W opisie rezonansu widzisz pęknięcie, uszkodzenie albo zerwanie. Pierwsza myśl brzmi: operacja. Wiktor Podhajski i Aleksandra Kibicka pokazują, dlaczego przed podjęciem decyzji trzeba połączyć obraz badania z objawami, funkcją kolana i celem, do którego chcesz wrócić. Wyjaśniają też, jak oceniać postęp rehabilitacji i kiedy ponownie skonsultować dalszą drogę z lekarzem.
W skrócie
Sam wynik rezonansu nie przesądza o operacji. Znaczenie mają także objawy, badanie funkcjonalne, codzienne ograniczenia i aktywność, do której chcesz wrócić. Rehabilitacja może być pierwszą próbą pracy z problemem albo przygotowaniem do zabiegu, jeśli wspólnie z lekarzem uznacie, że operacja jest potrzebna.
Co znajdziesz w odcinku
- dlaczego podobny wynik rezonansu może oznaczać inne ograniczenia u dwóch osób,
- czym różni się obraz uszkodzenia od tego, jak kolano działa na co dzień,
- po czym obserwować, czy rehabilitacja prowadzi w dobrym kierunku,
- kiedy brak postępu warto ponownie omówić z lekarzem,
- co może zmienić operacja, a co nadal wymaga rehabilitacji,
- osobistą historię Aleksandry po zerwaniu ACL i uszkodzeniu łąkotki.
Dla kogo jest odcinek
Dla osób, które dostały wynik rezonansu kolana i nie wiedzą, co zrobić dalej. Dla tych, którzy są w trakcie rehabilitacji, rozważają zabieg albo czekają na operację i chcą zrozumieć rolę pracy przedoperacyjnej. Jeśli zabieg jest już za Tobą, dalszym etapem może być indywidualnie prowadzona fizjoterapia pooperacyjna.
Umów pierwszą wizytę
Masz wynik rezonansu, ale nadal nie wiesz, co oznacza dla Twojej aktywności? Na wizycie zbieramy wywiad, sprawdzamy funkcję kolana i pomagamy ustalić, jakie pytania oraz kolejne kroki warto omówić ze specjalistą prowadzącym. Umów pierwszą wizytę.
Ten materiał ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem ani fizjoterapeutą. Jeśli masz objawy, które Cię niepokoją, skonsultuj je indywidualnie.
Transkrypcja odcinka
Pokaż pełną transkrypcję odcinka
Pęknięcie, uszkodzenie, zerwanie. Czasem te trzy słowa w opisie rezonansu wystarczą, aby spowodować gonitwę myśli. No ale czy faktycznie zawsze tak musi być?
Niekoniecznie. To, co jest w rezonansie, przekłada się na to, co faktycznie pacjent doświadcza.
Fizjoterapia nie zawsze zastępuje operacje, ale czasami pozwala nam sprawdzić, czy faktycznie takowy zabieg jest potrzebny w stu procentach.
Dokładnie tak. Ciało to nie jest rzecz, którą da się skleić, naprawić i ona będzie funkcjonowała tak jak wcześniej.
Uzbrojcie się w cierpliwość, nie szukajcie operacji na siłę.
Warto pamiętać, że nawet te najmniejsze kroki są naszym sukcesem.
No i wyczerpmy wszystkie możliwości przed pójściem pod nóż po prostu. Pęknięcie, uszkodzenie, zerwanie. Czasem te trzy słowa w opisie rezonansu wystarczą, aby spowodować gonitwę myśli prowadzącą do zbudowania pewnej historii. Po pierwsze operacja, po drugie powrót do sprawności, który wiąże się z długotrwałą rehabilitacją. No i może zrodzić się pytanie, a może już nie będę mógł wrócić do tego, co robiłem wcześniej. Często czytamy wynik rezonansu wielokrotnie, no i wcale nic z tego nie wynika, nie nasuwają się żadne konkretne odpowiedzi. Może zadzwonić do chirurga, a może umówić się na rehabilitację, a może po prostu nic nie robić i zostawić to tak jak jest.
Czasami też mogą się pojawić dwie drużyny. Z jednej strony, skoro coś jest uszkodzone, to należy to naprawić, czytaj, poddać się operacji. A z drugiej strony ktoś może powiedzieć, słuchaj, jeżeli coś jest uszkodzone, to na pewno da się wyćwiczyć. I na dobrą sprawę zostajesz dalej z jednym pytaniem w głowie. Co mam dalej robić? Witajcie drodzy słuchacze w kolejnym podcaście z serii Mądry Ruch w Pracowni Ruchu. Ja nazywam się Wiktor Podhajski, dzisiaj moją rozmówczynią będzie Aleksandra Kibicka, fizjoterapeutka, specjalistka od terapii ruchowej. Począwszy od wstępu chciałbym zaznaczyć, że celem naszego podcastu dzisiaj nie jest negowanie zabiegów operacyjnych, ani nie pokazanie tego, co powinniście dokładnie robić, aby wrócić do sportu.
nie negujemy też badań obrazowych, ani ich zasadności podczas całego procesu leczenia, niemniej jednak spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie wynik rezonansu może korelować bezpośrednio ze stanem faktycznym i czy zawsze to, co jest w rezonansie, musi kończyć się operacją po prostu, czy jakimś długotrwałym powrotem do zdrowia. Bo czasami faktycznie hasła, które widzimy w opisach, nie napawają nas optymizmem. Chyba się zgodzisz. Dokładnie tak. Super. No dobrze, Olu, jeżeli mamy już ten rezonans, no to czy powinniśmy faktycznie zagłębiać się jakoś bardzo, nie posiadając odpowiedniej wiedzy radiologicznej w to, co jest tam napisane?
