Coraz więcej osób przychodzi na wizytę z gotową diagnozą z ChatGPT. Michał i Paula rozkładają na części to, gdzie kończy się pomocne szukanie informacji, a zaczyna mylne diagnozowanie się przez czat. To rozmowa o tym, jak używać AI, żeby lepiej przygotować się do wizyty, a nie zastąpić nią specjalistę. To także pierwszy odcinek pod nową nazwą podcastu: Mądry Ruch.
W skrócie
Najważniejsza myśl: AI nie stawia diagnozy, może co najwyżej pomóc uporządkować informacje i postawić hipotezy. Diagnozę weryfikuje specjalista, który widzi człowieka i ocenia go w ruchu, a nie sam opis objawów. Najwięcej zyskujesz, gdy czat pomaga Ci zadać lepsze pytania przed wizytą, a nie gdy zastępuje rozmowę ze specjalistą.
Co znajdziesz w odcinku
- czym różni się informacja od hipotezy i od diagnozy,
- dlaczego pewność „diagnozy” z czata bywa gorsza od zwykłej ciekawości,
- na czym polega halucynacja modeli i czemu brzmią tak wiarygodnie,
- jak zadawać pytania AI, żeby zebrać kontekst przed wizytą,
- dlaczego rozciąganie czy wzmacnianie to narzędzia, nie diagnozy,
- co widzi specjalista, czego nie odda żaden opis objawów.
Dla kogo jest odcinek
Dla osób, które przed wizytą u fizjoterapeuty albo trenera szukają odpowiedzi w ChatGPT lub Google i chcą robić to mądrze. Szczególnie dla tych, którzy miewają nawracający ból kolana, pleców czy barku i zastanawiają się, komu i czemu zaufać, zanim zaczną działać.
Umów pierwszą wizytę
Masz objawy, o które pytałeś czat, i chcesz je omówić z żywym specjalistą? Na wizycie zbieramy pełny wywiad, sprawdzamy Twoje możliwości i dobieramy kierunek do Ciebie, a nie do gotowej diagnozy z internetu.
Transkrypcja odcinka
Pokaż pełną transkrypcję odcinka
Transkrypcja odcinka: 00:00-05:00
Wpisałem swoje objawy w chat GPT. Powiedział mi, że mam to i to i powinienem to rozciągać. Pewny ton AI to jeszcze nie jest diagnoza.
Ale daje złudne poczucie, że mówi prawdę i jest takim dobrym ziomeczkiem.
AI widzi opis, ale to specjalista widzi człowieka i może ocenić go w ruchu. Ktoś zauważył, że w jednym z prywatnych gabinetów, nie mam zielonego pojęcia jakich, ale istnieje informacja na recepcji, że za diagnozę. Z czata GPT jest dopłata 100 zł do wizyty. Generalnie odpowiedź od AI będzie dopiero rozpoczynało waszą rozmowę ze specjalistą.
Myślę, że w pewnym momencie pójdziemy bardzo mocno w tę stronę wsparcia AI-em.
Cześć.
Tu Paula z pracowni ruchu. Witamy was w kolejnym odcinku naszego podcastu, który do tej pory znaliście jako Ruch to Zdrowie. Nadal wierzymy w to, że ruch ma ogromne znaczenie, ale zaczęliśmy zauważać, że samo ruszaj się to za mało. Nie każdy ruch jest dobry i nie każdy ruch jest dla każdego człowieka. Dlatego też nasz podcast będzie nazywał się teraz Mądry Ruch, bo chcemy mówić nie tylko o tym, że warto się ruszać, ale jak lepiej rozumieć swoje ciało, zadawać lepsze pytania i dobierać ruch do tego, jak wygląda aktualna sytuacja. Dzisiaj natomiast porozmawiamy o sytuacjach,
które zauważyliśmy, że coraz częściej zdarzają się, czy to w gabinetach, czy to na sali treningowej. Mam tutaj na myśli, przychodzi klient na pierwszą wizytę i mówi, wpisałem swoje objawy w czat GPT. Powiedział mi, że mam to i to i powinienem to rozciągać. I tutaj od razu uprzedzę wszelkie pytania. Nie jest to podcast o tym, że AI jest złe albo, że nie należy szukać informacji w internecie. Ale chcemy wam pokazać, gdzie jest ta cienka granica pomiędzy szukaniem informacji, a już określaniem stricte diagnozy naszego problemu. Dzisiaj jest ze mną Michał. I dobrze, Michał.
Dzień dobry wszystkim.
I zacznijmy sobie od najprostszego pytania. Czy sam fakt, że klient przed wizytą szuka informacji w internecie ogólnie, czy to poprzez sztuczną inteligencję, jest problemem?
Sam bym szukał tych informacji. Zresztą tak to wygląda w praktyce, że często kiedyś googlowaliśmy do wujka Google i wpisywaliśmy różne objawy i wychodziły nam różne dziwne fora, różne dziwne strony internetowe, filmiki na YouTubie i inne treści i tak naprawdę to był jeden wielki chaos. To wszystko było porozrzucane i często podchodziliśmy do tego z większym dystansem. Teraz przez to, że…
Czy używamy Chat’a, GPT, Claude’a, Gemini’a, czy jakikolwiek inny model, jest to dużo bardziej wiarygodnie brzmiące przez to, jak szczególnie Chat GPT ma tam wbudowane takie memory, gdzie czujemy jakbyśmy rozmawiali z taką duszą, która nam odpowiada to, że to brzmi mądrze. Natomiast tam jest właśnie ta cienka granica, że to brzmi mądrze, brzmi wiarygodnie, brzmi prawdopodobnie, ale nie ma tam wszystkich informacji o nas.
To jest to słowo, które się w AI przewija ostatnimi czasy, kontekst, bo tak naprawdę czat, czy AI po prostu, będziemy to tak nazywać, wie o nas tylko tyle, ile napiszemy. Szczególnie, gdy nie używamy tego memory, to tak naprawdę każda nowa rozmowa jest od zera, więc tak naprawdę warto byłoby za każdym razem podawać te wszystkie informacje. Natomiast o tym będziemy dużo więcej, dużo więcej mówić, ale tak naprawdę ten czat…
potoczny, przejął trochę takiego, taką rolę tego wujka Google, gdzie ludzie sobie googlowali swoje objawy i ktoś pisał, że ma katar, kaszel, a wychodziło, nie wiem, że jest w ciąży i można było różne dziwne, dziwne teorie pod to podpinać, tak żartobliwie, ale patrząc na to, sam bym korzystał i wykorzystuje do zrozumienia tematu, czyli to, że mnie boli kolano, to jedno, ale kiedy boli, jak boli, co boli, żeby rozeznać się bardziej w temacie, to to może być ogromna przewaga. I świetne uzupełnienie pracy dobrego terapeuty, jeżeli chodzi o właśnie wykorzystanie sztucznej inteligencji.
Okej, czyli w sumie możemy to podsumować, że nie jest problemem sama ciekawość klienta, który dopiero przychodzi na wizytę, tylko właściwie bardziej ta pewność, z jaką on przychodzi, właśnie z tą możemy powiedzieć diagnozą, później też to rozwiniemy, czyli ta pewność jest gorsza od ciekawości.
