Ból podczas treningu i pierwsza myśl: nowe buty albo inne ustawienie roweru. Wiktor Podhajski rozmawia z Jakubem Opielą, fizjoterapeutą i trenerem Pracowni Ruchu, o tym, kiedy szukać rozwiązania w sprzęcie, a kiedy przyjrzeć się temu, ile i jak trenujesz.
W skrócie
Nowe buty, dłuższy bieg, dodatkowy basen i mniej snu. Kiedy kilka rzeczy zmienia się naraz, trudno ustalić, skąd wziął się problem. W odcinku przyglądamy się dopasowaniu sprzętu, zmianom w treningu i codziennym obowiązkom, które też zajmują miejsce w planie. Krótko: sprzęt i plan treningowy warto oceniać razem. Przed kolejnym zakupem sprawdź, co zmieniło się w treningu i dopasowaniu sprzętu.
Co znajdziesz w odcinku
- Kiedy powtarzający się dyskomfort na konkretnym sprzęcie jest powodem, żeby sprawdzić jego dopasowanie.
- Buty minimalistyczne i nowy rower: rozmowa o przyzwyczajaniu się do zmiany sprzętu.
- Historia rowerzysty, u którego problem zaczął się od niedokręconej śrubki w bucie.
- Przygotowania Jakuba do triathlonu i dzień, w którym połączył za dużo aktywności.
- Jak uwzględnić w planie treningowym sen, stres i obowiązki poza sportem.
- Bieganie, rower, pływanie i siłownia: szybka runda o butach, ustawieniach roweru, łapkach i paskach do chwytu.
Dla kogo jest odcinek
Dla osób, którym ból przeszkadza w bieganiu, jeździe na rowerze, pływaniu albo treningu na siłowni. Szczególnie jeśli zastanawiasz się nad zakupem kolejnego sprzętu lub próbujesz zrozumieć, dlaczego po zmianie butów czy roweru pojawił się dyskomfort. Jeśli potrzebujesz indywidualnej oceny, sprawdź, jak wygląda fizjoterapia sportowa w Pracowni Ruchu.
Umów pierwszą wizytę
Ból wraca przy treningu i trudno Ci ustalić, od czego zacząć? Na pierwszej wizycie opowiesz o swoich dolegliwościach, aktywności i ostatnich zmianach. Fizjoterapeuta zbada Cię i pomoże ustalić dalsze postępowanie. Umów pierwszą wizytę w Pracowni Ruchu w Krakowie na Zabłociu.
Ten materiał ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem ani fizjoterapeutą. Jeśli masz objawy, które Cię niepokoją, skonsultuj je indywidualnie.
Transkrypcja odcinka
Pokaż pełną transkrypcję odcinka
Kiedy boli nas kolano, czy od razu musimy kupować nowe buty. Brzmi dobrze, brzmi jak plan.
Urwę ten, nie wiem, 20 watów więcej.
Siadasz nagle do tysiąckonnego Ferrari, a pierwszy zakręt jest twój. No jakby latarnia, dziękuję. Ból nie jest instrukcją zakupową. Nie róbcie tak jak ja, róbcie lepiej.
Przyjdźcie do mnie, to wam powiem.
Witajcie w podcaście Mądry Ruch Pracowni Ruchu. Ja nazywam się Wiktor Podhajski, dzisiaj moim rozmówcą jest Kuba Opiela. Cześć Kubuś. W nawiązaniu do ostatnich materiałów z naszych social mediów, będziemy dzisiaj troszkę mówić o tym, jaki wpływ ma sprzęt na sport lub też jakiego wpływu nie ma. Poruszymy bardzo ważny temat, czy faktycznie zawsze warto obarczać sprzęt winą za nasze niepowodzenia w jakichś różnych dyscyplinach, czy ten sprzęt może nam pomóc, czy może nam coś zepsuć, Czy zawsze warto inwestować w zmianę sprzętu, w zmianę ustawień roweru, kiedy boli nas kolano, czy od razu musimy kupować nowe buty, kiedy jesteśmy na basenie i boli nas bark, czy to jest wina tego, że zaczęliśmy pływać w płetwach albo używamy padelków, czy może właśnie na rowerze, kiedy boli nas bark, bolą nas plecy, boli nas ręka, drętwieją palce, czy od razu musimy iść na bike fitting i kombinować ze wszystkimi możliwymi ustawieniami.
Także dzisiaj na pewno nie będziemy chcieli też budować twierdzenia, że sprzęt nie jest ważny, bo czasami jak najbardziej jest, ale spróbujemy odpowiedzieć sobie na to pytanie, co w naszym postępowaniu sportowym czy przygotowawczym może nie iść w parze razem ze sprzętem i wpływać na pogorszenie naszego performance'u, czy też w ogóle frajdy, jaką czerpiemy z tego sportu. Kuba, jak to jest w twoim przypadku? Często spotykasz się z pacjentami, którzy przychodzą i mówią, że boli mnie bark, chodzę na basen od dwóch lat, ale na przykład kupiłem nowe płetwy czy padelki.
Wiesz co, przede wszystkim dzień dobry wszystkim. Rzeczywiście z tego, co ja obserwuję, to bardzo często obwiniany w pierwszej kolejności jest sprzęt. wydaje mi się, że jest tak dlatego, bo łatwiej jest wymienić nowy sprzęt na lepszy, szybszy, bardziej aerodynamiczny, niż zmienić coś w swoim treningu albo dojść do tego, dlaczego coś się wydarzyło. Mamy też często wrażenie, że jak wymienimy sprzęt, to ten sprzęt zrobi robotę za nas. Nie do końca zawsze tak jest. Czasem to nie sprzęt jest problemem, tylko albo nasz sposób treningu, albo cokolwiek innego.
Więc sprzęt jest taką łatwą, pierwszą odpowiedzią, która może nam przyjść do głowy na zasadzie boli mnie kolano, muszę kupić lepszy rower, sprzedam samochód, kupię rower. Brzmi dobrze, brzmi jak plan, urwę ten, nie wiem, 20 watów więcej. Natomiast różnie to bywa, często sam sprzęt nie jest winowajcą, sprzęt jest fajny, jakby pomaga nam biegać więcej, jeździć szybciej, czy mieć lepszą pozycję, czy pływać bardziej technicznie, ale on nie odpowiada za wszystkie kontuzje, urazy. Też nasza rozmowa jest bardziej skupiona na tym takim aspekcie zdrowotno-medycznym z jakimś tam treningiem w tle, a nie do końca o tym, jak tutaj urwać dodatkowe sekundy na biegu czy
gdziekolwiek. Właśnie o tym chcemy porozmawiać, że sprzęt generalnie pozwala nam wprowadzić jakieś zmiany, jeżeli coś idzie nie tak, przy zachowaniu starego planu działania, gdzie właśnie czasami, no jednak chyba ten problem wynika bardziej z naszego działania, aniżeli tego, jak bardzo obwarujemy się sprzętem. To mi się zawsze nasuwa takie śmieszne powiedzenie, mój kolega lubi mówić, więcej sprzętu niż talentu. Może ten talent bym zamienił po prostu więcej sprzętu niż przygotowań faktycznych z głową i dobrego rozplanowania całego procesu, bo nie jest problemem pojechać do dużego marketu sportowego, obwarować się najnowszym, najlżejszym, najlepszym sprzętem, takim jaki go używają prosi, tylko nie bierzemy pod uwagę, jak wygląda dobrze rozplanowany trening u osób, które naprawdę reprezentują wysoki performance i jak dużo zmian tam jest i że są mocno rozłożone w czasie.