W dzisiejszym świecie, jeżeli mamy dostęp nielimitowany w zasadzie do wiedzy poprzez agentów AI, internet i całą wiedzę świata na wyciągnięcie ręki, czy taki wynik rezonansu możemy konsultować chociażby w taki sposób i czy powinniśmy się tym sugerować?
Jeżeli chodzi o wizytę u fizjoterapeuty lub u trenera, to jak najbardziej możemy przyjść z takim wynikiem do specjalisty. Natomiast mnie jako osobę, która powinna się zająć problemem danego pacjenta, bardziej interesuje sam człowiek, badanie jego i to, czy ten uraz spowodował ograniczenie funkcji u tego człowieka. a nie konkretnie samo uszkodzenie czy to, co pokazuje rezonans.
Czyli sam rezonans na dobrą sprawę pokazuje uszkodzenie struktury, ale nie samą decyzję. Nie kieruje samą decyzją, czy podjąć się rehabilitacji, czy podjąć się zabiegowi operacyjnemu. Dokładnie.
Najważniejsza dla mnie jest historia pacjenta, jak doszło do urazu, co się stało, jak był aktywny przed tym urazem. No i też bardzo ważne jest samo badanie, żebyśmy zobaczyli jakie funkcje tak naprawdę ten pacjent utracił, do czego chciałby wrócić po kontuzji. No i też to w jakim stopniu to uszkodzenie wpłynęło na przykład na siłę mięśniową, w jakim stopniu wpłynęło również też na kontrolę nerwowo-mięśniową. No i też czy występuje na przykład obrzęk, także generalnie chciałabym zobaczyć ciało w ruchu i w ten sposób mogę ocenić, co możemy dalej zrobić z tym tematem.
Czyli też błędnym założeniem byłoby bagatelizowanie w 100% chyba rezonansu, który jeżeli są jakieś zmiany, no to coś nam jednak pokaże, ale one nie zawsze będą korelować ze stanem faktycznym, czy też funkcjonalnym naszego ciała. Dokładnie.
Możemy rozpatrzeć na przykład dwa przypadki dwóch osób. Mogą mieć dokładnie to samo wpisane w wyniku rezonansu. Natomiast jedna może odczuwać ból, obrzęk może pojawiać się i tak naprawdę nie znikać przez dłuższy okres czasu. czasu, generalnie może dojść na przykład do zablokowania kolana, a możemy też mieć osobę, która w zasadzie nawet nie odczuwa jakiejś różnicy, a jedynie na przykład czuje, że kolano jest niestabilne i chciałaby się po prostu tego pozbyć, wzmocnić, żeby móc wrócić do aktywności, więc zawsze też trzeba spojrzeć na to, jaka osoba do nas przychodzi, jaki jest jej cel, no i w ten sposób możemy podejmować plan dalszego działania.
No bo bardzo często jest tak, że pacjenci trafiają do nas już z gotowym opisem rezonansu, bo do niego się będę odnosił. No i jest tam na przykład stwierdzenie pęknięcie, oderwanie, przykładowo rogu tylnego łąkotki. i poza tym, że gdzieś tam jakiś ból się pojawia, pacjent funkcjonuje normalnie. No i w takiej sytuacji będzie to na pewno bardzo logicznie brzmiało i ciąg przyczynowo-skutkowy w głowie takiej osoby będzie wyglądał następująco. Okej, jest jakieś pęknięcie, jest uszkodzenie, oderwanie, no to trzeba to posklejać, połatać, w jakiś sposób zszyć, naprawić, wiąże się to pewnie z zabiegiem.
No ale czy faktycznie zawsze tak musi być?
Faktycznie, brzmi to tak jakby należało to od razu zoperować i naprawić, natomiast musimy brać pod uwagę fakt, że ciało nie jest przedmiotem i tak naprawdę my nie oceniamy i nie pracujemy nad tym, co się zepsuło, a nad tym, jakie to ma przełożenie na nasze funkcjonowanie codzienne. Więc tu warto sobie to rozgraniczyć i właśnie tak do końca nie brać do serca tego, że jak już jest pęknięcie, to z automatu powinna być ta operacja, ponieważ każdy przypadek jest tak naprawdę indywidualny i wszystko zależy od tego, z jakimi dolegliwościami trafiamy do specjalisty.
Czyli tak jakbyśmy mogli to doprecyzować, jeżeli przykładowo weźmiemy dwie osoby z bardzo podobnym uszkodzeniem łąkotek, a jedna osoba będzie funkcjonowała normalnie, a drugą będzie boleć, no to działanie nie będzie takie samo. Mimo, że obraz rezonansu będzie pokazywał praktycznie to samo uszkodzenie. Tak, dokładnie tak.
My jako specjaliści chcemy pracować z tymi objawami i z tym, do jakiej aktywności chciałby pacjent wrócić po kontuzji, nie skupiając się jedynie na rezonansie.
