Ręka nie boli podczas prowadzenia samochodu, trzymania kubka ani sprzątania. Dopiero wyciskanie, podpór lub zwis wywołuje ból. Kamil Bucki i Krzysztof Godzina wyjaśniają, dlaczego taka różnica ma znaczenie i jak uporządkować decyzję, czy pierwszym kontaktem powinien być lekarz, fizjoterapeuta czy trener.
W skrócie
To, że możesz poruszać ręką bez bólu, mówi tylko, jak reaguje ona w tej konkretnej sytuacji. Większe obciążenie stawia przed nią inne wymagania. Dlatego ocena powrotu do treningu uwzględnia historię problemu, aktualne możliwości i cel, do którego chcesz wrócić, a nie wyłącznie obecność bólu.
Co znajdziesz w odcinku
- dlaczego codzienne ruchy mogą nie sprawiać problemu, a większe obciążenie już tak,
- jakie znaczenie mają miejsce bólu, sposób jego powstania i zmiany funkcji ręki,
- czym różni się nagły uraz od stopniowo narastającego przeciążenia,
- dlaczego po nagłym bólu nie warto od razu powtarzać tego samego ruchu z tym samym ciężarem,
- kiedy pierwszym kontaktem może być lekarz, fizjoterapeuta albo trener,
- dlaczego brak bólu nie odpowiada na każde pytanie o gotowość do treningu oraz jaką rolę pełni interpretacja badania obrazowego przez lekarza.
Dla kogo jest odcinek
Dla osób, które odczuwają ból barku, łokcia, nadgarstka albo innej części ręki, szczególnie podczas ćwiczeń lub większego obciążenia. Odcinek pomoże też osobom wracającym do sportu uporządkować różnice między fizjoterapią a stopniowym przygotowaniem do większego wysiłku w ramach treningu medycznego.
Umów pierwszą wizytę
Nie musisz mieć wcześniej rezonansu ani USG, żeby umówić wizytę u fizjoterapeuty. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, na pierwszym spotkaniu opowiesz o historii problemu, a specjalista sprawdzi funkcję ręki i pomoże ustalić dalszy kierunek. Umów pierwszą wizytę.
Ten materiał ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem ani fizjoterapeutą. Jeśli masz objawy, które Cię niepokoją, skonsultuj je indywidualnie.
Transkrypcja odcinka
Pokaż pełną transkrypcję odcinka
Często ludzie myślą, że idąc do fizjoterapeuty już muszą wcześniej być u lekarza, mieć wszystkie rezonansy USG i tak dalej, ale tak nie jest. Jeżeli po tym co rozmawialiśmy ktoś czuje, że ten problem właśnie bardziej nadaje się do fizjoterapeuty, to też nie potrzeba mieć tych pozostałych obszarów, czyli lekarza i trenera wcześniej, żeby się tam udać.
Jeżeli potrzebujemy też ocenić naszą możliwość funkcji w codziennym funkcjonowaniu, w codziennym życiu, no to możemy tutaj udać się do fizjoterapeuty. On nam może pomóc właśnie określić, co jesteśmy w stanie wykonać obecnie.
Jedziesz samochodem, zapinasz pasy, pracujesz w ogródku, robisz jakieś porządki działkowe, wszystko jest w porządku, nic się nie boli, ale kiedy pójdziesz na siłownię i chcesz wycisnąć coś nad głowę, no to zaczyna boleć cię bark. Sam ból jest tylko rodzajem sygnału, nie jest tak naprawdę żadnym wyznacznikiem gotowości do konkretnych działań. Zgadza się. Brak bólu nie oznacza jeszcze gotowości treningowej. I dlaczego tak jest? Jedziesz samochodem, zapinasz pasy, pracujesz w ogródku, robisz jakieś porządki działkowe, wszystko jest w porządku, nic się nie boli, ale kiedy pójdziesz na siłownię i chcesz wycisnąć coś nad głowę, no to zaczyna boleć Cię bark.
W domu możesz gotować, sprzątać, pić, trzymać kubek, nic się nie dzieje, no ale kiedy na siłowni robisz podpór, no to automatycznie włącza się jakiś ból nadgarstka czy łokcia. Często jest tak, że bóle w naszym ciele pojawiają się tylko pod obciążeniem, często jest tak, że są wynikiem jakiegoś urazu, a często mają swoją długą historię w naszym życiu. Dzisiaj właśnie o tym będziemy chcieli z Wami porozmawiać w kolejnym odcinku naszego podcastu z cyklu Pracowni Ruchu. Jest dzisiaj ze mną Krzysiek, mój kolega z pracy właśnie tutaj w Pracowni Ruchu, fizjoterapeuta, trener, który troszkę pomoże nam rozbudować ten temat i rozwiać pewne rzeczy, które będą dyskusyjne, a pewne potwierdzić.
No i Krzyśku, chciałbym Cię na początku właśnie zapytać o to, jak to jest z tym bólem, taki ból narastający albo taki ból urazowy, co w takim pierwszym kontakcie będzie ważne, czyli gdzie boli albo kiedy ręka przestaje działać?
Generalnie ważne jest to, gdzie boli. Ważne jest to, jak nasza ręka reaguje przy różnych funkcjach. Czy ból pojawia się przy podniesieniu ręki, czy przy podporze, czy problem pojawia się przy obciążeniu, czy być może przy codziennej czynności. Także generalnie mamy tutaj dużo pytań, na które szukamy sobie odpowiedzi i one nas mogą po prostu gdzieś tam prowadzić dalej i prowadzić tego, co dalej działać z tą ręką.