Wiesz co, sprzęt jest fajny, bo rzeczywiście to co mówisz pomaga Ci robić więcej, z tym samym poziomem przeciążenia, obciążenia czy zmęczenia tkanki. Natomiast to jest jedyny plus pod kątem przeciążania tkanek sprzętu, że on jest lepiej dopasowany, mniej przeciąża tkankę. Ale jak ktoś trzykrotnie zwiększy dystans biegania w ciągu jednego tygodnia i przeciągnie to na przykład dwa, trzy tygodnie, to sorry, ale najlepszy but z największą amortyzacją średnio ci pomoże po prostu.
A często się spotykasz z osobami, które trafiają do ciebie po jakąś poradę na terapię z jakimś problemem bólowym, które rzeczywiście startują, tak jak wcześniej wspomniałem, z poziomu zmieniłem sprzęt, a wcale nie jest lepiej. Wiesz co, to tutaj mam
są dwa takie typy osób, jakbym je tak w ten sposób podzielił. Pierwsza grupa to jest ta, o której mówisz, że zmieniłem sprzęt i nie jest lepiej, mimo że oczekiwałem, że mnie przestanie, nie wiem, boleć, czy będzie, nie wiem, Achilles mnie przy bieganiu przestanie boleć, nie? Bo kupiłem nowe buty i super. A druga grupa osób jest taka, która przychodzi z bólem, nieświadoma tego, że niedawno, jakby nie wie dlaczego coś się wydarzyło, a przypadkiem potem potem się okazuje, że na przykład zmieniła sprzęt niedawno, albo poczyniła jakieś duże zmiany w planie treningowym i pojawia się ból. Czyli jedna grupa to jest ta niezadowolona, że sprzęt nie pomógł, a druga jest z bólem, nawet nie wiedząca, że to sprzęt mógł paradoksalnie spowodować ten ból.
Ból nie jest instrukcją zakupową. To też tak można podsumować.
To było za proste. Jakby wystarczyło zapłacić za nowy sprzęt i boli mnie, zapłacę za sprzęt i przestaje mnie boleć.
Z mojego podwórka też bardzo często się obserwuje, że ktoś sobie wymarzy jakiś tam konkretny rower, który kosztuje tyle co samochód bardzo często. I jest ładny. Jest ładny, jest lekki, jest super ekstra. W sumie prosi na takich, jeżdżą, więc musi być najlepszy. I pewnie daje od razu takie osiągi. Okazuje się, że ktoś wsiada na ten rower. Nie mówimy o kimś, kto staje z kanapy, wsiada na taki rower, tylko o kimś, kto już jest w jakiś sposób zaadaptowany. Wsiada na taki rower i okazuje się, że jeździć się na tym nie da, bo zaczyna wszystko boleć. No i teraz pytanie, czy to jest kwestia samego sprzętu, czy to jest może kwestia właśnie twojej adaptacji do tego sprzętu?
No tak, to jest kwestia paru takich kluczowych, podstawowych zasad, które trzeba zachować w momencie, kiedy zmieniamy albo gwałtownie plan treningowy, albo zmieniamy sprzęt, albo robimy jakieś duże zmiany ogólnie w naszym treningu, w naszym zachowaniu. No ale tutaj nie ma jakby magii, to są takie zasady, które trzeba zachować, ale to nie jest tak, że sprzęt jest jakiś magiczny sam w sobie. Ja bym to traktował jak kolejną zmienną treningową, którą trzeba brać pod uwagę w trakcie treningu, w trakcie planowania tego.
Tak, no bo sprzęt jest najłatwiej zmienić, sprzęt jest najłatwiej zmienić, a czasami jest nam mocno nie w smak zmiana jakiegoś parametrów w treningu, gdzie cały czas idziemy danym tokiem, a wymagamy jakiejś adaptacji, jakiegoś efektu, on nie przychodzi, a narasta tylko frustracja, bo przykładowo ból rośnie, tak? Tak. A performance nawet często spada.
Każdy z nas chce biegać dużo, szybko i tak dalej, no i czasem mam wrażenie tutaj, nie wiem czy tak jest na pewno u każdego, ale mam takie wrażenie, że często ratujemy się tym sprzętem, żeby być w stanie jeszcze trochę trenować na takim poziomie, jaki mamy teraz, zamiast zastanowić się, dlaczego coś się pojawiło, dlaczego, nie wiem, forma nie idzie tak, jakbyśmy chcieli, albo pojawił się ból, cokolwiek i pogrzebać głębiej, a sprzęt jest często takim pierwszym elementem, który, a, sprzęt zobaczę, czy może mi pomoże.
Tak, no forma nie jest na 100%, więc próbuję z niej wycisnąć jeszcze ile się da, po prostu lepszym sprzętem. W zasadzie tak.
Ostatni bezpiecznik, który mamy i on jest łatwy po prostu.
No dobra, ale żeby nie iść też w skrajność, żeby nie wyszło, że rozmawiamy tylko o negacji zakupu nowego sprzętu, bo to też nie o to chodzi absolutnie, bo tak jak powiedziałeś wcześniej, nowy sprzęt potrafi naprawdę też dużo wnieść pod warunkiem, że jesteśmy na odpowiednim stopniu przygotowani. w odpowiednim stopniu przygotowani. Ale powiedz, kiedy według Ciebie warto rzeczywiście ten sprzęt zmienić, zainwestować w coś na przykład z wyższej półki?