Czyli zamiast pytać, co zostało uszkodzone, raczej byśmy zapytali, co to uszkodzenie spowodowało w Twoim życiu, jakie ograniczenia? Dokładnie tak. Ok. Dobra, czyli jeżeli mamy przykład pacjenta, który będzie młody, aktywny, to też będziemy podchodzić tak samo do wyniku rezonansu jak u osoby starszej?
No właśnie, tu jest ta różnica, że należałoby po prostu zapytać też jakie aktywności chciałaby ta osoba kontynuować i wykonywać przez resztę życia. Natomiast też nie generalizujmy, że pacjent, który jest młody, aktywny, no to do niego podchodzimy inaczej niż do osoby starszej, bo też teraz świat pokazuje, że starsi ludzie faktycznie żyją bardzo długo aktywnie. No i myślę, że to jest kwestia też porozmawiania, jaki tryb życia prowadzą, bo jeżeli ktoś faktycznie nie zamierza wyczynowo uprawiać sportu, czy w ogóle podejmować jakichś takich aktywności, jest na emeryturze i jego jedynym celem jest to, żeby chodzić po prostu bez bólu po domu, czy przemieszczać się po mieście, no to wiadomo, że podejdziemy troszeczkę inaczej do tej osoby i zastanowimy się, jakie podjąć leczenie.
natomiast nie generalizujemy, że osoba aktywna, młoda, to od razu ten proces jest inny.
No bo często też mamy jakby dwie drogi, czy też pacjenci widzą to na zasadzie dwóch opcji, jak w Matrixie. Z jednej strony mamy fizjoterapia, fizjoterapia równa się, uchroni mnie to przed operacją, albo z drugiej strony, ok, poddaję się operacji, bo w ogóle uważam, że ćwiczenia nie mają sensu i nic to nie daje. No i czy taki podział w Twojej ocenie jest sensowny w jakiś sposób, czy jest prawdziwy?
Myślę, że on bardzo generalizuje i jest raczej niewłaściwy. Warto byłoby się zastanowić bardziej nad tym, czy ten proces rehabilitacji na przykład ma na podstawie tego, co opisuje pacjent, czy ta rehabilitacja ma na przykład być leczeniem zachowawczym, czy też ta rehabilitacja ma być jedyną drogą, którą obierze pacjent. Też pamiętajmy o tym, że czas, który poświęcimy na rehabilitację, a na przykład okaże się, że zdecydujemy się końcowo na zabieg operacyjny, nie jest tak naprawdę tymczasem straconym, bo teraz tak naprawdę każdy lekarz również na początku zaleca, abyśmy spróbowali fizjoterapii, spróbowali ruchu, spróbowali się wzmocnić przed tym, jak pójdziemy na operację.
Także to jest myślę ważne i musi to wybrzmieć, że nie martwmy się, że ten proces rehabilitacji, jeśli poświęcimy tam kilka tygodni czy miesięcy na fizjoterapię, że będzie czasem straconym, jeśli i tak pójdziemy na operację, ponieważ tak naprawdę ta rehabilitacja przedoperacyjna i tak będzie dobrym pomysłem z racji tego, że pójdziemy na operację na przykład z większymi zakresami ruchomości, i mięśnie już będą troszeczkę bardziej wzmocnione i tym samym proces powrotu do sprawności po operacji też powinien być szybszy.
Czyli dla wielu słuchaczy to też jest taka ważna informacja, która często znajduje się w zaleceniach lekarskich, leczenie zachowawcze. Czyli właśnie to jest chyba to leczenie zachowawcze, czyli generalne podejście nieoperacyjne, czyli chcemy wyczerpać wszystkie nasze możliwości przed ostateczną decyzją, jaką jest zabieg operacyjny, a z drugiej strony też sam proces fizjoterapii przedzabiegowej może być dla nas taką kontrolną próbą. Czy rzeczywiście jesteśmy w stanie wywołać jakieś pożądane adaptacje, w jaki sposób te tkanki, tak jak wspomniałaś, wzmocnić, utrzymać lub powiększyć zakresy ruchu i tym samym czasami właśnie zniwelować dolegliwości.
Gorzej, jeżeli taka zmiana nie nastąpi lub też będzie bardzo mało odczuwana w kontekście poprawy deficytu jakiegoś. Niemniej jednak ja bardzo lubię to stwierdzenie właśnie takiej próby kontrolnej, tak? Żeby ludzie nie podchodzili do tego zero-jedynkowo na zasadzie, okej, poddaję się procesowi fizjoterapii, czytaj, to na pewno mnie uzdrowi. No nie zawsze tak jest, ale warto zacząć od tych środków, które są najmniej inwazyjne, a tutaj właśnie kłaniają się te działania stricte ruchowe.
Tak, dokładnie. Ta próba kontrolna, jak wspomniałeś, myślę, że też doprecyzujmy, że jest to tak naprawdę plan sprecyzowany, zindywidualizowany pod konkretnego pacjenta i jego dolegliwości, tak żebyśmy mieli przestrzeń na to, że w jakimś kontrolowanym środowisku idziemy sobie zgodnie z planem i potem możemy na przykład zobaczyć, czy nasz cel, który sobie wyznaczyliśmy zostaje zrealizowany.
Tak, fizjoterapia nie zawsze zastępuje operacje, ale czasami pozwala nam sprawdzić, czy faktycznie takowy zabieg jest potrzebny w 100%. Dokładnie tak. Ekstra. Dobra, Ola, no i teraz pytanie klucz. Po czym poznać, że proces rehabu działa?