Bo tu nie chodzi o to, że użycie sztucznej inteligencji w kontekście jakiejś diagnostyki, Jest zero-jedynkowo złe. Tutaj chodzi o to, że to, co zauważamy, ludzie przychodzą z gotową diagnozą, mówią, że tak jest i żebyśmy z tym pracowali. Czyli dużo ciężej teraz jest teraz wytłumaczyć takiej osobie, że to nie do końca musi być prawda albo nie mamy całego kontekstu. Więc raczej chodzi o to, że ludzie przychodzą z gotową diagnozą i oczekują, że będzie
pracował specjalista w obrębie diagnozy, która została postawiona, w cudzysłowie oczywiście, bo tam nikt nie stawia diagnoz, ale przez sztuczną inteligencję, gdzie tam jest dużo więcej rzeczy do przerobienia, do przegadania, do pogrzebania i to, że ktoś dostaje taką informację, no to potem jest cała zabawa w odkręcaniu tego podczas pierwszej wizyty.
Transkrypcja odcinka: 05:00-10:00
Tak, więc tutaj możemy powiedzieć, że trochę szukając tych informacji właśnie w AI-u, klient przeskakuje jakby ten pierwszy etap pierwszej wizyty, czyli jakby cały wywiad, stawianie jakichś hipotez i dopiero później sprawdzanie. Więc już może jak jesteśmy w tym, to może opowiesz o historiach, historii, z jakimi spotkaliśmy się u nas w pracowni.
Historia, z którą ja się spotykam na co dzień, abstrahując od pracowni, to jest to, że sztuczna inteligencja brzmi mądrze, brzmi wiarygodnie, ale czasami widzimy, że nie mówi do końca Prawdy. To nie jest tak, że za wszelką cenę chcę nas oszukać rząd jednego czy drugiego kraju, żebyśmy mieli fejkowe newsy, fejkowe dane, tylko tutaj po prostu chodzi o ten element halucynacji i my to widzimy podczas pracy, nie wiem, biurowej czy tworzeniu jakichś rzeczy, a właśnie to jest sytuacja, sytuacja z gabinetu, że ktoś przyszedł z gotową diagnozą, w cudzysłowie, że mam to i to, bo tak mi powiedział czat.
No i okej. Natomiast to kompletnie może być sprawa różna o 180 stopni. Właśnie ważny jest ten kontekst i to, że ten AI jest coraz lepszy, te modele językowe, ale one lubią halucynować. Więc to, co nasza specjalistka w takiej rozmowie powiedziała, że pacjent mówi klient, że mam to i to, wyszło mi to i to w rozmowie, a nasza specjalistka zadała właśnie pytanie, czy Używając tego na co dzień w pracy, czy zawsze ta sztuczna inteligencja daje wiarygodne informacje? No, ale odpowiedź była prosta, że no nie, halucynuję.
No i właśnie w tym przypadku może być bardzo podobnie, bo nie mam pełnego kontekstu, bo nie zawęziliśmy, daliśmy za mało informacji i to właśnie może być problematyczne. Więc samo użycie może być czymś, ja często wykorzystuję jaja do takich własnych rozgmin, że
Zastanawiając się nad jakimś tematem, czy jak AI mi zadaje jakieś pytanie, ja zaczynam dochodzić do jakichś wniosków, ponieważ zacząłem się nad tym zastanawiać. I tu może być na przykład świetne wykorzystanie sztucznej inteligencji, żeby zebrać cały kontekst właśnie, kiedy boli, jak boli, kiedy to się zaczęło, czy coś się zmieniło w moim życiu, czy zmieniłem, nie wiem, ustawienie monitora, kupiłem nowe biurko, cokolwiek, co na pierwszy rzut oka. Nie wiązałoby się na przykład, że są jakieś dolegliwości bólowe, ale praktyka pokazuje, że rzeczywiście takie, w cudzysłowie, pierdoły potrafią robić ogromną różnicę.
Jaki jest ten przykład, który bardzo często podaję, gdzie w życiu podopiecznego zmieniło się to, że ma psa i w związku z tym, no, zaczął z nim wychodzić więcej na spacery. I kwestia była taka, że po jakimś czasie zaczęło go bolać kolano. No i zaczęliśmy rozkminiać, z czego to może wynikać, ale tam była taka informacja, żeby hawioryska zaleciła. Że jeżeli pies zaczyna uciekać, to trzeba się zatrzymać w jednym miejscu. No i podopieczny oczywiście zaczął tego słuchać i robić. No i to się zaczęło, zaczęło boleć tego podopiecznego kolano. No z tego względu, że w jednym momencie wyhamowywał z całym impetem, zaczął to robić ileś naście, ileś dziesiąt, nie wiem, set razy dziennie, no bo to zaczęło się zmieniać.
No i ta dawka spowodowała, że pojawiły się dolegliwości bólowe. Kompletnie niepowiązane z jakimiś rzeczami w treningu, z intensywnością, z objętością, z czymkolwiek, tylko taka Prosta zmiana spowodowała, że zwiększyło się prawdopodobieństwo wystąpienia dolegliwości bólowych.
I tu też warto wspomnieć, że to nie był York, tylko Golden.
Nie był Golden, więc pies, no sporawych rozmiarów. No, ale dalej idąc tą historię było tak, że zaczęło tego podopiecznego boleć tutaj w obrębie stawu ramienneego. Były takie objawy jakby poddrażnienia nerwu, czy tam górnego, zespół górnego otworu klatki piersiowej, nieważna jest nomenklatura, ale było tak, że podopieczny podnosił rękę i jak porażony prądem był taki ból, że musiał ją opuścić. No i co się wtedy wydarzało? No w jednej ręce trzymał smycz. Znowu powtarzane te zatrzymywania ileś tam razy w ciągu dnia przez ileś dni, ileś miesięcy, no powodowały To, że pojawiło się przeciążenie w tym rejonie. Więc jaka była moja wskazówka? Nie dawa się tak wyrywać i zmień ręce.
I nagle przestało boleć. To nie była kwestia znowu modyfikacji treningowych, tylko dostrzeżenia tego, co się dzieje w ciągu dnia, jakie nastąpiły zmiany, no i pracowania z tym. No i właśnie w tym celu też możemy sobie wykorzystywać sztuczną inteligencję, żeby właśnie rozkminiać skąd mogą pochodzić te scenariusze, albo żeby… mieć inną perspektywę na dane spojrzenie, być może my też jesteśmy zbyt wąsko na to patrzymy, więc warto byłoby to rozszerzyć.
Tak, więc tutaj też chodzi o tą, można powiedzieć, sztukę zadawania odpowiednich pytań, no nie, że właśnie wpisując jakieś objawy, nie wiem, boli mnie kolano, boli mnie bark, to to może dotyczyć dwóch różnych osób i mieć 180 stopni inny wydźwięk. Ale jeszcze bym chciała wrócić do tego właśnie, jak nasza specjalistka postąpiła z tym swoim pacjentem, to akurat była fizjoterapia,
Transkrypcja odcinka: 10:00-15:00
że też nie powiedziała mu wprost, że zrobił coś głupiego, bo wpisał objawy w czat, przyszedł z gotową diagnozą, tylko fajnie właśnie odwróciła sytuację i pomogła mu zobaczyć, że właśnie nie zawsze to, co wypluje nam czat, jest tą najświętszą prawdą, ale że też musimy mieć na to jakiś, wiecie, nie możemy tego po prostu traktować zero-jedynkowo, no nie, jakąś zachować.
ostrożność.