Wiesz co, tutaj przede wszystkim skupiłbym się na tym, żeby popatrzeć może najpierw pod kątem takim bólowym. Jeśli regularnie na danym rowerze drętwieje nam dłoń, czy pojawia się jakiś ból, a na innych rowerach to się nie pojawia. nie wiem, mamy okazję wypożyczyć rower, przejechać się na czyimś rowerze i tak dalej, no to wtedy warto zainwestować w ten, czy to fitting, czy zmianę roweru, jeśli jest potrzeba, czy nie wiem, okaże się, że buty, które mamy są, nie wiem, z niską amortyzacją, ta pianka nie jest wystarczająco sprężysta, jesteśmy cięższymi biegaczami, no to warto wtedy wspomóc się tą technologią, no bo po to ona jest, żeby pozwalać nam robić więcej albo szybciej z tym samym obciążeniem, ale nie powinien to być pierwszy punkt, który wymieniamy bo zawsze przy takiej zmianie też musimy wziąć pod uwagę to, że nasze ciało musi się zaadaptować do nowych wzorców nowego sposobu, czy to odbicia, czy to nowych kątów czy nowej prędkości więc też jest zazwyczaj to moment, w którym powinniśmy troszkę zmniejszyć tą objętość albo intensywność dać sobie po prostu czas na adaptację szukałbym takich regularności, zależności.
Jeśli w danych butach zawsze pojawia się, tu na razie mówimy pod kątem medycznym oczywiście, pod kątem zdrowotnym, jeśli w danych butach zawsze pojawia się jakiś ból, a w innych się nam to nie pojawia, na rowerze tak samo zawsze jakiś rodzaj dyskomfortu, ten sam powtarzalny, warto się wtedy zastanowić, czy to sam rower, czy sam sprzęt nie jest problemem. Natomiast pod kątem sportowym, jak tylko możesz sobie pozwolić, no to warto mieć ten sprzęt jak najlepszy, no bo tak jak mówiłem, on pozwala nam robić więcej przy tym samym obciążeniu.
I tutaj nie ma co się czarować, że robisz trampeczkach. Ale to bym polemizował, bo nie zawsze. Na to też trzeba wziąć poprawkę. Ja zawsze pamiętam historię, jak na rynek biegowy wchodziły buty typu minimal, czyli barefooty, jakieś takie z minimalną amortyzacją. Oczywiście piękna nagonka marketingowa była do tego o super minimale, naturalnej ruch stopy, przetaczanie, szmery bajery, fajnie, fajnie i okej, ja się z tym zgodzę, tylko bardzo często ludzie, którzy biegali na przykład typowo biegi trailowe w butach z dużą ilością amortyzacji wchodzili w takie buty, próbowali utrzymać dotychczasową objętość treningową i bardzo często kończyło się to zapaleniem rozcięgna podeszwowego, tendinopatią Achillesa, pozrywanymi mięśniami trójgłowymi łydki i tak dalej i nagle wielkie poruszenie było w świecie, skąd to się bierze, w tych butach się nie da biegać, a mówili, że będzie tak fajnie.
No jak najbardziej da się w nich biegać, tylko to wymaga adaptacji. No jakby wyobraź sobie, że jeździsz na co dzień, nie wiem, jakimś typowym samochodem klasy średniej i wsiadasz nagle do tysiąckonnego Ferrari, a pierwszy zakręt jest twój, no jakby latarnie dziękuję. Więc to nie jest dziwne i zresztą ja pamiętam, że producenci w pewnym momencie zaczęli troszkę instruować użytkowników, jeżeli zaczynasz biegać w naszych butach, skontaktuj się z lekarzem lub fizjoterapeutą. Oczywiście się śmieję, ale było to na zasadzie okej, daj sobie adaptację, trzy tygodnie adaptacji, zacznij od 15 minut biegu w naszych butach, stopniowo zwiększaj czas. Pomimo, że dla wielu osób było to nie do przejścia, gdzie kurde, gościu, ja biegam 50 km po górach, no co to jest przebiec, dlaczego ja mam biegać teraz 15 minut w tych butach?
No to prawda, wypadły mi z głowy w ogóle te barefooty, ale tutaj masz to, co mówisz, bardzo wręcz radykalną zmianę wzorca biegu.
Tak, ale nawiązuje to do tego, co powiedziałeś, że ten sprzęt też może jakiś performance nam poprawić. No pewnie, że tak. Tak to było sprzedane, gdzie faktycznie Outcome niestety nie był taki kolorowy.
Tu też trochę zaczyna się nam rozmowa, kiedy sprzęt jakby poprawia, kiedy musimy zmienić wzorzec ruchu, tak jak biegając w barefootach, będziemy biegać trochę inaczej niż biegając w butach z dużą amortyzacją. I kiedy ta taka wymuszona zmiana wzorca ruchu jest na naszą korzyść, a kiedy ona nam szkodzi. Tutaj w tych butach, w barefootach momentami pewnie było tak, że ta zmiana była bardziej szkodząca niż pomagająca. I u większości osób wydaje mi się, że to było zbędne, niepotrzebne i wręcz to co mówisz, pogarszające ich możliwości. Zawsze ze zmianą wiąże się taka krótkotrwały gdzieś tam dołek formy, no trzeba się przyzwyczaić do nowego sprzętu. Ale tam mam wrażenie, że ten proces adaptacji byłby niewspółmiernie długi do korzyści z tego płynących, nie?
Bo korzyści były takie ok, bardziej naturalnie, ok, ale też beton nie jest naturalny, więc nie musimy tego, jakby ten argument naturalistyczny na zasadzie, że wszystko, co bardziej naturalne, lepsze, nie zawsze moim zdaniem, to w moim odczuciu nie zawsze
jest dobry. Ja też się z tym zgodzę. Nie zawsze jakby, nie wiem,
bieganie na boso po szkle jest rozsądnym wyborem. Dokładnie. Po to mamy sprzęt, żeby być w stanie robić więcej. I czasem takie radykalne zmiany są niepotrzebne.
Tak, tak, tak. Czyli podsumowując, możemy stwierdzić, że jednak ten sprzęt będzie tym dobrym tropem. Pewnie, że tak. Ale w momencie, kiedy mamy powtarzalny wzorzec jakiegoś powiedzmy dyskomfortu. Tak, tak, tak. Czy jakiś problem, który się pojawia tylko w danym momencie z użyciem danego sprzętu.
Tak, chodzi o to, żeby po prostu nie szukać jako pierwszy strzał od razu wymiany całego roweru i tak dalej, czy wymiany butów, tylko zrobić te trzy minuty zastanowienia, czy na pewno nic się nie zmieniło w moim treningu, czy na pewno to nie jest wina czegoś innego, żeby nie szukać też takiej magicznej pigułki w nowych butach, czy w nowym czymkolwiek, bo to nie musi tak być po prostu. Może być tak rzeczywiście, zmienimy buty, zmienimy cokolwiek i nie wiem, sam ten moment, że będzie nam się lepiej biegało, mniej będziemy obciążać Achillesa, bo nie wiem, będziemy biegać bardziej z pięty w butach z dużą amortyzacją, no bo one do tego zachęcają trochę, no to Achilles nam się wyciszy, ale czy to jest rozwiązanie problemu?