Czyli tak naprawdę początkowo najważniejsza dla nas będzie lokalizacja tego bólu i określenie, gdzie on właściwie występuje. Czy występuje w sposób powtarzalny, czy za każdym razem na przykład promieniuje, czy to jakaś lokalizacja się zmienia. Drugim takim elementem, który będzie dla nas znaczący, to będzie historia tego, co się wydarzyło. Co z takich historii możemy wyciągnąć o naszym bólu?
Ważne pytanie to, jak ten ból się zaczął, jakie było jego źródło. Czy było to poprzez jakiś uraz, czy poprzez jakąś nagłą rzecz. Czy być może to jednak gdzieś tam narastało i pojawiało się z czasem. Najpierw gdzieś coś ćmiło, delikatnie pojawiało się raz na jakiś czas, potem być może to narastało. Także tutaj to jest ta następna rzecz, o której chcemy sobie sprawdzić. Czyli jaki był mechanizm tego bólu?
Też na pewno widzimy to, że często nasi klienci odczuwają bolesność podczas ćwiczeń, a w takich sytuacjach codziennych, domowych tego nie ma. A często jest odwrotnie, że przychodzi pacjent i mówi, że boli mnie bark, kiedy wieszam zasłony, kiedy robię jakieś konkretne czynności życia codziennego. No i później my odwzorowując to na siłowni faktycznie też obserwujemy, że często te problemy są połączone między sobą też w ćwiczeniach takich bardziej złożonych. Jak dla ciebie ta korelacja wygląda pomiędzy takim odczuciem bólu, gdzie na przykład ktoś robi pompkę i boli go nadgarstek, albo się podciąga i boli go tam bark, a pomiędzy takimi bólami życia codziennego? Jak te połączenia wyglądają?
Znaczy różnie to wygląda, ale często da się połączyć gdzieś właśnie właśnie jakieś ćwiczenie z siłowni oddające funkcję naszego codziennego dnia, czyli powiedzmy, nie wiem, noszenie toreb z zakupami, a właśnie jakieś ćwiczenie, w którym gdzieś tam będzie potrzebny nam ten chwyt, ta siła tego chwytu i faktycznie gdzieś jesteśmy w stanie znaleźć te korelacje, ale czasami też wygląda tak, że możemy normalnie funkcjonować, a faktycznie ten ból pojawi się dopiero pod jakimś solidnym obciążeniem na siłowni w trakcie jakiegoś wzorca ruchu.
To jest taka właśnie fajna obserwacja tego, że w momencie kiedy jestem już na takim treningu, gdzie obciążam swoje ciało, no to faktycznie te bóleści czasami wydają się większe, dlatego po prostu, że jest większa intensywność wysiłku. Niekoniecznie to świadczy o tym, że faktycznie coś dzieje się złego, czyli możemy też naprawdę zaobserwować, że to, że nie boli mnie w domu, to też nie świadczy o gotowości treningowej. i często ta gotowość treningowa przez to, że jest to bardzo intensywny bodziec jest zupełnie jakby na innym poziomie niż takie bóle codziennego życia. No i to też fajnie zaobserwowaliśmy, że po prostu albo mam uraz, czyli wydarzyła się jakaś konkretna jedna sytuacja i po prostu czuję ten ból, albo jest jakaś historia mojego urazu, gdzie musiałem na niego zapracować bardzo długo.
No i teraz jakbym chciał z tobą sobie troszkę to rozpracować. No i na początku właśnie mamy ten temat nagłych urazów i takie pytanko, czy po takim nagłym urazie, na przykład wydarzyło się coś podczas mojego treningu, jak mogę ruszać, na przykład moim barkiem, który doznał takiego urazu, to jest wszystko w porządku, czyli stało się coś, ruszam, mogę ruszać, to znaczy, że jest ok, czy znaczy, że nie jest ok? OK.
Znaczy tak, ważne jest, żeby tutaj nie sprawdzać takim powiedzmy od razu maksymalnym testem tego, co się stało, czyli powiedzmy podczas wyciskania zaczął boleć mnie bark, więc istotne jest tu, żeby generalnie nie robić znowu tego testu, czyli znowu nie wyciskać po raz kolejny. A to, że ruszam w tym momencie bez obciążania i nie boli, to jest tylko informacja, nie jest to diagnoza. Więc tutaj trzeba rozsądnie do tego podejść i po pierwsze właśnie tutaj nie wykonywać tego maksymalnego testu, załóżmy, jeżeli to był właśnie uraz taki nagły, ale też nie twierdzić, że wszystko jest ok, kiedy mogę ruszać tym barkiem bez obciążenia.
Czyli przykładowo wyciskam na klatę, na ławce płaskiej, zabolał mnie bark, schodzę, ruszam, patrzę, ok, ruszam, nie boli, to nie wchodzę znowu pod ten sam ciężar, nie próbuję drugi raz. Bo to już był jakiś sygnał, czyli bardziej by się przydało skupić na tym, jak na przykład z siłą w tym barku, czy faktycznie on jakoś nie osłabł, jak z jego funkcjami. To nie chodzi tylko o to, czy pchnę, tylko czy podniosę rękę, wykonam tam różne czynności. No i jak z czuciem, czy czuję wszystko, czy trzymam mi tę rękę i tak dalej. Jest to po prostu bardziej złożone.
Tak, generalnie zbieramy wszelkie możliwe informacje w taki, możemy powiedzieć, maksymalnie bezpieczny sposób. No i tak naprawdę to, co powiedziałeś tutaj, jest istotne.
Czyli tak naprawdę taka możliwość ruchu jest jakąś informacją, ale nie świadczy to o tym, że wszystko jest dobrze.
No i to, że ręka działa na co dzień, to nie oznacza, że jest gotowa na każde obciążenie, na przykład na siłowni.