No tak, i tutaj nie chodzi o to, żeby właśnie gasić człowieka, czy, czy, czy, czy, że specjalista ma wygrać nagle z czatem GPT. Zupełnie nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby, żeby sprawdzić, czy ta odpowiedź, którą generuje sztuczna inteligencja, pasuje do danej, na jej osobę, do danego kontekstu. z pogłębionej diagnostyki, nie z hipotezy, która jest stawiana przez sztuczną inteligencję, bez posiadania całego, w cudzysłowie, takiego kontekstu właśnie, okna kontekstowego. Więc nie gasimy tego klienta, pacjenta. Chodzi o to, że pokazujemy mu perspektywę, której on może nie brać pod uwagę. No i cofamy tą pewność do właściwego miejsca.
Więc rozkładamy te dolegliwości bólowe, czy rzeczy, z którymi przychodzi na czynniki pierwsze, żeby lepiej zrozumieć dany problem.
Tak, więc tutaj możemy się na chwilkę zatrzymać, bo jesteśmy na takim etapie, że łatwo by było zrobić odcinek pod tytułem Nie pytaj AI o zdrowie, ale ty właściwie jakby cały czas od początku nawiązujesz do czegoś innego. Mówisz, że jakby to jest jeden ze sposobów. Nie mówisz, żeby całkowicie z tego rezygnować. Czyli jakbyś mógł podsumować, co AI robi naprawdę dobrze. To już troszeczkę padło dzisiaj, ale podsumujmy to sobie.
AI jest świetne w przetwarzaniu ogromnych ilości informacji. My nie potrzebujemy przetwarzać aż tak dużej ilości informacji, jak na przykład, nie wiem, programiści, czy, nie wiem, specjaliści od cyberbezpieczeństwa, czy osoby, które z tym na co dzień pracują, tylko to jest kwestia przetworzenia danych o danej osobie. Więc przez zadawanie pytań, przez takie zapromptowanie tego modelu językowego, możemy zacząć dochodzić do innych wniosków, albo brać… Zobaczyć inną perspektywę, bo to nawet nie chodzi o inne wnioski. Więc nagle w trakcie takiej rozmowy będziemy mogli zauważyć, co się zmieniło.
Albo skorelować te dolegliwości bólowe z jakąś zmianą w ciągu dnia, co może być potem świetną informacją, gdy pójdziemy właśnie do specjalisty. To nie jest tak, że… AI sobie, specjalista sobie, ale współpracując, łącząc te dwa podejścia, dwa światy, możemy naprawdę przetwarzać ogromne ilości informacji, więc to jest coś, co ja wykorzystuję na co dzień w pracy i to może naprawdę powodować, że specjalista może mieć jeszcze szersze rozeznanie w temacie, natomiast po to jest specjalista na swoim stanowisku, żeby umieć odsiać te rzeczy, które są nieprawde, nieistotne w danym przypadku, a wziąć te, które są istotne.
Więc to będzie bardzo ważne, bo bardzo łatwo jest budować to, że albo sztuczna inteligencja odbierze pracę, albo wyprze jakieś rynki, czy będzie jakoś drastycznie zmieniać model pracy. Dla osób, które umieją to wykorzystywać, to może być coś, co przyspieszy znacznie ich pracę. Natomiast wracając do tego, do tego, do czego… Warto byłoby to wykorzystać, to jest właśnie zbieranie tego kontekstu dużej ilości i przerabiania dużej ilości informacji, szczególnie w tych droższych modelach i to może być super uzupełnienie.
Ja jestem taką osobą, która lubi rozumieć, więc jeżeli czegoś nie rozumiem, to wchodzę w polemikę, powiedzmy z tym przysłowiowym czatem, jakby dopytuję z różnych perspektyw, żeby lepiej zrozumieć problem. Nie wierzę w to zero-jedynkowo, ale łatwiej jest mi potem połączyć kropki. Ja bardzo często właśnie to To wykorzystuję. A tu właśnie jest jedna rzecz, że właśnie czat GPT powiedział, to musi być, nie wiem, kolano biegacza, rób to i to. Raczej chodzi o to, żeby zebrać informację, gdzie boli to kolano, po czym boli, jak boli, bardziej boli rano, czy bardziej boli po południu.
Co się zmieniło? Może zacząłem więcej biegać, jeżeli to jest to kolano biegacza. Może zmieniły się buty, może zmieniła się moja regeneracja, może coś w moim życiu się wydarzyło, co spowodowało, że ta regeneracja jest na dużo gorszym poziomie. To jest cały ten kontekst. Więc my tak naprawdę jako specjaliści też pracujemy kontekstem. Zbieramy te informacje, natomiast my je potem przetwarzamy. Więc to przetwarzanie ogromnych ilości danych, no, może dość mocno przyspieszyć naszą pracę jako specjalistów. Tylko, żeby nie wierzyć zawsze zero-jedynkowo w to, co jest napisane.
Tak, czyli możemy sobie uznać, że AI jest takim narzędziem do przypomnienia sobie rzeczy, do poukładania ich. Co więcej, AI samo w sobie nie jest problemem. AI pomaga nam poukładać chaos.
Tak, więc to nie jest tak, że można zmienić podejście. Tak jak od tego wujka Google wpisywało się objawy i co mi jest i tam się przeszukiwało przez te różne fora, ludzie się dzielili swoimi jakimiś objawami, no i różne wnioski można było z tego wysnuć. No tutaj chodzi o to, że żeby nie traktować tego AI-a, powiedz mi co mi jest, tylko
Transkrypcja odcinka: 15:00-20:00
żeby podejść do tego w inny sposób. Pomóż mi zebrać informacje, które będą dla mnie ważne, zanim udam się do specjalisty. Bo dla specjalisty to też będzie dużo więcej informacji wejściowo i to też może dużo bardziej kierunkować jego pracę, czy w gabinecie, czy na sali treningowej.
Tak, bo dla specjalisty to będzie trop, a dla pacjenta tylko drobiazg, ale wpływający na później jakąś ostateczną diagnozę, no nie?
Zdecydowanie. Zresztą, ile jest historii takich, gdzie ktoś, zaczęły mnie boleć plecy, bo nie napiąłem brzucha. No jakbyś nie napiął brzucha, to byś leżał na ziemi, podejrzewam i ciężko byłoby się ruszyć. To nie jest kwestia napinania czegoś, tylko co się zmieniło w ostatnim okresie, że wtedy zwiększyło się prawdopodobieństwo dolegliwości bólowych. No i możemy to rozłożyć wtedy, że zmieniło się coś w treningu, zmieniło się coś w życiu, w odżywianiu, a może się nic nie zmieniło, tylko to jest splot niefortunnych okoliczności i tak po prostu miało być.
Więc też nie zawsze będziemy tego tak głęboko grzebać, bo nie zawsze jest to istotne, aż tak mocno, a i tak to dalej będzie wychodziło w trakcie dalszej współpracy.
Tak, czyli tutaj możemy powiedzieć, że problemem nie jest samo narzędzie, tylko czasem rola, w jakiej je ustawiamy. Więc nie chcemy, żeby czat był naszym diagnostą, tylko żeby był właśnie takim narzędziem, które pomaga zebrać te informacje.
No tak, no AI nie jest samo problemem. Może pomóc poukładać po prostu chaos. Tylko znowu… Niesubstancja, leż dawka czyni truciznę, to jest jedna rzecz, a z drugiej strony możemy mówić, że no, nie każdy będzie umiał korzystać z narzędzi. Więc to, co jest dla jednej osoby czymś świetnym, odkrywczym, innej osobie może szkodzić, bo po prostu nie umie korzystać z tego, z tego narzędzia. Więc dla kogoś, jakiś tam rzecz. W kontekście bólu będzie jakimś drobiazgiem, pierdołą nieistotną, ale w trakcie diagnostyki, w trakcie wywiadu już na wizycie u specjalisty będzie to trop, który zawęzi nam para poszukiwania.