Poniekąd tak, no bo osiągnęliśmy cel, ale nie jest to wyleczenie stricte twojego problemu. Moim zdaniem to powinno iść w parze, czyli zdiagnozowanie problemu, określenie z czym jest problem i potem poprzez sprzęt, to mówię pod kątem medycznym znowu, to chciałbym zaznaczyć, pod kątem sportowym czasem jakby robimy te rzeczy, że nie do końca interesuje nas idealne zagłębienie tego, tylko przedłużenie na przykład startu albo zrobienie czasu. Umówmy się, sport to nie zdrowie. Tak, ale ten sprzęt może być czasem bardzo fajnym wsparciem do leczenia urazu, który już mamy gdzieś tam i nad nim pracujemy albo modyfikujemy cokolwiek.
No tak, ale z drugiej strony rzeczywiście, jeżeli podejmiemy pewne kroki, zastanowimy się nad tym swoim planem treningowym, I dojdziemy do wniosku, że ok, tu nie nastąpiła jakaś bardzo duża zmiana, no to wtedy możemy jednak sięgnąć też po te kwestie stricte sprzętowe w kontekście, chociażby ja się będę odnosił trochę bardziej do jazdy na rowerze, na przykład do fittingu. jeżeli kupujesz rower jeździsz na nim, ok jakby twój plan treningowy nie uległ drastycznej zmianie, pomimo że sprzęt mógłby ci to umożliwić a no to może wtedy właśnie warto sięgnąć po jakieś tam zaplecze bardziej dopasowania tego roweru czy też sprzętu pod twoje potrzeby jeżeli ten problem cyklicznie się pojawia
no pewnie, że tak, jakby w ogóle warto mieć sprzęt dopasowany do siebie No to tak jakby biegać w za małych butach. Tak jak trening chcemy mieć dopasowany do siebie, a nie losowy plan z internetu, to tak samo chcemy mieć sprzęt dopasowany do siebie. Dlatego na przykład ja ze swojej strony polecam nie zamawiać butów do biegania przez internet. Mimo, że czasem się zapłaci parę złotych więcej, to warto pójść, pomierzyć, dopasować buta do siebie, a nie tylko dopasować po kolorze na stronie. Albo ładnym opisie. Dokładnie, albo ładnym opisie, o stopa pronująca, supinująca. O to idealnie, no nie do końca. warto po prostu sprawdzić na sobie. Tak samo to, co mówisz, jak kupujesz rower, fajnie go dopasować do siebie, a nie
kupić, bo ładnie wygląda. Bo jest ładny albo mój lubiony prokolarz na takim jest. Tak, dokładnie. Pewnie. Okej, czyli sprzęt faktycznie może być tą odpowiedzią, ale całego tematu nie załatwia.
Cześć, tu Dorota. Na co dzień pracuję z bardzo różnorodnym gronem osób, ale ale dzięki mojej przeszłości w gimnastyce przykładam dużą uwagę do kontroli i techniki ruchu. Jeśli też jest to dla ciebie ważne, to zapraszam do mnie na treningi.
Powiedz teraz tak, jeżeli rozpatrzymy sobie temat, wracając już jakby jedna działka, to wiemy, że jest sprzęt, druga działka to będzie plan.
Plan treningowy, nasze całe działanie treningowe, około treningowe. Jakbyś określił, no bo zawsze się pojawia ten frazes, jest źle dopasowany plan treningowy. Tak, to trochę nic. Co to znaczy? Jest to enigmatyczne, masło maślane. To trochę nic nie znaczy. Jakbyśmy mogli to rozszerzyć, wyjaśnić trochę ludziom, na co należy zwrócić uwagę i dlaczego naprawdę niewielkie zmiany czasami potrafią mieć ogromne znaczenie w kontekście naszego komfortu czy nawet bezpieczeństwa, jeżeli chodzi o stan zdrowia.
Przede wszystkim plan treningowy po co nam jest? ale dziwna konstrukcja zdania. Po co nam jest plan treningowy? Żeby trener zarabiał. Proste. Zapraszam. Nie, to jest po to, żeby uniknąć chaosu i takiego losowego dobierania bodźców treningowych. To jest główny cel planu treningowego, czy to mówimy w skali tygodnia, czy całego myzu cyklu i tak dalej. Chcemy w jakiś sposób zaplanować te bodźce, żeby właśnie nie doszło do przeciążenia.
Ale też z drugiej strony chyba możemy mówić o niedociążeniu. Oczywiście, że tak. Bo jeżeli trenujemy za słabo, to ciężko oczekiwać, że coś się zmieni. Tak, będzie stabilnie, cały czas tak samo. Też fajnie. Też fajnie, tylko gorzej, jeżeli ktoś ma jakąś większą ambicję. Wiadomo, że tak.
Mało fajnie trenować cały czas tak samo. Ale o czym ja mówiłem? O planie treningowym. Czym jest zły plan? Zły plan zazwyczaj jest związany z tym, że jest zbyt chaotycznie, czyli wymieniamy wszystko na raz. Czyli nie mierzymy, nie planujemy w ogóle swojej objętości, czyli tego jak dużo robimy, nie planujemy intensywności, czyli tego jak ciężko robimy, czy to w kilogramach na siłowni, czy na przykład w mocy na rowerze, czy w tempie biegu. nie planujemy aktywności, które będziemy wprowadzali, czyli na przykład a losowo sobie tam zrobię dodatkowy rower, albo a nie wiem, nie pływam na kajaku, losowo sobie pójdę na ciężki kajak gdzieś tam, nie wiem, na dwa dni spływu, albo nie wiem, no nagle na jogę sobie skoczę i okej, no jakby też jesteśmy ludźmi, jak nie jesteśmy blisko zawodów, to można sobie na coś takiego pozwolić, ale w momencie, kiedy parę takich bodźców się skumuluje i okej, na przykład no zwykła joga gdzieś gdzieś tam może nie być problemu, jak dołożymy do tego na przykład dużo pozycji zgięciowej, nagłe zwiększenie objętości na rowerze, jeszcze coś poprzestawiamy w nim, no to może dojść do tego, że gdzieś tam przyciążą nam się plecy na przykład.