A dlaczego właśnie o tym, co mówimy, nie warto jest sprawdzać tym samym, co spowodowało ten ból? Co się może wydarzyć?
No generalnie możemy pogorszyć to, co się wydarzyło. Tutaj może dojść do większego urazu. Generalnie jesteśmy na etapie, że nie wiemy, co tam się stało. Czy doszło być może do naciągnięcia, być może do naderwania, czy do jakiegokolwiek innego urazu. I chcemy po prostu powiększyć tego, co się wydarzyło, a jakiej diagnozy jeszcze nie mamy. Jak będzie diagnoza, no to będziemy mogli dopiero gdzieś tam działać dalej.
Też często się obserwuje u ludzi ból nadgarstków, szczególnie gdzieś tam w pozycji pompek czy jakiegoś podporu i ci ludzie też często mają taką rozkminkę, że mogę trzymać kubek, wszystko mogę robić, ale jak robię ten podpór to po prostu boli. Dlaczego tak jest, że ktoś może robić różne rzeczy tą ręką, a na przykład jak zrobi ten podpór to czuje ten ból?
No tutaj znaczenie ma przede wszystkim właśnie to obciążenie. Gdzieś trzymając kubek dużo mniejsza siła, zupełnie inny wektor tej siły działa na nasz nadgarstek, a zupełnie inny przy podporze, przy obciążeniu właśnie całym ciałem. Więc tutaj ta siła, ten bodziec działający nadgarstek ma zupełnie inną skalę. No i tutaj nie możemy zestawiać ze sobą też właśnie funkcjonalnej czynności z lekkim obciążeniem z dnia codziennego, a podporem całego ciała.
Także ten podpór jest oczywiście dużo większym. Po prostu chodzi o intensywność, że w tych takich codziennych czynnościach ta intensywność jest za mała, żeby ewentualnie jakoś pobudzić tą strukturę, która ma jakiś problem, który może się pokazać bólem.
Dokładnie, nie jest to na tyle duże obciążenie, aby wywołało jeszcze ten ból, obciążyło na tyle tą strukturę, aby faktycznie zabolała.
Też na przykład nie zawsze są bóle. Tutaj można dać fajny przykład na przykład wspinaczy, którzy wspinam się, robię sobie jakąś tam drogę i nagle na przykład mój palec strzasnął, czyli tak przeskoczył, strzelił. No i pierwszą reakcją z tego, co często słyszę, to jest to, że ktoś schodzi, patrzy, ok, ruszam ręką, wszystko jest ok. No i ten człowiek znowu po prostu robi to samo, czyli próbuje przejść, no bo stwierdza, że nic się nie stało, no to robię to dalej. Czy według ciebie to jest dobre, czy według ciebie już taki przeskok jest też problemem, no bo nie zawsze towarzyszy mu ból.
Jasne, jest dla nas ważną informacją, no i tutaj nie rekomendujemy, aby od razu próbować przejść tą samą drogę. chwytać się za te same chwyty, tylko zebrać tą informację, dać czas, najlepiej przerwać tą aktywność, dopóki nie będziemy wiedzieli dzięki właśnie jakiemuś specjaliście, co tam się wydarzyło. Więc tutaj nie wykonujmy tego maksymalnego testu, w tym wypadku łapania się za ten chwyt. Często pojawia się to, że dokładamy więcej obciążenia, z treningu na trening robimy więcej tych dróg.
I gdzieś ta struktura w pewnym momencie nie wytrzymuje. Tak jak powiedziałeś, nie zawsze musi towarzyszyć temu ból. No ale jest to ważna informacja i musimy gdzieś z kimś tą informację skonsultować czy przeprowadzić badanie. Tak, dokładnie.
Czyli tak na dobrą sprawę, w momencie, kiedy coś mi się stanie podczas mojej aktywności, no to nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy wszystko jest w porządku, czy nie, no bo tak naprawdę nie mam ku temu odpowiedniej wiedzy, bo w momencie, kiedy przy wysokiej intensywności coś faktycznie zabolało, no to po prostu trzeba znać szereg testów, takich, który może wyjść od tej niskiej intensywności, sprawdzając różne elementy naszego stawu, tam mięśnie, ścięgna, więzadła, różne rzeczy, ale w sposób, który nie zagraża naszemu pacjentowi pod kątem pogłębienia jego problemu. Więc w momencie, kiedy zaboli was nadgarstek, bark przy takiej wysokiej intensywności, to najczęściej to już jest na tyle jasny sygnał do tego, żeby coś sprawdzić, ale nie do tego, żeby sprawdzić, czy jak zrobię to jeszcze raz, to będzie dobrze.
Bo wtedy często już dochodzi do pogłębienia takiego urazu. No i na przykład teraz możemy wziąć rzeczy, które narastają w naszym życiu, czyli tak naprawdę nie było żadnego jednego incydentu, podczas którego przeskoczył mi palec, tak jak w podporze załóżmy nadgarstek coś się stało, tylko przychodzi pacjent i na przykład mówi, że boli go łokieć. Pytamy się, co się wydarzyło, jaka jest historia i ta osoba właściwie nie wie. Mówi, że przez całe życie tam sobie pracuje, robi różne rzeczy i nagle ten łokieć zaczyna boleć. I jak ty to różnicujesz pomiędzy tym właśnie, że coś kogoś na przykład zabolało podczas takiego treningu, a to, że ktoś przychodzi i mówi, że po prostu ten ból się pojawił nie wiadomo skąd?