Czyli od takiej hipotezy do potwierdzania albo obalania jakiejś rzeczy do postawienia finalnej jakiejś takiej, to użyję takiego słowa diagnozy, czy prawdopodobieństwa, że to jest właśnie ta dana dolegliwość. Więc ej aj, nie jako diagnosta, ale jako coś, co pozwala stawiać hipotezy. Gdzie potem to będzie służyło właśnie lepszemu opisaniu siebie. No i to będzie świetne jako otwarcie rozmowy. Więcej informacji ta osoba wyjściowo dla nas, dla specjalistów będzie dawała. Bo wiecie, ludzie są różni. Sami wiecie po sobie.
Jest osoba, która jest bardzo gadatliwa i na wyjściu już będziemy wiedzieli całą historię tej osoby, łącznie z rodziną i tak dalej. A jest osoba, która na pytanie otwarte odpowie nie. I nagle musicie drążyć temat.
I taka osoba, która wykorzysta tego AI, pogada sobie tam, zobaczy, będzie wejściowo miała więcej informacji, które będzie mogła omówić ze specjalistą. Natomiast, żeby znowu to wrócić do punktu wejściowego, nie traktujmy tej informacji jako, jako diagnozę.
Tak, myślę, że też.
Przynajmniej na razie.
Że dużym problemem jest też to, już wspomnieliśmy też o Google, nie, że właśnie Google dawał nam chaos. bo wpisywaliśmy właśnie jakieś tam objawy, 10 forów.
Tu jakieś tam blogi, nie blogi, rolki, jakieś porady z YouTube’a.
Jak się szukało w Google i się już wchodziło na drugą stronę, to już wchodziliśmy w dziwne światy i zamęty internetu, w które nie zawsze chcielibyśmy trafić, więc wszystko, co było pierwsze na pierwszej stronie było bardziej wiarygodne, ale żeby z czymś się rozeznać, to tu jakieś jedno forum, czy jakaś grupa na Facebooku w późniejszym czasie, tu jakiś pan z jakiegoś zagranicznego kraju nagrał już na ten temat łamannym angielskim, jakieś filmiki to już dawno było odkryte, ale nie wiemy kompletnie o co. o co chodzi, więc ten chaos, o którym mówisz, to się, to się będzie przewijało. Nie chciało się ludziom przechodzić przez te wszystkie rzeczy, a tutaj odpalamy sobie, nawet w darmowej wersji, czy nawet w tej takiej najniżej płatnej i mamy od razu partnera do rozmowy.
Ty, Ziomač.
Tak, który daje nam poczucie, że temat został zamknięty, daje nam jakąś pełną odpowiedź, pełnymi zdaniami. Jakąś empatyczną też pewnie w jakiś sposób.
Teoretycznie są jakieś też zabezpieczenia tam włączone, jak zaczyna się rozmawiać na tematy zdrowotne, że przekierowuje do specjalista albo, że nie udziela porady zdrowotnej, ale jak tam odpowiednio pociągniecie temat albo, że po prostu chcecie się dowiedzieć, no to zawsze jesteśmy w stanie przekabać na swoją stronę tego AI-a i będzie miłym, wspierającym partnerem do rozmowy domyślnie i często będzie potwierdzał to, co myślimy. Będzie takim naszym lustrem, a to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby mieć takie inne spojrzenie, które, które też wychodzi poza to, co ja wiem i ja czuję w danym momencie właśnie pozadawać te inne pytania, czy zwrócić uwagę na rzeczy na pierwsze to oka niekoniecznie najbardziej istotne.
Transkrypcja odcinka: 20:00-25:00
Tak, bo pewny ton AI to jeszcze nie jest diagnoza.
Ale daje złudne poczucie, że mówi prawdę i jest takim dobrym ziomeczkiem, że ja cię rozumiem. Szczególnie jak mówimy o bólu, ale też są badania i są jakieś rekomendacje czy nierekomendacje w kontekście pracy z psychologiem. No to też tam jest bardzo cienka granica w tym AI-u.
No jednak druga osoba, spojrzenie specjalisty z jakąś empatią, no to będzie przynajmniej na razie coś nie do podrobienia. Więc tutaj też trzeba ostrożnie tego używać, żeby nie wyciągać zbyt daleko. wyciągać takich wniosków, które niekoniecznie będą prawdą.
Tak, to jeszcze tutaj wrzucę anegdotkę, bo to wczoraj czy przedwczoraj zasłyszałam na sali treningowej właśnie w kontekście rozmowy o AI-u, że ktoś zauważył, że w jednym z prywatnych gabinetów, nie mam zielonego pojęcia jakich, ale istnieje informacja na recepcji, że za diagnozę z czata GPT jest dopłata 100 zł do wizyty.
Ciekawe. No to od razu wyklucza, wyklucza jakichś ludzi albo bardziej żartobliwie jest robione. Natomiast.
Znaczy to odstrasza na pewno, no nie?
Teoretycznie tak, ale pamiętajcie, to jest kolejne źródło jakiejś tam informacji, więc po to są specjaliści, po to ktoś się kształci w jakimś temacie, żeby umieć odsiać tą nieprawdę, albo coś nie musi być nieprawdą, tylko w danym przypadku jest kompletnie nie… Nie sprawdzi się po prostu. Nie sprawdzi się. Bo wiecie, wpiszę w czacie, boli mnie kolana z przodu. No i nagle możemy dostać dużo informacji, jeżeli tam nie dopyta. No ale to może być kolana z przodu, ale nad kolanem, na wysokości rzepki pod rzepką. Bardziej przysiadkowo, czy bardziej zewnętrznie. Boli przy schładzeniu po schodach, czy wchodzeniu po schodach. Boli bardziej rano, czy boli bardziej po południu. Albo boli od razu, jak rano wstaję.
Dużo tych informacji trzeba przetworzyć, dużo tych pytań trzeba zadawać. No nie każdy będzie aż takim geekiem, że będzie aż tak mocno się otwiera do sztucznej inteligencji, bo tam też, no nie każdy chce wrzucać swoje dane, ale tu nie chodzi o wrzucanie swoich danych medycznych. Kompletnie nie. Tu chodzi po prostu o to, żeby zebrać informacje, albo żeby nawet ten AI pozadawał pytania, gdzie my już sobie na to spojrzymy z nieco innej perspektywy. Ale umówmy się, ja jako specjalista i ty sama też wiesz, że nie każdy będzie Chciał poświęcić tyle czasu. Nie każdy do tego tak się przyłoży, więc dlatego też warto potem rozmawiać z takimi osobami podczas wizyty.
Nie gasić tej osoby, że użyła sztucznej inteligencji albo użyła, nie wiem, przez trzy minuty i coś jej wypluło, tylko rzeczywiście pokazać jak to działa, ewentualnie naprowadzać bądź zawężać jakieś poszukiwania.
Dokładnie, ale jakby to też samo wspomnienie tej anegdotki zasłyszanej pokazuje też jakby skalę tego, nie? Że to już, wiecie, nie są
pojedyncze przypadki, tylko, że ludzie właśnie coraz częściej korzystają z tej sztucznej inteligencji. Nawet pewnie sami, nie wiem, rozmawiacie ze znajomymi, coś się wydarzyło, nawet nie mówię w kontekście zdrowotnym, ale często tej sztucznej inteligencji pytamy, co zrobić w danej sytuacji, nie tylko w kontekście zdrowia, no nie?