I to nie musi być wina żadnej z tych rzeczy, tylko kumulacji tych obciążeń, co poniekąd wynika z tego, że ten proces był być może trochę źle zaplanowany. Czyli była za duża kumulacja wszystkich czynników. Kurde, mam taki przykład na sobie ostatnio. to trochę, no jakby nic niezwykłego zdarza się każdemu, ale umyślałem sobie, wymyślałem sobie jakieś tam starty w zawodach triathlonowych i moja objętość rowerowa przez ostatnie dwa lata była taka, że no może z 300 kilometrów w roku robiłem przez ostatnie dwa lata. Umówmy się, nic. Nie za dużo. Tak, no i wsiadłem na rower i zacząłem bardzo fajnie, bo zacząłem gdzieś tam, zaplanowałem sobie dwie, dwa razy po pół godzinki na trenażerze, i wszystko spoko, ale nagle gdzieś tam miałem, czyli tam mi wychodziło powiedzmy w okolicach, nazwijmy to 50 km tygodniowo, pierwszy tydzień jedna jazda, potem dołożyłem drugą.
To okej, moim zdaniem bardzo sensownie to było zaplanowane. Niestety w trzecim tygodniu miałem za dużo czasu i dołożyłem dodatkowe godzinę 20 przejażdżki. Jeszcze na swojej starej szosie, którą wyciągnąłem, chyba miałem trochę źle ustawioną, co skutkowało tym, że przez najbliższe trzy tygodnie czułem jakby stawy krzyżowo-biodrowe albo dolny odcinek pleców, nie wiem co dokładnie, ale wydaje mi się, że przez to za wysokie siodełko troszkę musiałem szukać tej głębokości i za mocno miałem wyprostowaną nogę i niby ok, no jakby jestem sprawny, trenuję regularnie, jestem w tym treningu, więc wydawałoby się, że nie można zajechać tego ciała, ale nowy bodziec, nowe ustawienie i ten skok objętości praktycznie o 50%, 50% z tygodnia na tydzień, gdzie jeździłem na przykład godzinę w tygodniu.
I to moim zdaniem też tutaj pytanie. Jakby też nie musimy uciekać w to, że jak nie biegamy w ogóle, no to musimy biegać kilometr, potem kilometr sto, kilometr dwieście, kilometr trzysta. Tutaj bardziej bym patrzył na czas tej aktywności, a nie na sam dystans. Ale to już taki trochę off topic. No więc jakby ten mój plan też wymknął się spod kontroli trochę. Poniekąd tak. Miałem za dużo czasu, zrobiłem rower. Jeszcze go zrobiłem tak, że pojechałem triathlon, no to spoko. Jakby trzeba łączyć, trzeba robić te te brickowe sesje. Miałem za dużo czasu, pojechałem rowerem na open water, popływałem, wróciłem rowerem, więc jakby też zrobiłem tego dnia bieganie ciężkie, więc cały triathlon jednego dnia. Nie planowałem tego, tak wyszło.
Czy to było rozsądne? No nie, bo cierpiałem potem przez to trzy tygodnie. No więc to jakby był za duży chaos.
To był zły plan treningowy. Czy był temu winny sprzęt? Nie do końca. Prawdopodobnie nie do końca mogła być to suma różnych elementów. Dokładnie.
Mogło to być też jakby sumą tego, że zrobiłem trzy rzeczy rzeczy jednocześnie. Wcześniej tego nie robiąc w takiej objętości. Tak, tak. Myślę, że wszystkie te trzy rzeczy miały wpływ, nie? Czyli chaos, może nowy ruch, może sprzęt, no ale też zdecydowanie za duża objętość. I no jakby to nam troszkę obrazuje to, z czego może wynikać ta kontuzja. Ona rzadko wynika tylko ze sprzętu, nie?
Tak. No tutaj też fajnie powiedzieli, że czułeś się w tamtym momencie bardzo dobrze, dobrze zregenerowany, wszystko było okej. I też porwałeś się. W treningu czułem się super. No i dokładnie. i też to spowodowało pewnie, że świetne samopoczucie, czułeś się w mocnym gazie, no porwałeś się na taką dużą ilość aktywności.
Tak, ale mam tutaj ciekawy kontrprzykład, żeby nie było tak, że ten sprzęt w ogóle nie jest winny i tak dalej. Przyszedł do mnie ostatnio taki, no nazwijmy go Kamil, niech będzie. Przyszedł do mnie Kamil, Kamil jeździ na rowerze parę lat, więc jakby powiedzmy tam nie jest Jest prosem, ale kręci tam parę tysięcy kilometrów rocznie, od paru lat. Więc jest powiedzmy średnio zaawansowanym, albo zaawansowanym rowerzystą nawet. I przyszedł do mnie, bo dwa tygodnie przed naszą wizytą zmieniał sobie buty i zmieniał ustawienie bloków. I zorientował się po tygodniu, w momencie, kiedy go zaczęło kolano boleć, że nie dokręcił jednej śrubki, i przesunęła mu się do innego ustawienia, niż był przyzwyczajony.
No i w sumie przyszedł do mnie Kamil i powiedziałem Kamilowi, słuchaj, no jakby dobrze się sam zdiagnozowałeś, to prawdopodobnie wynika z tego, że zmieniłeś, nie zmniejszyłeś objętości, nic nie zmieniłeś, tylko zmieniłeś ten blok. No jakby też to kolano było tkliwe w tym ustawieniu, które on mi pokazywał, na jakie ustawienie mu się zmieniło, tam pięta bardziej na zewnątrz uciekała. Też jakby te wnioski wysnułeś po jakiejś tam diagnozie, nie? Tak, tak, tak. Jakby to się klinicznie potwierdziło z tymi jego podejrzeniami. No i udało się to wyprowadzić. Trzeba było wrócić do poprzedniego ustawienia bloków. Zresztą już sam to zrobił w momencie, kiedy się zorientował. Trzeba było troszkę popracować nad tym kolanem, ale tutaj na przykład moim zdaniem winny był tylko i wyłącznie sprzęt, który gdzieś tam nieopatrznie został źle ustawiony, źle dopasowany.
No więc czasem też takie przykłady się zdarzają, że to sprzęt jest winny, ale w tym przypadku nie trzeba było wymieniać całego roweru, tylko wystarczyło przestawić bloki i działało.
Było okej, jasne. No tak, tak. No bo tutaj jeszcze w nawiązaniu do całej otoczki okołotreningowej i okołosprzętowej, no zawsze musimy spojrzeć na to wszystko dookoła, jak wygląda nasz styl życia i w danym momencie, tak? Bo być może jest to moment, w którym przestajemy nawet trochę trenować albo trenujemy troszkę mniej, mamy więcej obowiązków i wydaje nam się, że okej, nie trenuję, jestem bardziej zregenerowany, ale nie bierzemy pod uwagę, że inne czynności, których doświadczamy w ciągu dnia, przykładowo ktoś ma remont w domu i musi pojeździć trochę po marketach, coś tam ponosić, porobić, na rzecz właśnie niestety odłożenia treningów, no i wydaje mu się, że teoretycznie jestem cały czas aktywny, no to wchodzę sobie na swój rower, który jest tak samo ustawiony, albo zakładam buty, w których biegają cały czas i robię dokładnie to samo, co robiłem w punkcie wyjścia.
