to, że dopiero jak masz ten problem, tylko wiesz, że to dziecko trenuje dużo, intensywnie i w takim dużym napięciu, to można by było już pomyśleć. Mam wrażenie, że w dzisiejszych jeszcze nawet czasach to trochę taka fanaberia, no nie?
Tak, że to raczej ludzie jeszcze myślą, że a, to jest takie coś specjalistyczne, a to ja uważam, że powinno być traktowane jak taka
naturalny taki, nie że prosty, jakby to powiedzieć, naturalna rzecz w zawodowym sporcie i ogólnie.
Takie naturalne narzędzie do pracy też, nie?
Tak, tak jak do ginekologa, to też chcemy się nauczyć, jak pracować z całym ciałem, żeby dbać o to nasze zdrowie.
No zresztą też mamy tutaj badanie, które mówi, że ta wczesna, pokazuje, że ta wczesna edukacja i taka prewencja u młodych dziewczyn, jakby jest to
Wyszło to w badaniach. Jest po prostu udowodnione, że zmniejsza te problemy potem uroginekologiczne w przyszłości, więc nie widzę tutaj pola do dyskusji, czy to robić, czy nie.
Ja jestem taką osobą, że od dziecka zawsze mnie interesował
zdrowie kobiet i ogólnie anatomia i takie rzeczy, także dla mnie to jest normalne, ale rozumiem, że dziewczyny mają też problem z rozmową o swoich sferach intymnych, czy o problemach na przykład z bolesnym okresem, że jeszcze dla niektórych to może być taki temat tabu, chociaż już bolesne okresy mniej, ale na przykład jeszcze bolesne współżycie, to jeszcze jest taki temat tabu.
lub nietrzymanie moczu też jeszcze czasami jest. Chociaż teraz słyszę o tym więcej, ale w zależności w jakim
w jakim się ludzie kręgu znajdują. Otaczają.
Ja zauważyłam teraz już w pracy takiej jeden na jeden z dziewczynami, z kobietami na treningach, że częściej mówią o tym kobiety jednak takie, które przeszły już na przykład poród. Że to dla nich jakieś takie bardziej nie wiem, czy normalne, czy takie bardziej codzienne, jakby one się tego nie wstydzą, no nie? A jednak u tych młodych dziewczyn takich trenujących wyczynowo sport, no to
To jest to temat tabu. I tak jak mówię, ja trenowałam 20 lat i przez 20 lat żadnej takiej rozmowy nie przeprowadził ze mną ani trener, ani koleżanka, ani ja z koleżanką, żeby tutaj też nie było. Ja też na ten temat nie rozmawiałam wtedy. I może to wynikało u mnie na przykład, co wynikało na pewno trochę ze wstydu. Ale teraz jak sobie tak myślę, czy aż tak dużego, żeby po prostu o tym nie powiedzieć?
Czy bardziej po prostu czułaś, że może każda tak ma i że to jest bardziej chyba sobie normalizowałaś też, nie? To też było widać, że każda tak ma, nie? Więc to też nie było tak, że na początku sobie myślisz, że okej, to tylko jedna ja tak mam na przykład, ale potem właśnie mówię, jedziesz na jedne zawody, na drugie, jedziesz gdzieś za granicę i widzisz tą tak naprawdę czwarte dziewczyn, nie?
Mam wrażenie, że nie powinno to już być takie bardzo tematem takim właśnie tabu, tylko No idealnie by było, jeżeli by czy trener, czy rodzic zauważył, że coś się dzieje nie tak.
Dajmy na to, jakby trener zauważył, żeby wspomniał rodzicowi i rodzic, żeby umówił siebie z dzieckiem na konsultację do fizjoterapeutki uroginekologicznej.
dałabyś mi jakieś wskazówki, dostałaby dziewczyna jakieś wskazówki od Fizjouro i te wskazówki
że mogłaby wpleść ona albo jakby przekazać trenerowi, żeby on wpludł do tego treningu, tylko żeby rzeczywiście to zrobił.