Ale to jest, jak już sobie tak przyłożymy na nasze takie codzienne funkcjonowanie, to tutaj przychodzi ten kontekst. Ile frustracji w was rodzi to, używając heya, że zaczynacie rozmowę i za każdym razem musicie mówić, no na imię tak, robię to i to, zajmuję się tym i tym i tak dalej. No to jest kontekst. No jakby każde otwarcie czatu, rozmowy.
No, zaczyna się z czystą kartą, dlatego też robi się te pliki kontekstowe, żeby za każdym razem nie musieć mówić czy pisać o tym samym, więc to też jest, więc to też będzie, będzie istotne, że już nie każdemu będzie się chciało przez to przechodzić, tylko pójdzie w takim randomowym okienku czata, bez żadnego kontekstu, no a czat nam wypluje informacje, które mogą być prawdą, ale nie w tym danym konkretnym kontekście, więc dlatego też jest cała ta baza tych zadawanych pytań. Co boli? Jak boli? Kiedy boli? W skali 0-10. Kiedy najbardziej boli? Co powoduje, że nie boli? Co przynosi ulgę? Więc to jest też ta, też ta rzecz.
Plus jeszcze specjalista na wizycie, czy to na wizycie u fizjoterapeuty, czy u trenera, ma też całą masę testów diagnostycznych, gdzie może potwierdzać swoje jakieś hipotezy, albo, albo obalać je, bo nie wszystko będzie, będzie rzeczywiście prawdą. Więc tutaj to może być świetne narzędzie, ale użyte w nieodpowiedni sposób może dawać zbyt dużo takiego szumu informacyjnego.
Siemanko, z tej strony Kuba. W Pracowni Ruchu zajmuję się głównie fizjoterapią barku. Jeśli masz problem w tym obszarze, mogę Ci z tym pomóc. Zapraszam do mnie na wizytę w Pracowni Ruchu. A teraz słuchamy dalej.
Transkrypcja odcinka: 25:00-30:00
Często ten nasz klient czy pacjent, jeśli mówimy o fizjoterapii, nie jest tak, że pomija jakąś informację nie dlatego, że nie chce jej dać, tylko dlatego, że nie wie, że ona może mieć znaczenie. No nie? I właśnie to jest ten kontekst, który będzie…
jakby odróżniał te różne sytuacje od siebie, te różne dolegliwości od siebie, kontekst, na podstawie którego będziemy w stanie ocenić, co rzeczywiście w danym przypadku może być przyczyną tego bólu, dajmy na to, jeśli wokół tego będziemy się obracać?
Zdecydowanie, plus jeszcze warto wziąć to pod uwagę, że ten sam objaw u dwóch różnych osób może oznaczać coś kompletnie innego. Ktoś powie, boli mnie kolano, tylko jedną osobę boli kolano, bo Grała sobie w piłkę nożną i ktoś jej wjechał nogą w kolano i zerwał więza dług krzywe przednie, a druga osoba po prostu zaczęło boleć przy schodzeniu ze schodów. No, boli kolano? Boli kolano. Natomiast, natomiast cała historia za tym idąca, co się wydarzyło, no jest zupełnie inna. Tutaj mieliśmy jakiś incydent, gdzie jest to zerwanie więza dła. Tutaj nie mamy żadnego incydentu. To może być jakiś charakter przeciążeniowy, bądź ktoś…
coś zrobił, albo nawet nic nie zrobił i zaczęły się pojawiać dolegliwości bólowe, więc AI będzie widział ten opis, a specjalista, no, ma zobaczyć przede wszystkim człowieka, zobaczyć jego na żywo, poczuć też jakieś emocje, jakie on czuje, jaką ma to dla niego wartość właśnie emocjonalną i żeby zobaczyć też, co ta dolegliwość bólowa poniekąd zabiera mu z życia i dlaczego jest dla niego istotne w tym momencie, że przyszedł do specjalisty i chce się tym zająć.
Wiecie, jak pamiętam, rodzice wspominają, jak nie boli, to nie czuję, że żyję. No i wszyscy się przyzwyczajają do tego bólu. I nagle ten ból przechodzi w taki przewlekły stan. Ale nagle w pewnym momencie ktoś decyduje się na to, że kurczę, zapisuję się i przychodzę. No ale coś się wydarzyło, że właśnie w tym momencie przyszedłeś. No i właśnie wtedy docieramy do tego, że… Nie chciałbym pograć z synem w piłkę nożną. Nie mogę pograć z chłopakami, nie wiem, w siatkówkę.
Ciężko jest, chciałbym wrócić do formy biegowej, a nie mogę biegać, bo jak zaczynam biegać, to zaczyna mnie to od razu boleć. No i właśnie to są te motywacje takie prawdziwe, wewnętrzne, które motywują tą osobę do tego, że w danym momencie się tym zajęła. Tu nie chodzi o taką motywację, dawaj, dawaj, jedziesz mała, bo musimy cisnąć i tak dalej.
Nie, nie, nie. Tą motywację odrzućmy na bok. Chodzi o te wewnętrzne motywacje, które powodują, że w tym momencie ja zdecydowałem się przyjść do specjalisty, mimo iż często problem był przewlekły, więc ja z tym żyłem, funkcjonowałem, ale coś było niewygodnego w moim życiu, co spowodowało, że zdecydowałem się na przyjście do danego specjalisty.
Dokładnie. Ja bym jeszcze tutaj chciała uporządkować sobie temat tego, były słowa informacja, hipoteza, diagnoza. Poukładajmy to, co jest czym, żeby też tutaj nasz słuchacz nie mylił się i mógł sobie właśnie to też poukładać.
No, często właśnie to, co mamy w rozmowie w samej sztucznej inteligencji, no to dostajemy diagnozę od razu. Albo tak nakierowujemy rozmowę, żeby była diagnoza.
Złudną.
Złudną. Natomiast na początku warto byłoby postawić hipotezy.
dlaczego ten ból się pojawi, dlaczego w danym momencie, skąd on pochodzi. Jakby stawiamy sobie nawet jako specjaliści hipotezy, gdzie nie wiemy, czy to jest prawda, ale w danym przypadku wybieramy rzeczy, które mogłyby powodować daną rzecz. Bardzo dookoła o tym mówię, ale tak jest, bo jakby nie stawiamy od razu informacji, ktoś mi powie, boli mnie tu i tu, zrobiło się to i to. To ACL, to łąkotka. Tylko chodzi o to, że ja sobie specjalnie potem stawiam hipotezy, które w trakcie diagnostyki wykonawnej…
Po tym, jak zbierzesz informacje.
Jak zbiorę informacje, które potem w trakcie diagnostyki testów funkcjonalnych czy fizjoterapeuci według swoich testów, oni te hipotezy albo potwierdzają, albo obalają. Bo to też nie chodzi o to, że specjalist nagle z własnym ego ma być nieomylny. Czasami jest tak, że wszystko wskazuje na to, robimy testy, nawet mamy opis badania obrazowego. No i w sumie nic się nie pokrywa, więc dlatego to jest kwestia potem, żeby drążyć dalej. Więc informacja jest informacją po prostu. Mamy informację na jakiś temat. Hipotezy, czyli my przetrawiamy przez naszą głowę rzeczy, które mogą być w danym przypadku, jaka to dolegliwość może być, natomiast to nie jest diagnoza.