No a później ludzie trafiają i kurde, to mnie boli. Dlaczego mnie boli? Przecież teoretycznie mniej trenowałem. Powinienem być lepiej zregenerowany.
No tak, ale obciążenia są specyficzne. Jeśli nie biegasz, to spoko, że tam nosisz worki na wspomniany remont czy coś. Ale ten Achilles nie dostaje tego rodzaju obciążeń. On się trochę odzwyczaja. Tutaj nie ma nic niezwykłego. też ten plan treningowy, o którym mówimy czy w ogóle planowanie treningu nie można go oderwać od normalnego życia jedne obciążenia raz mogą przyciążyć ciało a innym razem, kiedy jesteśmy w lepszej formie więcej śpimy, lepiej jemy, mamy mniej stresu jakby przejdziemy suchą nogą i będzie ok więc tutaj też trzeba ten plan modyfikować na bieżąco i brać pod uwagę to, co się dzieje w naszym życiu To nie jest tak, że mamy życie osobno i treningi osobno, tylko mamy życie, w którym są treningi.
To jest jakby wspólny zbiór, a nie dwa osobne. Jak byliśmy na dodatkowym jakimś hajku czy czymś, to też może warto zmodyfikować te obciążenia na przykład na bieganiu czy na innym sporcie, gdzie ta łyda czy noga jest obciążona. na… Warto to rozważyć, czy nasze ciało ma potencjał na to, żeby to udźwignąć, czy nie wiem, nie dosypiamy, mamy trochę więcej stresu, wtedy może warto trochę je zmniejszyć. No więc jakby to jest wszystko powiązane. Tutaj nie ma niestety… Ja przynajmniej nie znam żadnych wzorów konkretnych, które są ci w stanie uwzględnić wszystkie parametry życia, dodać do tego obciążania treningowe i powiedzieć, będzie okej, będzie nie okej. Trzeba trochę poznać daną osobę, poznać siebie, poobserwować w jakich sytuacjach się przyciążamy, w jakich nie, czy się czujemy dobrze, czy się dosypiamy, czy dojadamy i wtedy podejmować decyzję.
Na zasadzie, ok, mogę sobie pozwolić na trochę więcej, ok, może trochę
muszę przystopować. No tak, to fajnie powiedziałeś, że plan treningowy działa w twoim życiu, a nie obok niego, że jest to nieodłączna część sumy bodźców, na jakie jesteśmy narażeni w ciągu dnia. Składa się na to mnóstwo rzeczy. Ale też co ważne, że czasami też ta korekta planu, żeby było jasne, to nie o to chodzi, żeby komuś zabierać jednostki treningowe, żeby w ogóle wycinać je, tylko po prostu w odpowiedni sposób trzeba to zmodyfikować, tak aby umożliwić dalej trening. Czasami jest to nam nie w smak, bo na przykład ta intensywność, objętość mocno spada, ale niestety tak to wygląda. Jest to zawsze sinusoidalne.
Trzy kroki do przodu, jeden do tyłu, ale sumarycznie na koniec roku, jeżeli sumiennie to przepracujemy z uwzględnieniem tych zasad regeneracji, optimal loading przede wszystkim, no i gdzieś tam sprzęt się pojawi, na przykład zmiana sprzętu, no to sumarycznie jeżeli dobrze to będziemy zarządzać w przestrzeni czasu, to powinno nam wyjść tylko na plus, na zwiększenie formy. czasem ta modyfikacja treningu
jest takim małym krokiem do tyłu, ale nie wiem wyobraźcie sobie, że teraz mi przyszła, nie wiem czy ta analogia ma sens jakikolwiek, powiedz mi czy gadam głupoty czy nie, ale jak wyburzasz ścianę, to czasem głupotą jest walić w tą ścianę głową, warto się cofnąć po młot wyburzeniowy
zdecydowanie, więc czasem warto zrobić te dwa kroki do tyłu fajna analogia do narzędzia, bo rzeczywiście tutaj w temacie, o którym mówimy tym narzędziem nie zawsze musi być ten sprzęt, ale też nie zawsze musi być rzeczywiście zmiana objętości treningowej. To jest kwestia na zastanowienie się i zweryfikowanie tematu.
Dokładnie, trzeba pomyśleć 5 minut, albo dłużej, albo krócej, nie wiem, zależy od przypadku, ale trzeba się zastanowić, czy właśnie chcemy mieć wymianę sprzętu, czy w obie rzeczy, czy bardziej w bodziec treningowy, bo sprzęt jest okej, nie? I fajnie, że dusza tam sportowca chciałaby mieć nową rzecz, ale nie zawsze to jest potrzebne. Tak samo nie zawsze potrzebna jest ogromna zmiana w metodyce. Czasem wystarczy wymienić sprzęt. Tylko teraz uwaga. Z mojej perspektywy istotne jest to, żeby nie zmieniać wszystkiego naraz. czas. Czyli nie robię tak, że wymieniam buty, zwiększam intensywność, dorzucam jogę dodatkową, bo mam sztywne biodra i coś jeszcze robię, bo w momencie, kiedy się przeciążysz, a też jest tak, jak przed chwilką mogliście usłyszeć, jak się pojawia chaos, to jest duże ryzyko tego, że coś nas przeciąży, to też nie wiemy, co nas przeciążyło wtedy.
Ja na przykład nie wiem, czy mnie przeciążyło to pływanie, to bieganie, które też miałem dosyć ciężkie tego dnia, czy ten rower na na inaczej ustawionym czy nowym rowerze, gdzieś tam, na którym nie jeździłem, czy kumulacja tych bodźców, bo był za duży chaos. I ja nie wiem, na co muszę zwrócić tak na dobrą sprawę uwagę. Podejrzewam ten rower, ale czy jestem tego pewny? No nie. No nie ma 100% pewności. Więc trochę jest taki chaos i nie róbcie tak jak ja, róbcie lepiej. Przyjdźcie do mnie, to wam powiem.
Dobra, dawaj Kuba, robimy szybką rundę. Odniesiemy się do czterech takich bardzo popularnych w ostatnim czasie dyscyplin ogólnodostępnych. Trochę tak pod ciebie. Zobaczymy. Ok. No to zacznijmy tak. Bieganie. Boli mnie kolano. Zmieniam buty.