No
właśnie tak jak powiedziałeś mamy dwie drogi. Albo ten ból jest przeciążeniowy, wynika z jakiegoś obciążenia struktury, gdzie nie zawsze tutaj nasz pacjent wie koniecznie jakiej. albo po prostu właśnie w wyniku jakiegoś nagłego urazu. Jeżeli chodzi o te problemy przeciążeniowe, no to dla mnie kluczowe tutaj jest zebranie wywiadu, czyli tutaj znowu wchodzimy w to, co nasz pacjent może zrobić sam. Szukanie informacji, co się zmieniło w ostatnim czasie w moim życiu, czy dołożyłem jakąś aktywność treningową, czy może mam bardziej stresujący okres w życiu.
To wszystko ma znaczenie dla naszego ciała i też może wpłynąć gdzieś na to, że ten problem przeciążeniowy, który narastał przez dłuższy czas, akurat w tym momencie się nam objawi, pokaże. I tutaj zbieram informacje, czy trening był cięższy, czy może dołożyłem za dużo aktywności, dołożyłem kolejną aktywność w moim życiu, która wpłynęła na dodatkowe obciążenie tych struktur. No i tak, tak bym to widział.
Czyli tak naprawdę podsumowując to, co też powiedziałeś, mamy takich pacjentów, którzy są albo urazowi, czyli stało się coś w danym momencie i boli, albo są przeciążeni, czyli po prostu nie było żadnego konkretnego incydentu, a ten ból występuje. Więc chciałbym, żebyś nam trochę rozjaśnił, czym tak naprawdę jest przeciążenie. No bo uraz, myślę, że wszyscy nasi słuchacze rozumieją, coś się stało, dynamicznie, natychmiastowy ból, ale przeciążenie? Co to właściwie jest?
Generalnie jest to po prostu za duża… nasza tkanka po prostu nie wytrzymuje ilości bodźców, nie jest gotowa na tą, którą po prostu gdzieś ją stymulujemy, dokładamy jej. Także jest to po prostu taka reakcja organizmu na dużą ilość bodźców, na którą on nie był gotowy. Po prostu dochodzi do z czasem stopniowego uszkadzania zwyczajnych struktur, do jakiegoś ich przeciążania. Także wynika to po prostu z ilości, na którą nie byliśmy gotowi.
Czyli możemy powiedzieć, że ta dawka czyni truciznę. Sam ruch jest ok, ale za duża jego ilość może doprowadzić do tego, że po prostu ciało mówi pas.
No i tutaj też przez ruch na pewno rozumiemy to, że to nie jest tylko aktywność treningowa, tylko na przykład jeżeli ktoś pracuje fizycznie, to też to jest rodzaj obciążenia naszych stawów czy tam mięśni. Dużo pracuje rękoma, no to jest to wysiłek dla palców, dla łokci, dla różnych rzeczy. Później jak jeszcze lubię chodzić na ściankę wspinaczkową na siłownię, to to są wszystko bodźce, które się wspólnie akumulują, więc tak naprawdę mówiąc o aktywności, musimy patrzeć na szereg różnych rzeczy, nie tylko na trening, ale jest to na pewno duży element tego wszystkiego. No i też z tego co wynika, to będzie to często problem w tym, że po prostu nie mamy dobrze rozpisanego planu treningowego, czyli nie wiemy w jaki sposób progresować i jak ta intensywność powinna narastać, żeby po prostu ten ktoś się nie uszkadzał.
i tak naprawdę czy da się według ciebie samemu, nie mając takiej wiedzy trenerskiej zaplanować sobie intensywność czy w ogóle wysiłek tak, żeby było to dla mnie bezpieczne?
No tutaj myślę, że zależy to oczywiście od kompetencji każdej osoby, ale jest to trudne, bo tutaj też istotna jest ta jakość ruchu. My sami siebie często gdzieś tam nie widzimy. Jakość ruchu spada, my dokładamy gdzieś tam tam kolejne powtórzenia. No i wtedy właśnie myślimy, że wszystko jest ok, że tutaj jestem w stanie wykonać po prostu za wszelką cenę, dołożyć tego ciężaru, dołożyć tych powtórzeń. Jakość ruchu spada no i nie jest to optymalna droga, także ten trener tutaj może pełnić tę rolę właśnie, tego obserwatora przy okazji też wie w jaki sposób progresować, odpowiednio dociążać stopniowo.
pilnując gdzieś faktycznie tej techniki, tego ruchu. Więc tutaj trener jest bardzo, bardzo pomocną, potrzebną osobą i w bezpieczny sposób faktycznie może to poprowadzić, zauważając rzeczy, których my sami byśmy mogli nie zauważyć.
A jak taki nasz klient mógłby zaobserwować u siebie na przykład to, że jest przeciążony, czyli na przykład to, że w trakcie treningu albo po treningu coś się ze mną dzieje, coś czuję? Jak można to pierw zaobserwować, żeby w ogóle podejrzewać u siebie takie przeciążenie? Jasne.
Sygnały mogą być różne. Może pojawić się na przykład nadmierne napięcie. Może też pojawić się jakieś ograniczenie ruchu. Generalnie tutaj musimy być bardzo uważni na to, co się dzieje z naszym ciałem, nie tylko w trakcie treningu. Czasami pojawia się gdzieś jakiś ból nocny. Także tutaj po prostu trzeba być bardzo uważnym na to, co się dzieje z tym naszym ciałem. Czy pojawia się ból, czy pojawia się napięcie, czy być może właśnie jakieś ograniczenie ruchu. Także zbieramy, zbieramy informacje.
Też na pewno będzie ważne to, żebyśmy obserwowali po prostu ile śpimy, jak jemy, jak się regenerujemy, bo często ludzie mówią a ja też dużo odpoczywam, więc powinno być w porządku. Tylko też pytanie, czy sam sam sobie odpoczynek przygotuje nasze ciało do powrotu do takiej intensywnej pracy według ciebie czy nie?