Potem potwierdzając, bądź obalając te hipotezy, czy właśnie kładąc sobie jako specjaliści kłody pod nogi, że tak powiem, my potem dochodzimy, bądź zawężamy takie nasze możliwości diagnostyczne. Bo jako fizjoterapeuci, nasi specjaliści jako fizjoterapeuci, no, nie stawiają takich diagnoz jak lekarze, ale mogą zwiększyć prawdopodobieństwo tego, że właśnie zawężają poszukiwania i potem to też może być potwierdzone na badaniu obrazowym czy przez lekarza. Pracujemy z narządem ruchu, chociaż tak jak u nas teraz będzie USG, więc to też będzie dużo fajniejsze do diagnozowania, ale potem to i tak, jeżeli uszkodzona jest struktura jakaś,
Transkrypcja odcinka: 30:00-35:00
No to tylko badanie obrazowe nam powie o tym tak dobitnie, że to jest przerwane na tyle i tyle milimetrów i tak dalej. Bo w testach funkcjonalnych może wychodzić, że niby coś jest, niby nie wiadomo, ale potem ten obraz będzie, będzie takim pokryciem. Natomiast czy ten obraz będzie potrzebny, czy nie, to już jest druga, drugorzędna sprawa.
Tak, czyli informacja, hipoteza, diagnoza to są trzy zupełnie różne rzeczy. Nawet bym się tutaj pałasiła o stwierdzenie, że hmm, ten czat może nam dać jakąś hipotezę.
No chodzi o to.
I wtedy wjeżdża cały na wiało specjalista, który dopiero na podstawie tego i na podstawie własnego wywiadu i swojej najlepszej wiedzy może postawić jakąś diagnozę mniej lub bardziej prawdopodobną.
Z całego tego gąszczą informacji, z tego szumu informacyjnego AI pomoże nam tak wydestylować? Kurczę, jakie to słowo.
Wyciągnąć jakąś taką esencję, która może być istotna, ale którą potem trzeba zweryfikować. Czy te pytania, które sobie postawiłem, czy te rzeczy, które myślę, że mogą być, są prawdziwe, czy nie. Więc dlatego tutaj to potem przechodzi w pracę specjalisty. Oczywiście specjaliści też nie są nieomylni. No nie mówmy tak wszyscy, że ten AI halucynuje, a specjaliści są nieomylni. Tym jak wygląda rzeczywistość. Nie będziemy tutaj barwić wszystkiego w piękne kolory. Natomiast chodzi o to, żeby specjaliści byli najlepszymi możliwymi specjalistami.
Stawiali sobie hipotezy i nie udowadniali ich. Tylko szli według takiego schematu czy podejścia, że coś wyjdzie. No to mamy punkt zaczepienia. Jak coś nie wyjdzie, to szukamy dalej. A nie, że będę od razu wszystkich wciągał w te swoje hipotezy i mówił, że tak jest na pewno, chociaż tak naprawdę nic nie daje takich informacji.
Tak, czyli nie bierzemy udziału w wojnie AI kontra specjalista, tylko sprawdzamy kto i jak sprawdza hipotezę.
Wiecie, to są, to jest bardzo szeroki temat. My tu mówimy w takim charakterze, powiedzmy, zdrowia, ruchu, treningu, dobrego poczucia i tak dalej. No tutaj nadal
Specjalista, no, jest właśnie tym filtrem. To doświadczenie, które zdobywa latami, powoduje, że jest zwiększone prawdopodobieństwo lepszego, lepszej możliwości wyciągania tej esencji z tych informacji po prostu, nie? Więc tutaj przede wszystkim o to chodzi. Natomiast to nie jest tak, że klapki na oczach i ja nie przyjmuję żadnego innego podejścia. Tutaj raczej chciałbym rozdzielić to, że coraz częściej obserwujemy, że
pacjenci, klienci przychodzą z gotową diagnozą na podstawie rozmowy ze sztuczną inteligencją i od razu chcą potwierdzić, że to jest właśnie to i pracować wokół właśnie tej dolegliwości, która okazuje się, że nie musi być kompletnie prawdą w danym przypadku, więc to też jest istotne, ale powtórzę się z jakiegoś sprzętczasu, że to może być świetne narzędzie, które umiejętnie wykorzystane może robić, robić różnicę.
Nawet jeżeli ja bym szedł do fizjoterapeuty czy do trenera i byłaby tamta wizyta, to ja nie rozumiejąc jakiejś rzeczy, mógłbym sobie to porozkładać w takiej rozmowie na czynniki pierwsze, żeby to lepiej po prostu zrozumieć. Tak samo jak robię coś edukacyjnie, czegoś nie rozumiem, to szukam źródeł informacji na ten temat, żeby zrozumieć lepiej, przełożyć sobie z książkowego na swoje, żeby coś zrozumieć. Tak samo tutaj można… tego AI, tą sztuczną inteligencję potraktować.
Tak, więc teraz tak praktycznie, jeżeli ktoś słucha teraz naszego odcinka i rzeczywiście chce użyć sobie AI przed wizytą, to jak powinien to zrobić? Jakie pytania zadawać? O co pytać, żeby sobie nie zaszkodzić?
Najprostszą formą takiego początkowych etapów używania sztucznej inteligencji to było wciel się w rolę tego i tego, zrób to i to. Spoko, natomiast, no, jakby AI się wcieli w taką rolę, natomiast raczej my chcielibyśmy pójść w tym kierunku, że słuchaj muzio meczku, czatowy, klonowy, dżeminajowy, idę do fizjoterapeuty, nie chcę, żebyś mi stawiał diagnozę, po prostu chciałbym lepiej rozeznać się w temacie, boli mnie kolano, zadawaj mi pytania, żeby jeszcze lepiej rozeznać się w temacie i po prostu rozmowa się, rozmowa się toczy. To jest taka najprostsza forma rozpoczęcia rozmowy, tylko też, żeby nie stawiać tego w roli jakiejś fizjoterapeuty, nie wiadomo jakiego eksperta.
Tylko raczej, żeby zadawał pytania i potem przez tą umiejętność zbierania tego kontekstu, analizowania tego kontekstu wyciągnął esencję, z którą przychodzę do specjalisty. Specjalista się nie obrazi przez to, że przychodzicie z jakimiś informacjami, bo to, że wy już zaczęliście czegoś szukać, powoduje, że wy chcecie lepiej coś zrozumieć, czyli jesteście bardziej zaangażowani w ten proces, więc dla nas jeszcze lepiej, bo… Rozumiejąc ten proces, przenosząc to potem na czynniki takiego dnia codziennego, będzie łatwiej te modyfikacje, takie najmniejsze, wprowadzać do życia.
Transkrypcja odcinka: 35:00-40:00
Dokładnie, więc tutaj jakby same te poszukiwania też pokazują nam, że wy jako nasi przyszli klienci czy pacjenci też chcecie lepiej rozumieć to swoje ciało, nie? I to jest super, nie? Bo ono jakieś sygnały wysyła, wy zaczynacie to zbierać.
Więc tak naprawdę najlepsze, co w sumie można wynieść z rozmowy z AI, to nie jest gotowa odpowiedź. Tylko tak naprawdę zadawanie lepszych pytań.