Kurde, pod buty bardziej bym szedł w Achillesie akurat, ale warto zobaczyć, bo pytasz mnie o to, czy wymieniaj sprzęt czy nie. Tak. Albo co sprawdzić, prawda? to sprawdź przede wszystkim jak wygląda twoja w ogóle technika jakkolwiek biegu nagraj się od przodu, nagraj się od boku zobacz jak w ogóle pracujesz, jak się na tym nie znasz to umów się do kogoś żeby ci przejrzał to zanim kupisz kolejną parę butów no bo to moim zdaniem będzie kluczowe przy okazji jak już będziesz na konsultacji to na pewno ci trener biegania powie albo sam zaobserwuj może na zegarku czy nie masz ultra niskiej kadencji czy nie zwiększyłeś ostatnio znacząco znacząco, czyli tak w okolicach powyżej 10-20% tygodniowej objętości biegowej.
I uwaga, pojedynczy bieg też się liczy, czyli jeśli biegasz do tej pory dychę i mimo utrzymania tygodniowej, czyli np. obciąłeś jeden bieg, ale zwiększyłeś ten pojedynczy najdłuższy bieg znowu o 20 ponad procent, czyli powiedzmy zrobiliś 15 zamiast dychy, to też może być takim czynnikiem, który ci znacząco zwiększa ryzyko urazu, więc zwróć uwagę też na to, czy łączna objętość, albo czy objętość najdłuższego biegu w tygodniu się znacząco nie zwiększyła. No i też zobacz, czy twój charakter treningów się nie zmienił, czy nie zacząłeś na przykład, nie wiem, ostatnio podbiegów robić, albo sesji jakichś takich interwałów VO₂max, bo to też może mocno wpłynąć.
No a dopiero potem zobacz, czy te buty nie są, jak masz stare buty rozczłapane i tak dalej, i ten problem nie był taki punktowy, tylko gdzieś się zbierał w czasie, to też może sugerować, że ten sprzęt jednak nie daje wystarczającego wsparcia. Czyli tak. Ja bym tak do tego problemu podchodził. Nie obuwie buduje adaptacji. Tak, nawet w fatalnym obuwie, jeśli zachowamy zasady adaptacji, jesteśmy w stanie biegać i się nie przyciążać. Tylko pewnie na mniej nam to pozwoli.
No tak, zdecydowanie. Dobra, dalej. Rower. idziemy na fitting, zmiana ustawienia siodełka, bloków, kierownicy, długości mostka. Czy może mieć to znaczenie, czy nie?
No pewnie, że może mieć, bo jakby fitting zmienia struktury, które nam się obciążają, albo które są w miarę w komforcie. Siły działające. Tak, no fitting fajnie może nam nawet, pewnie tutaj to jest bardziej twoja działka, w momencie kiedy na przykład mamy gościa, który no nie, załóżmy, ma problem z kolanem. Jesteśmy w stanie go ustawić na rowerze tak, żeby on mniejszy miał szczytowe kąty kolana, kosztem na przykład większego tam, nie wiem, obciążenia biodra, czy lędźwi. Nie wiem, więc jesteśmy w stanie sprawić, że on będzie w stanie jeździć, okej, w trochę pewnie gorszej aerodynamicznej pozycji, czy mniej książkowej, ale będzie w stanie kontynuować trening, jednocześnie oszczędzając to kolano, nie?
Tak samo w drugą stronę. Jesteśmy w stanie mieć pozycję, która tendencyjnie przeciąża, nie wiem, niech będzie kolano, biodro, cokolwiek, no i ta struktura trochę trochę będzie na przegranej pozycji. Więc warto to zrobić, warto to przeanalizować. No i też trzeba wziąć pod uwagę, czy to się nie pojawiło ze wzrostem objętości i tak dalej. Ja tu mam dobry przykład siebie.
Jak pojechałem kiedyś na ultra, kupiłem rower, który był sfitowany 1 do 1 z poprzednim rowerem. Był to ten sam model, tylko nowszy rocznikowo. Geometria praktycznie była ta sama, z minimalnymi różnicami. Ja to zbagatelizowałem. Ustawiłem rower po prostu tak samo, jak poprzedni i pojechałem od razu na ultra, długie ultra. Tak, to był bardzo zły pomysł. Generalnie byłem, wydawało mi się, przygotowany na tamten moment, natomiast z perspektywy czasu wiem, że to nie była kwestia roweru, ponieważ na tym samym rowerze później przejechałem dokładnie taki sam dystans i nie miałem żadnego dyskomfortu, tylko rzeczywiście problem był w tym, że dystans danego wyścigu był o 50 kilometrów dłuższy niż mój najdłuższy do tej pory.
I te 50 kilometrów w skali całego dystansu wynosiło generalnie 10%, więc to w mojej głowie nie było dużo, a faktycznie przełożyło się na bardzo duże cierpienie. Więc tutaj też się odnoszę do tego, że czasami ciężko jest rozgraniczyć to i warto naprawdę zrobić rachunek sumienia, co się pozmieniało. To trochę jak z tym zbiorem
wspólnym życia i treningu. Tutaj znowu jest zbiór wspólnych przeciążeń treningowych, objętość, intensywność, sprzęt, jakby to wszystko jest razem w jednym worku i tak jak myślę, że z tym rowerem to jest fajny przykład, że jakby sprzęt Ci będzie dawał tendencję do obciążania danych struktur, no ale ilość pracy i intensywność tej pracy, częstotliwość, no będzie powodowało przyciążenie. Sam sprzęt w sobie nie będzie przyciążał Ci tkanki, ani nie będzie jej magicznie leczył, tylko będzie zmieniał sposób od Twojego obciążania, nie?
Okej. Pływanie. Płetwy, łapki.
No to tutaj przy pływaniu jest ten aspekt, o ile przy rowerze bardziej była kwestia tendencji do obciążania danych struktur to pływanie na przykład łapki mogą Ci znacząco zwiększyć intensywność więc tutaj troszkę też pracujemy na takich podstawowych pojęciach treningowych ale trochę na jak tam pracowaliśmy na przykład na objętości pracy to tu pracujemy na intensywności czyli nagle zaczynamy pracować ciężej
Też warto się temu przyjrzeć. Ale z drugiej strony też w pływaniu myślę, że jest to specyficzne, że ten sprzęt potrafi nam wpłynąć na poprawę techniki. No pewnie, że tak. Gdzie na rowerze?