Myślę, że na pewno warto się zastanowić i dobrze przedyskutować ze specjalistą to, z czym przychodzimy, czyli ustalić ten cel i w trakcie trwania tej rehabilitacji cały czas sobie utrwalać i przypominać tak naprawdę po co to robimy i z czym przyszliśmy. Czyli generalnie jeśli przyszliśmy z ograniczonymi zakresami ruchu, z bólem, obrzękiem, tak naprawdę niemożnością dociążenia tej nogi, to warto podczas tego procesu sobie kontrolować to, czy na przykład się coś zmienia. i też fajne jest, jak sobie wyznaczymy jakiś może nie do końca sprecyzowany okres czasu, nie chcę tutaj mówić, że to jest na przykład kilka tygodni czy miesięcy, tylko żebyśmy sami się umówili po prostu ze specjalistą na to, po jakim czasie sprawdzimy, czy coś tam się zmieniło, czy idziemy dobrą drogą.
No i takimi momentami, w których, znaczy w zasadzie bardziej tym, tym co powinniśmy sprawdzić, to są po prostu te dolegliwości i to o czym mówiliśmy już na przykład na pierwszej wizycie w trakcie wywiadu, więc wtedy sobie analizujemy. I też warto pamiętać, że nie do końca na przykład to, jeśli w trakcie tej rehabilitacji ból zniknie, minie, to znaczy, że problem sam się rozwiązał. Bo bardzo często ten ból jest spowodowany tym obrzękiem, procesem zapalnym, który się gdzieś tam toczy w tych tkankach. Jak to mija, no to faktycznie ból może się zmniejszyć, ale bardzo ważne jest to, żebyśmy też pamiętali o tym, jak to ciało reaguje na ruch, jak ta siła mięśniowa się zwiększa.
Więc tutaj to są takie parametry, o których możemy pamiętać i na bazie których możemy sobie sprawdzać i pracować.
Okej, czyli a jakbyśmy to tak zawęzili do tematu łąkotek, o których wspomnieliśmy, czyli samego stawu kolanowego, no to czasami zdarza się tak, że to kolano nie jest w 100% jeszcze bezobjawowe, ale czy możemy faktycznie założyć, że jeżeli pojawia się jakiś tam ból, ale jest mniejszy, czy możemy to uznać poniekąd za sukces procesu rehabilitacji? Oczywiście, że tak.
Ja zawsze też pacjentom staram się to przypomnieć i utrwalać, że naszym sukcesem już jest to, jeśli się coś zmniejszy, jeśli faktycznie te dolegliwości będą znacznie inne niż te, z którymi przyszli do nas, się zgłosili po pomoc i oni wtedy faktycznie łapią się na tym, że kurczę, no jest lepiej. Bo w zasadzie zazwyczaj jest tak, że każdy przychodzi z takim nastawieniem, że wszystko od razu musi minąć w 100% i dopiero wtedy zakładamy, że jesteśmy wyleczeni, czy że już na przykład nie potrzebujemy operacji. No nie do końca tak jest, także warto pamiętać, że nawet te najmniejsze kroki są naszym sukcesem.
Czyli na dobrą sprawę rehabilitację możemy uznać za idącą w dobrym kierunku, kiedy poprawie ulegają funkcje, ale potrzebne danej osobie. Czyli tak jak rozmawiałem z Kingą, znowu wrócimy tutaj do tej indywidualizacji procesu, bo co innego będzie celem dla piłkarza zawodowego, czy też amatora jakiegoś sportu na wysokim poziomie, a zupełnie innym celem może być, zupełnie inny cel może być dla pani, która ma lat 60-70 plus i przykładowo chce dalej chodzić sobie sama do sklepu po zakupy.
a nie tylko na przykład biegać, gdzie założenie jakieś na przykład na timeline rehabu może być w kontekście testów sprawnościowych, żeby uznać za pozytywnie zakończony proces, musisz generować tyle i tyle siły. No to będzie niewspółmierne, wiadomo, dla danej populacji. Więc tak, ta cecha indywidualizacji, o której wspomniałaś, uważam, że jest super istotna. A czy możemy założyć jakieś konkretne, bo wspomniałaś o tych ramach czasowych, czy możemy założyć jakiś konkretny, określony czas, po którym powiemy, no sorry, rehabilitacja nie działa.
Ja bym się nie odnosiła do konkretnego czasu, bo no właśnie tak jak wspomnieliśmy jest to indywidualny proces dla każdego pacjenta, ale bardziej bym analizowała to jak na przestrzeni na przykład tygodni i dni te dolegliwości pacjenta się zmniejszają lub na przykład stoją w miejscu. I w momencie, kiedy pracujemy sobie przez jakiś określony czas i na przykład zakresy ruchu się nie poprawiają, obrzęk na przykład się stale utrzymuje, nie jesteśmy w stanie dociążyć tego kolana i na przykład nie jesteśmy w stanie sprogresować ciężaru bądź po prostu jakiegoś utrudnienia ćwiczenia, no to myślę, że to jest dla nas ważniejsze niż sam czas, który gdzieś tam, w którym powinniśmy się w tych ramach czasowych zmieścić.