I dzięki temu posiadanie sadowego pliku kontekstowego do rozmowy z fizjoterapeutą, jakbyśmy to tak przełożyli na język bardziej techniczny, mamy informacje. A potem te informacje właśnie przetwarzać może specjalista. Bo tutaj też często w tym świecie takim treningowo-fizy jest jaka taka magiczna otoczka w obrębie samego fizjoterapeuty, że ludzie idą do fizjoterapeuty, ręce, które leczą, lecz mnie. I nagle, wiecie, Coś może przestać boleć po tej jednej wizycie, no, po to się robi jakieś techniki, spoko.
Natomiast, żeby wywołała się trwała zmiana w funkcjonowaniu, to oprócz tej terapii, która przynosi doraźną pomoc, no, warto byłoby się zastanowić, skąd się biorą te dolegliwości bólowe i żeby coś zmienić w swoim funkcjonowaniu, żeby te rzeczy nie wracały. Bądź na tyle wyposażyć naszego klienta, pacjenta w narzędzia, że będzie mógł sobie z tymi dolegliwościami radzić sam. Bo najbardziej, najlepsze są takie te teksty, że Przychodzi ktoś do specjalisty i nagle ktoś wychodzi, że musi zmienić pracę. Bo tak powiedział specjalista, bo praca robi to, to, to i to, masz takie, takie przeciążenie i tak dalej.
Okej.
Śmiem twierdzić, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ta osoba tej pracy nie zmieni, więc nie będziemy wywracać tego jej życia do góry nogami, ale co możemy wyjąć z dnia codziennego, jakie rzeczy możemy wyjąć, które powodują jakieś przeciążenia, dolegliwości bólowe, żeby po prostu dać jej narzędzia. żeby mniej bolało, żeby przynosić jej ulgę i żeby sama rozumiała, z czego to się dzieje. Prosty przykład u nas był, był podopieczny z bólem barku, tam montował jakieś instalacje i kiedy nie montował tych instalacji, nie bolało. Kiedy montował, bolało. No to można wysnuć insekty, no to zmienić omeczku pracę, no ale tak się nie zmieni.
Natomiast być może nie musisz wykonywać niektórych rzeczy, albo wykonuj ich mniej, albo wykonuj z jakąś pomocą, albo zmieniaj strony po prostu, albo kup sobie lepszy sprzęt, albo cokolwiek zmień, żeby rzeczywiście wspomóc siebie w tej pracy.
Dokładnie. Ja bym jeszcze wróciła tutaj do tego przykładu z początku, czyli czat powiedział mi, że powinienem to rozciągać, co w sumie jest nie tak? z taką poradą, bo rozciąganie czasem może być dobre w niektórych przypadkach.
Wiecie, mamy potoczne naciągnięcie mięśnia, zerwanie mięśnia i mamy coś rozciągać. No to już samo siebie sprzeczy. Mamy już coś naderwane, przerwane i coś rozciągamy. To jak bardzo spłycam to, zawężam, natomiast rozciąganie jest narzędziem, niczym innym. Równie dobrze mogę powiedzieć, ty ziomeczku, jesteś…
Albo wzmacniaj, albo poroluj.
Zrób sobie przysiady, poroluj, pójdź na pilates, pójdź na jogę. Zacznij się ruszać, rób 10 tysięcy kroków dziennie, albo 5 tysięcy, albo ileś tysięcy kroków. To jest tylko i wyłącznie narzędzie, które użyte bez kontekstu mówi w sumie nic. Wracamy do tego samego. Więc w jednym przypadku rozciąganie może być czymś jak najbardziej okej, a w innym przypadku zrobi nic. Ktoś może się rozciągać do końca życia, a będzie miał takie same dolegliwości bólowe, jak miał. A ktoś inny zacznie się rozciągać i będzie mu to przynosiło ulgę. Więc znowu, to jest narzędzie, które musi być wykorzystane w odpowiednim kontekście.
Tak, czyli znowu, rozciąganie, wzmacnianie, rolowanie, to są narzędzia, a nie konkretne diagnozy.
No, jakbyście używali jakichś, nie wiem, jakichś, nie wiem, programów, rzeczy, to jakby, to jest jedno narzędzie, które służy czemuś, natomiast nie każdy musi to robić. Nie każdy musi chodzić na siłownię, nie każdy musi korzystać z trenera personalnego, fizjoterapeuty, nie każdy musi chodzić na pilates, czy cokolwiek innego. Jakby jest tyle form aktywności fizycznych, że każdy może sobie wybierać i to jest jak najbardziej okej. Natomiast znowu, czy te narzędzia, które ty wykorzystujesz, powodują, że cię mniej boli albo osiągasz swoje cele. No, nie wiem, nie zbuduję prędkości i szybkości Usaina Bolta, robiąc tylko i wyłącznie przesiady.
Albo nie spowoduję, że będę świetnym piłkarzem, robiąc same przesiady, bo jednak trzeba jakiejś tam swojej specyfiki sportowej przepracować w niej. i żeby to jakikolwiek efekt miało.
Dokładnie, też narzędzia ma sens wtedy, kiedy wiesz po co go używasz.
I dlatego wracamy do tego, że jeżeli wykorzystujemy czaty do analizowania, przetwarzania informacji, to dzięki temu możemy zrozumieć, dlaczego dana dolegliwość potem może mieć sens, a nie, że będziemy cały czas podważać to, co mówi specjalista, tylko masz mi robić to i to, bo tak mi powiedziała sztuczna inteligencja, wy się w ogóle nie znacie, bo sztuczna inteligencja ma tyle informacji,
że w sumie ona wie więcej niż ty. No, no tak, ale ta ilość informacji często może być przekleństwem, bo jest zbyt dużo informacji, a zbyt mało informacji o osobie, z którą chcemy to przeprasować, co powoduje, że stawiane są hipotezy, które kompletnie nie mają racji bytu, które potem stają się jakąś formą diagnozy.
Transkrypcja odcinka: 40:00-45:00
Tak, i trochę znowu wracamy do tego, że AI widzi opis, ale to specjalista widzi człowieka i może ocenić go w ruchu, no nie? Więc dobre ćwiczenie generalnie, jakby ja zawsze mówię, że nie ma złych ćwiczeń. Mogą być, nie wiem, wykonane źle technicznie, źle dobrane, nieodpowiednio poziomem zaawansowania do danego człowieka, więc dobre ćwiczenie może być złe w jakimś konkretnym kontekście. Może być po prostu złym wyborem.
Tu wchodzimy na grząski grunt naszych rozważań takich specjalistycznych. Nie chcę w to wchodzić, ale jedni mówią, że przysiady są dobre dla kolan, inni mówią, że są dramatyczne złe dla kolan. Rób martwe ciągi, bo jest świetnie się na plecy, a inni, że martwe ciągi jeszcze plecy. Wszystko zależy znowu od osoby, w której to używam, czy znowu kontekst mamy, z kim używamy, jakich obciążenie, jakiej wersji, jaka jest historia kontuzji tej osoby, co robiła wcześniej. To są wszystko informacje, na podstawie których dobieramy odpowiednie narzędzie. I to, co często my rozkładamy na czynniki pierwsze, to nie jest tak, że ludzie do końca życia mają pracować tylko na niskiej intensywności, bo ich coś bolało.