To znaczy ważne jest też, aby ten odpoczynek był dobrze dopasowany. Tutaj mam na myśli, że odpoczynek odpoczynkowi nierówny. Możemy leżeć przez kilka godzin z telefonem w ręku, po prostu gdzieś tam pokrzywieni jak paragraf. Potem wstajemy, czujemy się jeszcze gorzej niż przed tym naszym odpoczynkiem. Także ta jakość tego odpoczynku ma znaczenie, ale przygotowanie tutaj do powrotu do tej aktywności konkretnej też wymaga właśnie odpowiedniego podejścia.
czyli załóżmy, że wracamy po jakimś urazie, po jakiejś kontuzji, no to istotne jest to, żebyśmy też od razu nie sprawdzali, nie wracali do tego obciążenia, które było przed kontuzją, przed obciążeniem, czyli stopniowe stopniowe progresowanie, dokładanie tego obciążenia, ale z naciskiem na to, że nie wracamy do tego samego, co było przed kontuzją, przed urazem.
Od razu startowano, nie? Mhm, dokładnie.
Cześć, tu Weronika. Na co dzień pomagam osobom po kontuzjach w powrocie do sprawności i sportu, więc jeżeli Ty potrzebujesz wsparcia w tym procesie, to zapraszam na wizytę do pracowni ruchu. A teraz wracamy do słuchania.
Czyli tak naprawdę chodzi o to, że jest to pewien proces, czyli ćwicząc to obciążenie narasta, intensywność narasta, wszystkie parametry narastają i w momencie, kiedy coś się dzieje z moim ciałem, to można powiedzieć, że powinienem troszkę się wycofać. czyli zejść niżej po to, żeby po prostu lepiej swoje ciało przygotować. Często przerwa sama w sobie, że idę, idę, rozwijam się coraz intensywniej, robię przerwę załóżmy dwa tygodnie odpoczywam to nie mogę wrócić na ten sam szczebelek mojej drabinki, którą szedłem, powinienem zejść odrobinę w dół z intensywnością, z objętością, z skalą trudności ćwiczeń i tak dalej, żebym po prostu mógł bezpiecznie swoje ciało przygotować, bo często to też powiedziałeś pierwszymi takimi objawami, po prostu nadmierne napięcie jakaś sztywność, chodzę połamany, czuję się taki po prostu ciągle zmęczony, przebodźcowany, nerwowy, czuję, że mi się gorzej śpi, mam jakieś wahania nastroju, tracę apetyt, to też są wszystko objawy takiego przeciążenia, które po prostu może we mnie być.
No i tak naprawdę widzę, że coś się w moim życiu zmienia w moim ciele, bo tej intensywności mam dużo no i co taki człowiek właściwie powinien dalej zrobić, no bo bo teraz jest pytanie, czy fizjoterapeuta, czy lekarz, czy trener, czy odpoczywać, czy chodzić więcej na saunę, czy zmienić dietę? Co według ciebie powinno być taką pierwszą myślą?
Generalnie zależy to właśnie od tego, co się stało. Czy tutaj potrzebujemy ocenić jakieś ryzyko złamania, ryzyko kontuzji, czy właśnie to była mechanika tego urazu, była nagła, gwałtowna, coś się wtedy wydarzyło, to zazwyczaj potrzebne jest gdzieś właśnie jakieś badanie obrazowe, jakaś profesjonalna diagnostyka. Tutaj wtedy warto, żeby tym pierwszym kontaktem był lekarz. Jeżeli potrzebujemy też ocenić naszą możliwość funkcji w codziennym funkcjonowaniu, w codziennym życiu, no to możemy tutaj udać się do fizjoterapeuty.
On nam może pomóc właśnie określić, co jesteśmy w stanie wykonać obecnie. Tutaj już bardziej bym szedł w stronę tego, jeżeli to była właśnie jakieś przeciążenie, to ten fizjoterapeuta będzie, myślę, dobrym pierwszym wyborem, gdy faktycznie będzie mógł nas poprowadzić, przeprowadzić testy. Także też tą decyzję w oparciu, do kogo się udać, możemy podjąć, patrząc na to, co się dzieje z tymi objawami. Czy one narastają, czy ustępują.
Także tutaj decyzję podejmujemy, patrząc na to, co się dzieje,
jaka była też mechanika tego urazu. Czyli tak naprawdę tutaj też by na samym początku wypadało troszkę podzielić to, co się u mnie dzieje. Czy jest to uraz, grupa urazowa? czy jest to jakieś podejrzenie grupy przeciążeniowej. I tak naprawdę w zależności od tego, czy był ten incydent, czy go nie było, można sobie to rozdzielić, czyli tak naprawdę nie robić czegoś takiego, że boli mnie łokieć po zewnętrznej stronie, to nazywam to łokciem golfisty, tenisisty, czy boli mnie bark, to nazywam to w jakiś konkretny sposób, tylko bardziej intuicyjnie staram się zobaczyć, jakie są objawy tego, co się stało. Czyli jeżeli był ten uraz, to to, co powiedziałeś. Była sytuacja urazowa i nagle czuję, że na przykład mam ograniczenie ruchomości, jak podnoszę rękę, to mnie bardzo boli, ręka się robi ciepła, jest dużo takich objawów sugerujących, że mogło coś się uszkodzić, no to pierwszą osobą powinna być wtedy lekarz, który może zrobić diagnostykę, zrobić badanie obrazowe i realnie wystawić diagnozę na temat tego, co się stało.