No ale w głowie naszych słuchaczy może pojawić się też takie pytanie, taka obawa, że ok, poddałem się procesowi fizjo, rehabilitacji, sumiennie ćwiczyłem wszystko zgodnie z planem przez ostatnie kilka miesięcy, a jednak po tym czasie i tak wisi nade mną widmo operacji. No i co wtedy? Czy takie podejście rehabilitacyjne możemy uznać wtedy za stratę czasu i środków?
Myślę, że potraktujmy to jako inwestycję właśnie w to, żeby po prostu ten proces po operacji przebiegł lepiej, sprawniej. No i też, żeby było nam może wtedy łatwiej wrócić do aktywności, bo tak naprawdę nie możemy powiedzieć, że to jest stracony czas. bo zawsze inwestycja w swoje ciało, swoją poprawę tak naprawdę funkcjonowania nie jest czasem straconym. Także od tego bym odchodziła i raczej nastawiała się pozytywnie, że to jest po prostu proces, który przyniesie nam tylko i wyłącznie pozytywne skutki i rezultaty i nie jest to dla nas stracony czas na pewno.
Ok, ale z drugiej strony to też nie możemy inwestować w nieskończoność, bo wydaje mi się, że jakieś ramy czasowe chyba możemy założyć. Nie możemy powiedzieć czegoś takiego, że rehabilituj się dowolnie długo, najwyżej na końcu i tak zrobisz operację, bo to jest ostateczność. Takie stwierdzenie myślę, że chyba będzie bardzo błędne. Tak, no to na pewno.
Myślę też, że nikt nie chciałby tego usłyszeć. I tak jak powiedzieliśmy wcześniej, jest to kwestia indywidualna i ja bym raczej się zamykała w tych takich ramach, które wcześniej sobie ustalimy i na podstawie których będziemy potem wnioskować, czy coś się poprawiło, czy nie. Sam proces tego leczenia zachowawczego jest określany w medycynie i też przez wszystkich lekarzy jako okres 3-6 miesięcy, natomiast tak naprawdę każde ciało jest inne, każdy ma też inne predyspozycje i też każdego droga przed kontuzją była inna. Więc nie zamykałabym się w tym takim określonym czasie, natomiast precyzyjnie bym dobierała techniki i obserwowała jak one wpływają na ciało.
I jeśli pacjent mi mówi, że na przykład słuchaj Ola po miesiącu, dwóch miesiącach czuję, że jest pogorszenie albo nie idziemy w ogóle do przodu, to już bym się zastanowiła czy się nie zdecydować obrać innej drogi.
Siemanko, z tej strony Kuba. W Pracowni Ruchu zajmuję się głównie fizjoterapią barku. Jeśli masz problem w tym obszarze, mogę Ci z tym pomóc. Zapraszam do mnie na wizytę w Pracowni Ruchu, a teraz słuchamy dalej.
No dobrze Olu, ale to powiedziałaś w kontekście czasu, jaki możemy poświęcić na rehab, że jest on czasami bliżej nieokreślony, ale w momencie, jeżeli ten proces nie przynosi realnych zmian, no to czy wtedy możemy zakwalifikować decyzję o tym rehabie, który podjęliśmy, który już wykonaliśmy, jako poniekąd zwlekanie przed operacją, czy bardziej byś to określiła po prostu jako efektywne działanie?
Poniekąd efektywne, skoro i tak nie ma bezpośredniego wyniku, taki jaki by nas satysfakcjonował w kontekście wyleczenia tkanki, czy też jakiegoś uszkodzenia, urazu. Ja bym to raczej
zakwalifikowała jako inwestycja w naszą sprawność w kontekście późniejszego powrotu do aktywności po operacji i też w momencie, kiedy ten plan nasz był sprecyzowany, mieliśmy cel i jasno określone warunki, no to jeżeli staniemy w punkcie wyjścia, no to myślę, że wtedy warto sobie to przeanalizować i zastanowić się, czy na przykład konsultacja z lekarzem już w tym momencie nie byłaby odpowiednia, żeby przedstawić mu też, że ta rehabilitacja przebiegła, że po prostu nie idziemy do przodu, no i żeby on już podjął decyzję co dalej.
Czyli możemy założyć, że wtedy faktycznie dane uszkodzenie jest na tyle poważne i koreluje już symptomami, objawami z wynikiem rezonansu, że jednak ten zabieg jest potrzebny. No dobra, a jakbyśmy zagrali z drugiej strony, kiedy moglibyśmy określić nasze poczynanie jako zwlekanie przed zabiegiem?
W momencie kiedy na przykład w obawie o operację, podjęcie się tak naprawdę leczenia operacyjnego, jeżeli ktoś usilnie się boi po prostu podjąć takiej decyzji, no to myślę, że to jest zwlekanie, bo jeżeli my już mamy jasno powiedziane i przeanalizowane, że no niestety nasza rehabilitacja nie przynosi skutków pozytywnych, nie idzie to kolano do przodu lub czasem nawet może się pogorszyć, no to takie niepotrzebne zwlekanie ze strachu myślę, że będzie po prostu czymś niewłaściwym.
A co sądzisz o drugiej stronie medalu? Bo jeżeli z jednej strony będziemy mieli przykład kogoś, kto odwleka decyzję o zabiegu w czasie, a z drugiej strony możemy mieć też pacjenta, który no dobra, urwało się, no to pach, pach, pach, szybciutko zabieg, żeby mieć to tylko z głowy jak najszybciej.