Czasami rehabilitacja po uraziach kręgosłupa jest taka, że ktoś robi po 200 kilo ciągi. po operacji kręgosłupa i to jest okej. A inna osoba będzie robiła, nie wiem, kociek, grzbiet, wzmacnianie tułowia, czy jakieś elementy ćwiczeń oddechowych i to też jest okej, bo w danym przypadku, w danym kontekście będzie to jak najbardziej okej. Więc metod treningowych jest mnóstwo, ale zasad kluczowych jest kilka i anatomia, biomechanika, fizjologia, no są praktycznie wspólne, więc te informacje, które zbieramy, przenosimy na żywy organizm, więc nie leczymy jakieś tam, w cudzysłowie, jakby my nie leczymy, my jakby nie diagnozujemy, ale
Nie pracujemy z jakimś narzędziem, czy z jakąś diagnozą postawioną przez jakiś model językowy, tylko pracujemy z człowiekiem. Tak samo często wychodzą informacje z takich emocji, co ta kontuzja, ta dolegliwość bólowa zabrała. No i to też powoduje zupełnie inne podejście, bo są osoby, które wchodzą na salę treningową i roznoszą futry, najmają tyle energii, a są osoby nieco bardziej wycofane. Nazwałbym to je być może bardziej introwertyczne. Lepiej czują się w sali treningowej jeden na jeden i to też jest jak najbardziej okej. Ale obie osoby będą korzystać mogły z nieco innych narzędzi treningowych.
Dobrze, no to teraz tak na koniec, jak miałbyś powiedzieć, co chciałbyś, żeby słuchacz zapamiętał po tym naszym dzisiejszym odcinku?
Używajmy narzędzi.
Nie wierzmy im bezwarunkowo, ale też, żeby ich używać, tych narzędzi, warto byłoby umieć je używać. Więc to jest takie dla mnie dość istotne, że
To, co może być pomocą, super wsparciem dla jednej osoby, może być przekleństwem dla drugiej osoby. Ta klątwa informacji, zbyt dużo informacji, no też nie jest dobre. AI jest świetny w tym przetwarzaniu informacji, ale nie zawsze będzie miało ten całkowity kontekst, tą informację o nas, więc to też jest istotne, więc to może być świetne uzupełnienie dla zrozumienia tematu, dla rozłożenia czegoś na czynniki pierwsze. Natomiast powinniśmy poszukać potwierdzenia, bądź niepotwierdzenia nawet lepiej, u specjalisty. Możemy o tym powiedzieć, co wyszło w rozmowie, albo jakie są nasze wnioski, ale to specjalista wchodzi w swoją rolę i potem sprawdza, czy to była prawda, czy to była nieprawda.
Być może skręca kompletnie o 80 stopni w innym kierunku, takim diagnostycznym. To wszystko zależy od danego przypadku. Mimo, że taki temat, nie wiem, bólu kolana pleców, to wydaje się dość takim…
prostym tematem, no, bol mnie plecy, boli mnie kolano, ale jeśli byśmy zobaczyli, ile rzeczy może powodować delegliwości bólowe w kręgosłupie, to nagle wszystko może powodować delegliwości bólowe. Nie dospałem, nie dojadłem, pokłóciłem się z żoną, wydarzyło się coś, zwolnili mnie z pracy, nie wiem, zmieniłem materac, jestem po weselu i w danym momencie na tyle te okoliczności codzienne się zbierają, że właśnie coś zaczyna boleć. I tyle. Jakby nie mamy na to żadnego wpływu. Ale rozumiejąc to, co do tego doprowadziło, w przyszłości możemy zmniejszać prawdopodobieństwo wystąpienia takiej, takiej dolegliwości.
Dokładnie. Czyli nie mówimy wam, nie używaj AI.
Raczej chcemy, żebyście używali go tak, żeby móc lepiej przygotować się do rozmowy ze specjalistą, bo ten wasz mądry ruch nie zaczyna się od gotowej odpowiedzi, tylko tak naprawdę od dobrego pytania.
Tak, więc AI może zostać poproszony, albo my możemy poprosić AI o to, żeby zadawał nam pytania, potem dostajemy jakieś tam informacje i na tym się kończy.
Być może hipotezy.
Być może hipotezy, ale na tym nie kończy się praca z tymi informacjami. Warto, żebyśmy się skonsultowali ze specjalistą i te hipotezy albo za nimi poszli. Jeżeli są ku temu wskazania, bądź je kompletnie obalili i zamknęli na raz na zawsze, jeżeli w danym przypadku nie są to rzeczy istotne.
Transkrypcja odcinka: 45:00-50:00
Tak, realnie odpowiedź od AI będzie dopiero rozpoczynało waszą rozmowę ze specjalistą.
Więc pytanie, rozumienie, drążenie, wiercenie dziury w brzuchu, to są takie rzeczy, do których AI świetnie się sprawdzi, ale jeżeli ktoś nie użyje tego AI przed wizytą, to też jest okej, jakby po to jest specjalista. żeby zadawał te pytania na miejscu. Po prostu, jeżeli jest osoba, która szuka tych informacji, próbuje zrozumieć, jak najbardziej może wykorzystać to narzędzie. Natomiast nie jest tak, że musi to wykorzystywać.
Więc jeżeli przyjdziecie na wizytę, specjalista przechodzi bardzo podobny proces, tylko to on już od razu destyluje te informacje, wyciąga te informacje, tą esencję i kierunkuje w stawianie hipotez i ewentualnie w jakieś narzędzie diagnostyczne, czy takie treningowo-ruchowe.
Tak, więc… AI może pomóc nas przygotować do rozmowy ze specjalistą, ale nie jest po to, żeby ją zastąpić. I myślę, że tym domkniemy sobie nasz dzisiejszy odcinek.
Myślę, że to jest na tyle szeroki temat, że moglibyśmy rozmawiać, bo mi się przypomina na przykład serial The Good Doctor. Jak był tam taki doktor, nie pamiętam jak on się nazywał z takim wąsikiem.
Doktor Murphy?
Nie, nie, nie, nie.
Aha, ten starszy, wiem.
Nie, to nie był The Good Doctor, to był New Amsterdam Spita i tam był taki lekarz i chyba dostali wtedy tablety i te tablety słuchały. co objawów, które, z którymi przychodzili ludzie i dostawali informacje od tableta. I one były tam dobre, niedobre, nie pamiętam. Myślę, że w pewnym momencie pójdziemy bardzo mocno w tę stronę wsparcia AI-em, natomiast dopóki to jeszcze nie jest na tyle ugruntowane.
Nafaszerowano odpowiednią wiedzę.
Raz, że nafaszerowano, ale ktoś musi nad tym czuwać po prostu, żeby to nie były informacje dla informacji.
Natomiast to może być bardzo, bardzo fajne wsparcie. Zobaczmy teraz, jak to mocno poszło w pracę. Nie wiem, jak jest praca zdalna, rozmowy są nagrywane i transkrybowane. Potem nagle widzimy wszystkie informacje, co było na tej rozmowie. Potem maile mogą iść do pracowników. Potem możemy też patrzeć, okej, komuś coś nie wyszło w pracy, na rozmowie wyszło to i to. Mamy cały czas informacje. To jest trochę złudne, bo taka pełna inwigilacja może następować. Natomiast jeżeli… Jeżeli ktoś będzie potrzebował informacji, jak najbardziej je dostanie. Tylko znowu, żeby to było oparte na rzetelnych źródłach, a nie na halucynacji.
Chyba tyle. Nie będziemy zanudzać. Jak zawsze możemy rozszerzyć ten temat, bo to jest bardzo ciekawa rzecz. Jak można to wszystko wykorzystać w takim podejściu fizjoterapeutyczno-treningowym.
Dokładnie. Dobrze. Także tym domykamy naszą rozmowę. Dziękujemy wam za wysłuchanie do końca i widzimy się w kolejnych odcinkach. Do zobaczenia, cześć.