Jeżeli podejrzewamy, że jest to grupa bardziej przeciążeniowa, czyli na przykład zaczyna mnie coś boleć, czuję, że coś się dzieje, pojawia się sztywność, jakieś bóle po treningach, przed treningami, muszę, nie wiem, mój bark rozgrzewać 15 minut przed treningiem, żeby dał radę wyciskać, to tutaj myślę, że dobrą osobą, tak jak też powiedziałeś, będzie fizjoterapeuta, który jest w stanie wykonać testy funkcji, czyli już realnie nie jest w stanie dokładnie zdiagnozować tego, co się stało, ale jest w stanie ocenić ruchomość, siłę, to, co nasza ręka potrafi zrobić, zrobić, czego nie potrafi zrobić i jakoś nam z tym pomóc, ale jeżeli po prostu czujemy, że jesteśmy zmęczeni, że po prostu gorzej śpię, gorzej funkcjonuję, czuję się przetrenowany, to dobrym pierwszym kontaktem może być po prostu trener, który zweryfikuje nasz plan treningowy i po prostu zobaczy, co tam się w nim dzieje, czy po prostu nie przesadzamy, no bo też pójście do lekarza z tym, że jestem po prostu zmęczony dużą intensywnością treningową może skutkować właściwie niczym, no bo lekarz nam powie, że jesteśmy zdrowi, tutaj trzeba będzie bardziej pogrzebać w tej objętości.
Więc tak naprawdę w zależności od tego, co czujemy, co się dzieje, no to też te grupy, do których idziemy, powinny być różne. Tak by można było na to patrzeć. Trener będzie miał tą większą świadomość tej… Choćby o samym planie treningowym lekarz tej świadomości może nie mieć o planowaniu, o intensywności i o doborze tej intensywności pod człowieka.
Dokładnie. Plus jest trener będzie tą osobą właśnie, która będzie miała dla nas trochę więcej czasu jednak niż ten lekarz będzie mógł gdzieś faktycznie bardziej z nami porozmawiać o tej całej otoczce też dookoła treningowej, wspierając wywiad. I też może zauważyć, że faktycznie, tak jak powiedziałeś, tej objętości poza treningowej może być też po prostu za dużo i będzie w stanie nam po prostu to powiedzieć. powiedzieć, a gdzieś faktycznie u lekarza może zabraknąć czasu, aby mógł to zauważyć. Gdzieś faktycznie przyjęło się, że do tego lekarza pójdziemy z tym konkretnym problemem, a tutaj czy u fizjoterapeuty, czy u lekarza tego czasu mamy więcej i też dzięki temu jest czas, żeby zobaczyć te rzeczy spoza stricte treningu, spoza aktywności.
Często właśnie jest tak, że ta grupa, czyli lekarz, fizjoterapeuta, trener tworzą swojego rodzaju taki wspólny organizm, no bo na dobrą sprawę często jest tak, że idę do lekarza, lekarz tam robi mi jakieś badania obrazowe typu USG, dostaję tam na przykład, że mam, nie wiem, przeciążenie albo uszkodzenie, nie wiem, zaburzeń mięśnia nadgrzebieniowego no i wychodzę z tą kartą, no i co co dalej? No właściwie dostałem informację, co mi jest, ale nie wiem, co mam z tym zrobić dalej. Wtedy często dobrym wyborem będzie fizjoterapeuta, który rozumie te zależności, rozumie te problemy, które jakby diagnozują lekarze i jest w stanie przełożyć je już na konkretną funkcję, ale z drugiej strony w momencie, kiedy już funkcja zostanie odzyskana, siła mięśniowa tego bólu nie ma, to często ten fizjoterapeuta nie jest w stanie znowu wprowadzić mnie w tak intensywny trening, który na przykład pozwoli mi znowu wrócić do super podciągania, do pompek, czy do moich ulubionych tam, nie wiem, grania w squash czy w coś innego, to tam znowu tę kompetencję będzie miał bardziej trener.
Więc tak na dobrą sprawę trzeba troszkę na początku po tym, co się dzieje, wybrać tego człowieka, do którego chcę pójść, ale też jest fakt taki, że jak jest ktoś dobrym specjalistą, no to powinien wiedzieć do kogo też kogoś ewentualnie skierować, tak żeby ta osoba trafiła startowo tam, gdzie ma trafić, ale często jest tak, że wypada przejść przez ten proces w całości. To nie jest tak, że trener lekarz albo fizjoterapeuta to są te, co są dla rodziny, którzy załatwią wszystko, tylko każdy z nich ma takie stricte wyznaczone kompetencje. I często też jest tak, że samo USG czy brak bólu nie świadczy jeszcze o pełnej gotowości do treningu. No bo na przykład zabolał kogoś bark na wyciskaniu płaskim, poszedł do lekarza, lekarz zrobił USG, zbadał go, nic się nie stało, jest pan zdrowy.
Czy świadczy to według ciebie o tym, że mogę jutro pójść i znowu wyciskać to samo, co wyciskałem wczoraj?
Zdecydowanie nie. to co wychodzi w badaniu obrazowym nie koreluje często z naszymi objawami, także tutaj też ważne, żeby na tym się nie opierać, tylko świetnie jakby to wyglądało właśnie jako taka współpraca tych trzech specjalistów.
Także tak, tak. To też po prostu co mówiliśmy wcześniej, czyli to przygotowanie, czyli powinno to fajnie wybrzmieć, że po prostu brak bólu nie oznacza jeszcze gotowości treningowej. I dlaczego tak jest?
Generalnie ten brak bólu w zależności od tego przy czym on wystąpi, czyli brak bólu przy zwykłym ruchu nie jest informacją, że przy tym podporze, przy tym zwisie, przy tym wyciskaniu będzie ok. Nie wiemy, czy ta struktura jest przeciążona, tylko dzięki informacjom jesteśmy w stanie gdzieś dopiero dotrzeć do tego, co się dzieje. No i generalnie ważne jest też to, aby umieć zmodyfikować aktywność, tudzież jakiś specjalista może to zrobić dla nas, powiedzieć, co możemy zmienić w tym ruchu, tak, aby w inny sposób tym razem obciążyć tę strukturę, w taki, aby mogła się przebudować, lub żeby nie została po raz kolejny obciążona nadmiernie.