Powiedzmy. Oczywiście, że warto i trzeba z niego korzystać, ale też jeśli nagle po wprowadzeniu łapek coś się zaczyna dziać, to warto to zweryfikować, czy to nie jest kwestia samych łapek, czy może warto wzmocnić trochę ramiona, barki, bo są za słabe na te łapki rzadko się zdarza, ale
może coś takiego wystąpić no i czwarty strzał siłownia, na przykład stabilizatory kolan paski do chwytu
no tutaj warto zastanowić się co jest naszym, na siłowni rzadko sprzęt będzie tym czynnikiem, który nas będzie jakkolwiek przeciążał, on raczej na siłowni służy temu, żeby na przykład przy paskach wyeliminować słaby chwyt u kogoś w sensie przenieść uwagę na inne części, na przykład chcemy trenować tył uda, pośladek, plecy na RDL-u. Tu używamy pasków, żeby nie myśleć o sile chwytu. Pas do podnoszenia ciężarów gdzieś tam będzie ci generował jakby większą stabilność tułowia. Buty będą ci poprawiały trochę kąty, tak żebyś był w stanie niżej usiąść. Tutaj buty mogą być takim jedynym, którym tak na pierwszy strzał mi przychodzi przychodzi do głowy akcesorem, który potencjalnie może ci na przykład Tak jak na rowerze, zwiększasz kąty zgięcia kolana, jeśli zaczynasz siadać wszystkie siady w butach ciężarowych z podbiciem, to też może dojść do przyciążenia, też warto się do tego zaadaptować.
Ale tutaj na siłowni raczej te rzeczy będą nam zdejmować obciążenie z jednych struktur, żeby przyciążyć drugie. Więc troszkę jak w rowerze. Czyli używając… Na przykład, nie wiem, mi się nigdy tak nie zdarzyło, że ktoś zaczął używać pasków i nagle zaczął przyciążać, nie wiem, plecy przy wiosłowaniu, bo zaczął je robić w wiosłowaniu. Ale mam nadzieję, że rozumiecie zasadę, że znowu nam to zmienia troszkę tkankę, na której się skupiamy i którą mocniej obciążamy.
Ale moim zdaniem sprzęt na siłowni. Czyli generalnie wzór mamy, można powiedzieć, jeden.
Tak, tutaj tak jak możecie zauważyć, czy… Jak możesz zauważyć? Patrzę. Widzę. Jak możesz zauważyć, no jakby te zasady są cały czas takie same. Czy to rower, czy to bieganie, czy siłownia, czy pływanie, czy jakikolwiek inny sport, to trzeba wziąć pod uwagę to, co sprzęt, to co dany sprzęt robi z naszą techniką, czy on ją zmienia, czy zmienia naszą intensywność treningu, czy zachęca nas do czegoś bardziej i potem podjąć decyzję, co z tym robimy. Czy wzmacniamy tkankę, odciążamy tkankę, na przykład chwilowo zmieniając sprzęt, czy zmieniając na stałe, czy w ogóle podejmując jakąś inną decyzję, żeby ona się mogła zagoić, czy robimy w ogóle coś innego i to nie sprzęt jest problemem, tylko nie wiem, za słaby jakiś mięsień, czy cokolwiek.
Tutaj trzeba głębszą diagnostykę zrobić po prostu. Też tutaj warto nadmienić o tym, że często sięgamy po ten sprzęt z najwyższej półki, oczekując niesamowitego wzrostu naszych umiejętności, czy też poprawy wyników, tylko ja zawsze zostawiam ludzi z takim przemyśleniem, że pamiętajcie, że takiego sprzętu używają profesjonaliści. Profesjonaliści, którzy zarabiają na życie uprawiając daną dyscyplinę, dany sport, wchodząc na niesamowicie wysoki poziom performansu sportowego, który jak zaznaczyłem wcześniej, ze zdrowiem nie ma w zasadzie nic wspólnego, bo to jest ich praca. Oni tak zarabiają na życie i tam te środki są zupełnie inne.
Tam się liczy wynik, zdrowie schodzi na drugi plan. Dlatego też warto zweryfikować, czy taki sprzęt, aby na pewno jest nam potrzebny i czy on rzeczywiście przyniesie jakikolwiek pożądany efekt, czy czasami nie zacznie nam po prostu przeszkadzać w naszych przygotowaniach, bo może być to zbyt wymagający sprzęt do naszych możliwości po prostu.
Może tak być. jestem ostatni, żeby kogoś zniechęcać. Nie kupuj, nie potrzebujesz tego, ale warto się zastanowić to, co mówisz, czy ten sprzęt nie jest zrobiony bardziej pod performance sportowy niż pod zdrowie. Dokładnie. Więc to jest taka jedyna uwaga. Natomiast lepiej mieć lepszy sprzęt niż gorszy. Natomiast zazwyczaj średniopółkowy sprzęt od niskopółkowego różni się znacząco, od tego wysokopółkowego już trochę mniej. więc tutaj też pytanie
czy warto czasem czego poszukujemy jakbyśmy mieli podsumować naszą rozmowę jak zawsze i zostawić słuchaczy z jedną konkretną jakąś myślą jaki sposób działania czy wyboru sprzętu przyjąć i kiedy to ma sens jak tutaj
szczeciński raper łona kiedyś nawinął patrz trochę szerzej tak? czyli nie obwiniaj sprzętu o wszystko wszystko, ale też
jakby to czasem sprzęt może być problemem, nie? Więc jakby zastanów się. Tak, bo kontekst ma znaczenie. Spójrzmy holistycznie, popatrzmy na całokształt tego, jak żyjemy, czy się dobrze regenerujemy, czy w naszym planie nie doszło do dużych zmian w krótkim czasie, tak? Co byś jeszcze dodał?
Czy nie było chaosu po prostu, nie? W sensie, czy to było jakkolwiek zaplanowane.
No i weryfikujcie swoje cele. czy są realne, bo to też jest istotne. Tak jak Kuba, który będzie tutaj bawił się w triathlon. Trzymajcie kciuki. Dziękuję. Z góry. Okej. Myślę, że chyba odpowiedzieliśmy na to nurtujące pytanie, czy ten sprzęt rzeczywiście ma znaczenie, czy warto w niego inwestować. Pamiętajcie też, żeby korzystać z porad specjalistów, no bo są specjalistyczne sklepy, czy to rowerowe, czy to biegowe, czy nawet sklepy dedykowane pod triathlon, czy wszelakie różne dyscypliny, więc warto zapytać osób, które pracują w takiej jakichś sklepach, aby Wam doradziły pod kątem tego, co chcecie osiągnąć i po co Wam dany sprzęt miałby być. I myślę, że chyba to jest też dosyć istotna informacja na koniec.
Oczywiście też my jako trenerzy możemy Wam pomóc w doborze planu, czy weryfikacji tego, czy rzeczywiście Wasz obecny plan jest dobrze skrojony pod Wasze możliwości przede wszystkim. Tak jest. Myślę, że dziękujemy serdecznie za uwagę. Dzięki wielkie. zostawcie suba, obserwujcie nasze kanały i do zobaczenia w następnym odcinku. Cześć!