No to tak mi się wydaje, że to też jest takie popadanie ze skrajności w skrajność teraz. No i w tym przypadku też warto by było przedyskutować taką sytuację i ewentualną rehabilitację z takim pacjentem, pokazać mu plan jaki mamy na przykład dla niego i jakbyśmy my to widzieli jako specjaliści. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś już jest bardzo nastawiony na operację już w porozumieniu z lekarzem, lekarz też go do tego motywuje, może być nam ciężko go przekonać, ale wydaje mi się, że warto po prostu powiedzieć, co by było dobrego dla niego z naszej perspektywy. i jeżeli będzie chciał podjąć z nami współpracę, no to myślę, że jak najbardziej można by było sobie dać ten czas, nawet ten czas, w którym będziemy czekać na tą operację, bo też umówmy się, że to nie jest tak do końca, że od razu przychodzę do lekarza, dostaję termin na za tydzień, tylko to też jest jakiś określony czas, na który musimy przeczekać do wyznaczonego terminu i to też może być dobry moment na to, żeby podjąć taką rehabilitację.
No, może być, albo nawet jest idealnym momentem, żeby podjąć, o ile nie było podjętego działania jeszcze wcześniej w kontekście prewencji. Tak. Czyli możemy to podsumować, że faktycznie taka szybka decyzja nie zawsze jest dobrą decyzją, bo dobra decyzja będzie miała konkretne uzasadnienie.
Tak. No też mówi się o tym, że jeżeli nie jesteśmy sportowcami wyczynowymi, no to te operacje nie są robione tak naprawdę od razu. No umówmy się, jest tam obrzęk, może być też krwiak, więc te tkanki powinny się chociaż troszeczkę zagoić i ten proces zapalny powinien ustąpić i myślę, że dopiero wtedy też lekarze się podejmą takiej operacji, więc to jest ten fajny czas dla nas na naszą pracę i na pomoc temu pacjentowi.
No a w scenariuszu, gdy faktycznie ten zabieg operacyjny jest zasadny, to możemy się spodziewać, że do czego on się może przyczynić, ale też czego nie zrobi tak od razu, jakbyśmy chcieli. Bo bardzo często jest to przeświadczenie, nawet jeżeli decyzja nie była tak skrajnie szybko podjęta, tylko po jakimś czasie to wszystko nastąpiło, to ludzie często spodziewają się, że pach, operacja jest naprawiona, jest super, jestem nówka.
No fajnie by było, gdyby tak się działo, natomiast tak jak już wcześniej powiedzieliśmy, nasze ciało to nie jest rzecz, którą da się skleić, naprawić i ona będzie funkcjonowała tak jak wcześniej. Faktycznie struktura będzie naprawiona, natomiast musimy liczyć się z tym, że samo odbudowanie siły mięśniowej, elastyczności w ogóle tych tkanek po operacji i powrót do właściwej kontroli motorycznej, proces samego dociążenia tkanek, no to, że będzie to jakiś etap, który będziemy musieli przejść i może on nie będzie do końca przyjemny, nie będzie natychmiastowy, ale na pewno warto pamiętać, że po operacji ta rehabilitacja jest dosyć istotna, zwłaszcza w kontekście tego, jeśli chcemy potem uniknąć ponownych urazów.
Czyli cały proces generalnie musimy mieć zawsze w głowie, że powinien się zacząć. Jeżeli w ogóle rozpatrywalibyśmy temat operacji, to nie patrzmy na to zero-jedynkowo, jako tylko na wycinek procesu, czyli leżę na stole, naprawiają, zrobione. Nie. Cały proces zaczyna się przed bezpośrednio zabiegiem. Zabieg to jest najmniejszy problem i cały proces powrotu. Ale z tego, co wiem, ty sama doświadczyłaś tego procesu na własnej skórze. Szczegółów konkretnych nie znam, ale chciałbym poznać poniekąd twoją historię. Gdybyś mogła się podzielić ze słuchaczami, jak to wyglądało w twoim przypadku, co poszło dobrze, co z perspektywy czasu poszło nie tak, co zrobiłabyś inaczej.
Ja dokładnie pięć lat temu w trakcie grania w siatkówkę i wyskoku do ataku doznałam urazu kolana, zerwałam więzadło krzyżowe przednie i pęknięciu też uległa łąkotka przyśrodkowa. Co mogę powiedzieć o tym, co wtedy czułam? Myślę, że gdzieś tam świat mi się załamał jako też takiej młodej studentce fizjoterapii. Natomiast wtedy też miałam taki jasno sprecyzowany już plan i wiedziałam, że muszę sobie odpowiedzieć na pytanie właściwie czego oczekuję od tego kolana, czy chciałabym jeszcze wrócić do sportu, może niekoniecznie siatkówki, ale jakiegokolwiek.