Czyli można powiedzieć, że tak naprawdę nasza droga aktywności to są po prostu takie schodki. Idziemy sobie takimi schodkami, załóżmy nasz taki cel treningowy to jest gdzieś ten najwyższy schodek. No i w momencie, kiedy pojawia się jakiś ból, uraz, jesteśmy na którymś z tych schodków, to najczęściej to świadczy o tym, że np. dana struktura nie była jeszcze gotowa na to, żeby na tym schodku być, bo nasze ciało ciągle się adaptuje i readaptuje, czyli można powiedzieć, że ciągle przyzwyczajamy swoje tkanki do zwiększania obciążenia, ale to ma jakiś swój fizjologiczny czas i jakieś fizjologiczne założenia, no bo jeżeli będziemy kogoś przestymulowywać, to raczej doprowadzimy go do przeciążenia, a nie do prawidłowego rozwoju.
No i tutaj znowu wypadałoby się, tak jak powiedziałem, spotkać z kimś, czy to z trenerem, z fizjoterapeutą, z lekarzem, w zależności od tego, o której grupie, o którym obszarze rozmawiamy i po prostu zobaczyć, czy ja prawidłowo adaptuję swoje tkanki, bo można powiedzieć, że ból świadczy o tym, co jest dzisiaj, ale nie świadczy o tym, że jestem na coś gotowy, bo gotowość treningowa świadczy o tym, że mogę iść na kolejne schodki. Czyli jestem na schodku którymś, czułem ból, już go nie czuję, ale to nie świadczy o tym, że jestem przygotowany na kolejny schodek. I tutaj to jest to też, co rozmawialiśmy, czyli po prostu też to, co powiedziałeś przed chwilką, umiejętność zarządzenia ćwiczeniami, w ogóle rodzajem tych ćwiczeń, dobierając pod konkretne struktury czy pod konkretne ruchy, obszary, tak, żeby ten ktoś tą gotowość zwiększył, czyli można powiedzieć, że przygotował swoje ciało na jakieś wyzwanie, tak jak na przykład z nauką języków, czyli uczę się załóżmy włoskiego przez dwa miesiące, jak pojadę do Włoch, to nie dogadam się płynnie z tamtymi ludźmi, ale kiedy będę robił to regularnie długo i jakimś systemem, to w końcu to osiągnę.
To tak samo jest teraz z aktywnością.
Dokładnie. Czasem też to, co ty mówiłeś wcześniej, ważne jest ten krok do tyłu, po to, żeby później móc robić te przysłowiowe dwa kroki do przodu. Także tutaj właśnie takie podejście z głową czy podejście gdzieś tutaj u specjalisty. jest takim najrozsądniejszym wyborem.
Dokładnie, więc nie zawsze to będzie tak, że jak mogę podnieść rękę nad głowę, to świadczy o tym, że mogę wisieć na drążku. Nie zawsze to będzie tak, że jak mogę trzymać kubek, czy już bez bólu zamykać okno czy klamkę w drzwiach, to mogę robić podpory, pompki, czy tam dipy na poręczach. No bo to znowu jest kubek, czy trzymanie kubka, czy tam podnoszenie ręki nad głowę, to to jest schodek któryś z tych niższych, a na przykład zwis, podciąganie, czy pompka, no to jest to schodek któryś tam wyżej. Więc tak naprawdę często trenerzy, czy fizjotrenerzy, czy fizjoterapeuci mają wiedzę na temat tego, jakie są schodki pomiędzy twoim celem, a pomiędzy tym, co jest dzisiaj. I ta umiejętność według mnie jest czymś, co jest samodzielnie ciężko zrobić w domu.
No bo to po prostu wymaga dużej wiedzy i przepraktykowania tego na ludziach, żeby faktycznie zobaczyć, ok, nie boli go bark, to mogę zrobić coś, ale często to coś nie jest idealnie trafione za pierwszym razem. Często wymaga modyfikacji, bo my tak naprawdę też nie znamy tego kogoś przez całe życie, nie znamy całej jego historii życia, pomimo tego, że jest wywiad i tak dalej. Dalej to jest takie dopasowywanie, czyli tak naprawdę na każdej wizycie, czy na każdym treningu takim rehabilitacyjnym, no to my będziemy zarządzali tym na bieżąco trochę. Czyli widzimy, że ktoś robi coś, wychodzi na wyższy schodek, ale jeszcze jest za wcześnie, to możemy go wtedy z tego schodka troszkę wycofać i zadbać o to bezpieczeństwo. dlatego w rehabilitacji, czy to w powrocie po kontuzjach jednak ważne jest to, żeby współpracować z kimś a nie próbować robić tego samemu
kluczowa jest to właśnie umiejętność działania na bieżąco działania tu i teraz, obserwacji tej chociażby kontroli, jakości tego ruchu no i odrobinę dokładania lub odejmowania tego obciążenia, w zależności od tego jak właśnie tutaj daje nam ciało, daje nam objawy Także to co powiedziałeś, jest to kluczowe dokładanie nie za dużego schodka, tylko być może coś pomiędzy. I my jesteśmy w stanie to zrobić na treningu, obserwując, rozmawiając, czy chociażby podczas rehabilitacji.