Tak, albo nawet między koleżankami, jak to tam, nie? O, robiłam takie, byłam na takiej wizji, więc czasami jak się o takich rzeczach rozmawia, no to gdzieś tam nawet na drugiej by powiedziała, nie? No tylko tak jak ja wcześniej troszeczkę powiedziałam, że troszkę jak masz świadomość problemu, to zauważasz takie rzeczy, a mam wrażenie, że trochę jak
nie masz takiej świadomości i w ogóle o tym nie myślisz, to mam wrażenie, że to może przejść takie trochę niezauważone, bo też wiadomo, nikt nie chodzi i nie mówi, o patrzcie, mam problem z nie trzymaniem oczu, no nikt tak się nie zachowuje, tylko raczej każdy to ukrywa, no bo jest to taka rzecz właśnie bardziej postrzegana jako wstydliwa i raczej więcej wstydu się przy tym czuje, więc mam wrażenie, że jak troszeczkę ta świadomość jest, że na przykład dążę do tego, że nie każdy trener, mam wrażenie, że
może zauważyć albo chcieć zauważyć też, żeby na przykład nawet temu rodzicowi, tak jak mówisz, przekazać. To mam wrażenie, że nie wszyscy mogą to zauważyć.
Tak, no najważniejsza jest taka też komunikacja, żeby po prostu trener przekazał rodzicowi, rodzic po prostu pomógł temu dziecku, swojemu dziecku dalej, żeby ta mała kobieta czuła się zaopiekowana i żeby ona
w dorosłym życiu nie miała takich problemów.
No fajnie, fajnie by było jakby to też tak wyglądało. Nie wiem, że teraz ten wyczynowy sport to więcej rodziców się tak
Nie chcę powiedzieć interesuje, bo to nie tak, że wcześniej się nie interesowali, ale bardziej są w tym tak z tym dzieckiem, że bardziej są tak zaangażowani w ten sport. Kiedyś to jednak tak było, że ten trener był takim guru, więc mało było tych komunikacji trener-rodzic. Mam wrażenie, że teraz jest tego trochę więcej, więc myślę, że jest to też jakiś pomysł, żeby na takiej linii to było rozwiązywane.
żeby jakoś w zakłopotanie i we wstyd nie wprowadzać tej młodej dziewczyny, to może nawet, nie chcę powiedzieć z takim jej pominięciem, bo to i tak musi od rodzica potem do niej trafić. Ale rodzic na przykład może powiedzieć, że to nie od trenera, tylko na przykład spróbować sam wywiązać rozmowę, żeby to dziecko potem nie było zawstydzone wrócić na ten trening. Że Jezu, trener o tym wie i to widział i jeszcze mówi rodzicom i tak dalej. Więc może nawet dla dobra w ten sposób. Wiadomo, że potem i tak z tą dziewczyną trzeba porozmawiać i po prostu iść.
i najlepiej sięgnąć po jakąś właśnie pomoc i jakieś tam porady i ćwiczenia. Więc tak naprawdę to mięśnie dna miednicy to jak każdy inny mięsień.
Ważne, żeby te młode dziewczyny wiedziały o tym, że dno miednicy i intymne sfery i tam problem, że istnieje w ogóle i że można mieć z tym problemy. Można mieć problem z nietrzymaniem moczu.
I nie wstydzicie tego, bo to na pewno nie jest tylko ona i naprawdę, no skoro o tym mówimy, to to jest problem zauważalny i jest z tych dziewczyn troszkę z tym problemem. A to, że one zauważą i zaczną mówić o tym, to tylko jest na plus dla nich, bo im szybciej zaczną naprawiać, tym będzie potem mniej naprawiania w przyszłości.
Tak, no czyli tak puentując to, no to po prostu najważniejsza
Według mnie i myślę według Ciebie też, właśnie ta taka edukacja. No i druga rzecz, wiadomo, że to nie jest takie proste i łatwo się mówi, ale jednak troszkę, żeby ten wstyd spróbować przejść i jednak powiedzieć to, czy rodzicowi, czy trenerowi. I nie wyobrażam sobie, że w dzisiejszych czasach trener by zareagował, czy trenerka w jakiś zły sposób. Myślę, że umiałby na tyle.
do tego podejść w taki dojrzały sposób, że umiałby jej pomóc.
Tak jak mówisz, jak dobrze powiedziałeś, że to jest taki sam problem, jak inna sprawność w jakimś mięśniu. Jakby to jest po prostu kwestia funkcjonowania organizmu.
No, także edukacja, nauka tych ćwiczeń i komunikacja, można to tak nazwać, bo po prostu to takie mówienie otwarte o tym, nie?
Dobra, myślę, że na dzisiaj skończymy i myślę, że wszystko powiedziałyśmy.
Także, jeżeli byście mieli jakieś pytania, zapraszam do komentowania tutaj tego podcastu w komentarzu. Jeśli macie jakieś pytania do Doroty, można też ją zapytać. Zapraszamy do nas do studia, zasubskrybujcie nasze kanały i widzimy się w kolejnym odcinku.