No i myślę, że to mi pomogło właśnie w tym, jaką drogę obrać. Ja uczestniczyłam w fizjoterapii przedoperacyjnej, natomiast Natomiast moja operacja była podyktowana tym, że miałam bardzo dużą niestabilność kolana, która tak naprawdę ujawniała się w każdych ruchach i też pozbawiała mnie uczestniczenia nawet w najprostszych zajęciach ruchowych na studiach. Też miałam takie przeświadczenie, że jeśli chcę kiedyś pracować z pacjentami, to raczej to będzie aktywna praca i na pewno stojąca, więc to też zaważyło na tym, że podjęłam się operacji. z perspektywy czasu nie żałuję natomiast to co mnie, myślę, że zdawałam sobie z tego sprawę, ale co mnie trochę też zaskoczyło to, że ten proces był bardzo długi o wiele, może nawet powiedzieć dłuższy niż się gdzieś tam nastawiałam chociaż wiedziałam, że to będzie kilka miesięcy na pewno ale nie żałuję ponieważ teraz wróciłam do pełnej sprawności i myślę, że to był ten główny mój cel i to dlaczego się zdecydowałam się na operację, bo po prostu to kolano nie funkcjonowało w porządku i chciałam być nieograniczona w tych wszystkich aktywnościach w przyszłości z perspektywy czasu.
Teraz myślę, że to była bardzo dobra decyzja. I też to, co warto, żeby wybrzmiało, myślę, że dla naszych słuchaczy, którzy też na pewno, jeśli są przed zabiegami, to się o to martwią, jak szybko to kolano będzie, tak kolokwialnie mówiąc, nasze. czyli kiedy poczujemy, że ono tak naprawdę jakby nie miało operacji. Ten proces mnie na pewno zaskoczył i ten czas trwania, bo to po dosłownie dokładnie czterech latach dopiero osiągnęłam, że faktycznie czuję tak jakby to kolano było takie samo jak przed urazem i przed operacją. Więc nie zniechęcajmy się i bądźmy cierpliwi, bo ten czas nadejdzie, jeśli faktycznie rehabilitacja przejdzie pomyślnie, jeśli ona nie będzie skrócona i jeśli faktycznie no po prostu będziemy się stosować do zaleceń fizjoterapeuty lub trenera.
Czyli tak, tutaj też wcześniej z Kingą rozmawialiśmy trochę o gotowości psychicznej. To bardzo fajnie, że opowiedziałaś tą swoją historię. Broń Boże, tu nie chodzi o to, abyśmy zatrzymali się na stwierdzeniu, że o, Ola miała taki uraz, to ty też go na pewno potrzebujesz. Absolutnie nie. Każdy, tak jak usłyszeliśmy, każdy ma inne wymagania. w środowisku, w którym się na co dzień znajduję, czy też wymagania wobec siebie. Ja przykładowo, jeżeli bym uszkodził kolano, dla mnie byłby to prawdopodobnie koniec świata ze względu na moje pasje, które są w 100% związane ze sportem, tak jak w Twoim przypadku. Natomiast nie znaczy, że gdybym był po prostu osobą mało aktywną fizycznie, że taki zabieg byłby w 100% konieczny, bo składa się na to szereg różnych czynników.
Ale myślę, że ta twoja historia też bardzo fajnie pokazuje, jak długi jest to proces. I to jest meritum tego opowiadania, że proces zaczął się już przed samą operacją. Właśnie to, o czym mówiliśmy wcześniej i drodzy słuchacze, chcielibyśmy Wam przekazać przede wszystkim właśnie tą wiadomość. Uzbrojcie się w cierpliwość, nie szukajcie operacji na siłę. Jeżeli faktycznie Wasze życie tego wymaga lub tak czujecie, że ta operacja jest potrzebna lub są bezpośrednie wskazania, to idźcie w tym kierunku. Ale z reguły i najnowsze wszystkie wytyczne pokazują, że jednak leczenie zachowawcze idzie tutaj na pierwszy plan, niestety potrafi trwać.
Jeżeli nie będzie faktycznie zamierzonego efektu, wtedy rozważmy zabieg, skonsultujmy to już z naszym fizjoprowadzącym, z lekarzem, no i wyczerpmy wszystkie możliwości przed pójściem pod nóż po prostu.
No dokładnie, tak jak mówisz. No i tutaj znowu wracamy i odnosimy się do tego, że każdy proces jest indywidualny, bo też znam osoby, które doświadczyły podobnych kontuzji jak moja i w dalszym ciągu biegają, biegają po górach. liczą się z tym, że na przykład po takim dłuższym chodzeniu czy bieganiu to kolano troszeczkę im opuchnie natomiast nie zdecydowały się na zabieg i też proces rehabilitacji im pomógł na tyle obudować kolano mięśniami i wzmocnić na tyle, że po prostu są w stanie normalnie funkcjonować i tego zabiegu się po prostu nie podjęły
Jasne, no dobra, ale tak żeby nie zostawiać słuchaczy, że tak powiem z niczym spróbujmy sobie zrobić z tego taką powiedzmy mapę i załóżmy, że chcemy ją skierować bezpośrednio do osoby, która właśnie otrzymała rezonans magnetyczny z jakimś tam wynikiem niekoniecznie musi dotyczyć to kolana, prawda, może być to staw skokowy staw biodrowy, jakikolwiek jakakolwiek inna struktura w obszarze naszego ciała, jakbyśmy mieli zebrać takie kilka pytań które pomogą tej osobie podjąć właściwą decyzję w kontekście operacji czy nie, no to co moglibyśmy zaproponować tutaj?