Mówicie też o tym, że rehabilitacja nie kończy się wtedy, kiedy przestało nas coś boleć, tylko kończy się wtedy, kiedy osiągamy swój cel albo jesteśmy przygotowani do jego osiągnięcia. Sam ból jest tylko rodzajem sygnału, nie jest tak naprawdę żadnym wyznacznikiem gotowości do konkretnych działań. Zgadza się, dokładnie. Tak naprawdę dla naszych słuchaczy, podsumowując to w taką krótką mapkę, tak żebyśmy mogli to po prostu łatwo sobie samodzielnie zweryfikować, gdzie powinniśmy się udać, to pierwszym takim elementem będzie to, jak nasz problem się zaczął. Czy był to uraz, czy ma on jakąś historię, która mogła narastając doprowadzić nas do jakiegoś przeciążenia.
Tak jest.
Takim kolejnym elementem będzie to, co nasze ciało przestało umieć robić, co stało się problemem funkcjonalnym. I to jest nasza kolejna informacja, której tutaj potrzebujemy.
Myślę, że dalej będzie taki temat, w jakim to się kierunku zmienia. czyli czuję, że zaczęło mnie coś pobolewać i pytanie, czy to dalej narasta, czy to na przykład się minimalizuje, czy zostało na jednym poziomie, ale w przykładzie urazu, czyli na przykład szarpnąłem sobie, pies mnie pociągnął za smycz, cokolwiek i czy jest coraz gorzej, czy jest podobnie, czy jest lepiej, bo to też będzie świadczyło o tym, czy ta sprawa jest naprawdę nagląca, czy może jest czymś, co można po prostu na spokojnie sobie przejść, na przykład pierwsze przez fizjoterapeutę, niekoniecznie od razu przez rezonans magnetyczny u ortopedy.
Tak jest. No i właśnie ta kluczowa jest ta ocena, czy ja potrzebuję pójść do fizjoterapeuty, czy do lekarza, też żebym umiał tutaj rozróżnić w zależności od tego, co mi się dzieje. Tak jak wcześniej mówiliśmy, czy to przeciążenie, czy to jest nagły uraz. Tutaj abym umiał wybrać do kogo najlepiej się skierować. Oczywiście, tak jak też mówiliśmy, dobry specjalista powinien umieć, czy czy chcieć przekierować to do innego właściwemu jako specjalisty.
No i później, jak już jestem w tym procesie, to też trzeba ocenić, gdzie właściwie chcę dojść. Bo to nie jest tak, że rehabilitacja doprowadza wszystkich do tego samego momentu. Każdy ma inne cele, inne możliwości. Czyli też trzeba go bardzo mocno zmierzyć i ocenić już na samym początku, że mam jakiś problem, ale gdzie właściwie chcę dojść. I od tego, gdzie chcę dojść ze swoim problemem, to też będzie trochę mi tą drogę wytyczało i pokazywało też jej długość. Zakładamy, że ten punkt, do którego chcę dojść jest bardziej zaawansowany, to też muszę brać pod uwagę, że ten proces będzie trwał dłużej.
Dokładnie. I tutaj gdzieś ta kontrola tego właśnie, do czego chcę dojść, to jest nie ta realna ocena tego naszego celu,
co chcemy osiągnąć. Czyli tak naprawdę można powiedzieć, nie muszę do końca wiedzieć tego, co mi się dokładnie stało, ale idąc po tym, co mówiliśmy po tych obszarach, jestem w stanie ocenić, czy jest to coś naglącego do lekarza już, czy może jest to coś bardziej do trenera, czy może jest to coś bardziej do fizjoterapeuty. Często ludzie myślą, że idąc do fizjoterapeuty już muszą wcześniej być u lekarza, mieć wszystkie rezonansy USG i tak dalej, ale tak nie jest. Jeżeli po tym, co rozmawialiśmy ktoś czuje, że ten problem właśnie bardziej nadaje się do fizjoterapeuty, to też nie potrzeba mieć tych pozostałych obszarów, czyli lekarza i trenera wcześniej, żeby się tam udać. Więc tak naprawdę można powiedzieć, że nie trzeba znać dokładnej diagnozy, żeby przeciwdziałać jakiemuś problemowi, bo on często nie będzie tylko wynikiem jakiegoś jednego konkretnego elementu.
Tylko właśnie działania w danej grupie obszarowej, więc myślę, że nasi słuchacze, jeżeli będą tym, co mówiliśmy, starali się samemu zrozumieć ten problem i poradzić sobie z tym, no to właśnie myślę, że to będzie odpowiednia droga.
Tak jest. Czy też to podejście takie, że tutaj nie wracajmy od razu do tego, co gdzieś tam wywołał, urósł, czy przy czym pojawił się ból, tylko spróbujmy to zmodyfikować, spróbujmy trochę zregresować. Nie po prostu jeżeli ból pojawi się podczas wyciskania, no to nie wyciskajmy od razu. Dajmy sobie ten czas, dajmy sobie ten krok w tył i zbierzmy te informacje i tutaj no właśnie, fajną drogą będzie wybrać się do tego specjalisty.
I po prostu określić cały ten plan i tą drogę, no bo jeżeli znamy drogę, no to też wiemy w którym elemencie, w którym etapie tej drogi jesteśmy no i też wiemy, co powinno być dalej. Dzięki temu faktycznie można powiedzieć, ten cel będzie lepiej osiągnięty, bezpieczniej, często też szybciej. Więc tak to wygląda. Także dziękujemy za wysłuchanie naszej rozmowy. Mam nadzieję, że dużo z tego wyciągnęliście i że na podstawie tego, co omówiliśmy troszkę Wam to pomoże ułatwić, czy z problemem należy pójść do trenera, czy do fizjoterapeuty, czy do lekarza. Także to wszystko z naszej strony. Dziękujemy za uwagę i zapraszamy do wysłuchiwania kolejnych odcinków.
Cześć.