Ja bym się przede wszystkim zastanowiła nad tym, jaki jest nasz cel, co chcielibyśmy osiągnąć i czego byśmy oczekiwali od każdej z dróg, którą obierzemy, czyli tak jak wspomnieliśmy wcześniej, na przykład powrót do aktywności. Bardzo ważne jest to, żebyście pamiętali, że mając na przykład opis rezonansu czy tam płytkę, to jest jedna rzecz. Natomiast bardzo ważne jest to, żeby połączyć to z pytaniem, co nam ten obraz mówi i jak to się przekłada na dolegliwości, które mamy. Czyli super ważne jest to, aby też połączyć wywiad, badanie tego pacjenta, sprawdzenie jego możliwości ruchowych z tym rezonansem i wtedy mamy tak naprawdę całość.
Jeżeli chodzi o to, jak będziemy próbować się zdecydować na jakąś drogę, którą mamy obrać, czy operacja, czy nie, to myślę, że bardzo ważne jest to, żebyśmy ten plan, o którym też mówiliśmy, już sprecyzowali na samym początku. początku, żebyśmy sobie ustalili te wytyczne, żeby też pacjent wiedział tak naprawdę dokąd zmierza, w jakim kierunku idziemy i też na jakiej podstawie na przykład ocenimy, czy ten proces jest faktycznie dla nas korzystny. No i ten czas myślę, że no to też czego tak do końca może nie doprecyzowaliśmy, ale jakieś ramy czasowe na pewno będą też tutaj ważne.
Czyli zadajmy sobie pytanie, jak dużo czasu na to potrzebujemy, na jakiej podstawie stwierdzimy, że jest lepiej lub na przykład nie. No i myślę, że to jest coś, co jest takim najważniejszym clue tego, co powinniście zapamiętać z tego podcastu.
Tak, i pytanie chyba takie, jedno z najważniejszych w mojej ocenie. Co ten zabieg faktycznie ma zmienić? Co ma wnieść w moje życie? Bo być może uraz, jakiego doznałem, wcale nie zabrał mi tak dużo, jak mi się wydaje, że ten zabieg niekoniecznie będzie potrzebny.
Tak, dokładnie. Jeśli się zdecydujemy, to faktycznie czasem się może okazać, że po prostu ta operacja może nie będzie konieczna i może sama fizjoterapia nam wystarczy.
Też jeszcze nasuwa mi się jedno pytanie, które chciałbym dodać. Bo wielu osób, tak jak rozmawialiśmy o tym zwlekaniem, to co faktycznie może się wydarzyć, jeżeli nie podejmę tego zabiegu, pomimo faktu, że są ku temu wskazania?
No na pewno podejrzewam, że każdy z nas by się po prostu sfrustrował, że poświęca jakiś czas i de facto nie ma żadnego efektu. Natomiast też pamiętajmy o tym, że jeśli to jest bardzo poważne uszkodzenie, to na pewno nie jest też obojętne dla naszego kolana, dla naszego ciała, więc tutaj warto przeanalizować również z lekarzem, jakie to może mieć konsekwencje, także to myślę, że warto się nad tym zastanowić.
No, dzisiejszą rozmowę zaczęliśmy trochę od takiego straszaka, nie ukrywam, ale jakby celem tego podcastu, broń Boże, też to co wspomniałem wcześniej, nie jest bezpośrednio nakierowanie kogoś, czy powinien, czy nie powinien podjąć się zabiegowi, ale bardziej właśnie przedstawienie tej mapy decyzyjnej, bo wszystko zaczyna się od konkretnej decyzji, jakby popartej faktami. A na te fakty odpowie przede wszystkim właśnie fizjoterapeuta lub lekarz, który sprawdzi określone objawy i symptomy towarzyszące naszemu uszkodzeniu czy też urazowi, którego wynik dostaniemy właśnie w opisie rezonansu.
Także to ten rezonans nigdy nie powinien być, drodzy pacjenci, dla Was wyrocznią, a jedynie wskazówką, co ewentualnie uległo uszkodzeniu. Natomiast decyzję co dalej powinniście podjąć indywidualnie lub też w komitywie z specjalistą. Dokładnie.
Mój rezonans jeszcze na podstawie mojej historii pokazał, że jest tylko naderwanie tak naprawdę więzadła, że nie jest ono całkowicie zerwane. No a niestety okazało się, że de facto to więzadło było zerwane, więc tutaj znowu pokazuje nam ta historia, że niekoniecznie to co jest w rezonansie przekłada się na to, co faktycznie pacjent doświadcza.
Tak, bo pomiędzy decyzją o operacji, a stwierdzeniem, że wszystko da się wyćwiczyć, jest jeszcze długa droga w kontekście analizy wszystkich faktów i faktorów, które mogą wpływać na bezpośrednio decyzję o zabiegu. Dokładnie tak. Super. Także drodzy pacjenci, drodzy słuchacze, jak widzicie to nie takie proste powiedzieć sobie idę pod nóż, a przynajmniej nie tak to powinno wyglądać. Gorąco Was zachęcamy do zdecydowanie głębszej analizy swojego przypadku. Jeżeli nie czujecie się na siłach, żeby to zrobić sami i myślę, że nie powinniście, to najlepiej skonsultujcie się z określonym specjalistą, który na zasadach najnowszej EBM, czyli Evidence Based Medicine, medycyny popartej na faktach, powinien dobrać odpowiednią drogę i zaproponować Wam ją.
Dzięki Olo za rozmowę Serdecznie Was wszystkich pozdrawiamy Zachęcamy także do subskrybowania Zostawienia łapki I do zobaczenia w kolejnym odcinku Dziękujemy za uwagę






