Do gabinetu przychodzi nastolatka trenująca gimnastykę i jej mama. Badanie nie pokazuje nic niepokojącego, treningi zaczynają pomagać, a potem pada jedno słowo: chondromalacja. Kilka dni później współpraca się kończy, bo nikt nie wytłumaczył, co ta diagnoza właściwie znaczy i co można robić dalej. Wiktor Podhajski i Tomasz Przyszlakowski rozkładają tę historię na części i pokazują, jak wygląda diagnoza, która daje plan zamiast zakazu.
W skrócie
Diagnoza nie jest wyrokiem, tylko punktem, od którego da się planować. Problem zaczyna się wtedy, gdy pacjent wychodzi z gabinetu z nazwą i z zakazem, ale bez odpowiedzi na pytanie, co wolno mu robić. Wtedy decyzję podejmuje strach, a nie plan, i najczęściej wygląda ona tak: przestaję się ruszać całkowicie.
Co znajdziesz w odcinku
- historię z gabinetu, która nie ma dobrego zakończenia, i to, czego uczy,
- dlaczego to, co mówi specjalista, i to, co słyszy pacjent, bywa czymś innym,
- kiedy odpoczynek jest potrzebny, a kiedy odcina od aktywności bez powodu,
- jak dobiera się obciążenie i po czym poznać, że jest go za dużo,
- dlaczego zmiana widoczna w badaniu obrazowym nie musi odpowiadać za ból,
- o co zapytać lekarza, żeby wyjść z gabinetu z planem,
- kiedy do procesu wchodzi trener przygotowania motorycznego i po co.
Dla kogo jest odcinek
Dla osób, które usłyszały diagnozę razem z zaleceniem odpoczynku i nie wiedzą, czy wolno im cokolwiek robić. Dla rodziców młodych sportowców, którzy boją się, że sport zaszkodzi dziecku. Dla każdego, kto po urazie albo przeciążeniu chce wrócić do aktywności i szuka kolejności kroków zamiast pojedynczej odpowiedzi tak albo nie. Przy bólu i po urazie punktem wyjścia jest zwykle fizjoterapia sportowa, a rozmowa pokazuje, co dzieje się dalej.
Umów pierwszą wizytę
Masz diagnozę, ale nie masz planu, co dalej? Na wizycie sprawdzamy, jak Twoje ciało reaguje na obciążenie, i ustalamy, co możesz robić teraz, a co za kilka tygodni. Jeśli celem jest powrót do dyscypliny, kolejnym krokiem po pracy z bólem bywa trening przygotowania motorycznego, o którym Tomasz dużo mówi w odcinku.
Transkrypcja odcinka
Pokaż pełną transkrypcję odcinka
Często jedno słowo potrafi zatrzymać rozwój dziecka w kontekście sportu, a wynika to bezpośrednio z pewnego niezrozumienia tematu. Słowo chondromalacja dla tej pani mogło oznaczać równie dobrze koniec świata, prawda? Tak, tak. Ona usłyszała poniekąd wyrok.
I na tym się skończyła nasza współpraca. Więc to nie jest historia, gdzie koniec jest pozytywny, miły. Jest to raczej historia, która zostaje niedokończona.
Dobra diagnoza nie zostawia ciebie tylko z zakazem, ale w jakiś sposób kieruje cię na dalsze postępowanie.
Daje ci po prostu możliwości. Diagnoza to jest najlepsze, co może być, bo wiemy, co się dzieje. Nie działamy w ciemno.
Mądry ruch zaczyna się tam, gdzie jest postawiona dobra diagnoza, która warunkuje po prostu dalsze postępowanie, a nie buduje strach i nie kończy całego procesu na prostym haśle. Dzień dobry.
będziemy rozmawiać o diagnozie ortopedycznej i jaki ona powinna mieć wpływ na dalszy proces leczenia i dlaczego czasami zdarza się, że taka diagnoza prowokuje lęk, zamiast dawać nam dalsze wytyczne do tego, jak powinniśmy pracować z urazami o naturze ortopedycznej. Opowiemy sobie historię pewnej pacjentki, oczywiście bez nazwisk, bez szczegółów. Pacjentki, młodej pacjentki, która doznała urazu kolana, u której w dosyć specyficzny sposób właśnie potoczyły się losy dalszego leczenia. No i spróbujemy sobie trochę to rozparcelować, zwrócić uwagę na najważniejsze rzeczy i pewne tabu obalić tym samym. Tomek jako specjalista od ortopedii, głównie kolan, myślę, że rozwieje wiele wątpliwości, wiele rzeczy wyjaśnimy i pokażemy je z naszej perspektywy, jak powinno to wyglądać, a jak nie do końca.
Tomku, opowiedz, co to za historia?
Dobra, więc nadam cały kontekst. Przychodzi młoda dziewczyna, nastolatka na wizytę ze swoją mamą, która trenuje gimnastykę. Zgłosiła się do nas z taką potrzebą pomocy odnośnie właśnie bólu kolan. podczas skoków, podczas aktywności pojawiały się dolegliwości bólowe. Czyli po prostu ten sport, który oprawiała nasilał ból. Jako, że mamy tutaj Dorotę, która też trenowała gimnastykę, została podjęta decyzja, że ja przeprowadzę badanie, żeby określić, jakie są możliwości, jak to kolano się zachowuje i na co możemy sobie pozwolić.
Czy są jakieś ewentualne uszkodzenia, które mogłyby to kolano wyeliminować, które mogłyby nasilać te dolegliwości, takie czerwone flagi. Po wizycie nie zauważyłem żadnych większych problemów. Natomiast była ważna informacja, że duża ilość ruchu, duża aktywność nasila ten ból. Podczas badania on nie wystąpił, więc przekazałem Dorecie informację odnośnie tego kolana i pokierowałem też pacjentkę wraz z jej mamą, jak mogą podejść do tego tematu, żeby to kolano nie bolało, żeby zrobić to bezpiecznie.
Niestety, przez kilka wizyt było super, poprawiało się, natomiast doszło do przeciążenia tego kolana. Potem kontakt się niestety urwał między nami a pacjentką. Mama pacjentki napisała, że została stwierdzona chondromalacja i że konieczna jest przerwa od treningów. i na tym się skończyła nasza współpraca. Więc to nie jest historia, gdzie koniec jest pozytywny, miły. Jest to raczej historia, która zostaje niedokończona i zaraz się dowiecie, dlaczego to słowo niedokończona jest tutaj tak kluczowe.
W kontekście jeszcze dopowiedzmy może, żeby słuchacze mieli świadomość, kim jest Dorota, to nasza koleżanka z teamu. Natomiast dlaczego akurat zdecydowałeś się przekazać daną osobę pod prowadzenie Dorocie?
Dorota przede wszystkim zna sport od środka. Sama trenowała gimnastykę. Wie dokładnie jak to wygląda, na jakie obciążenia ciało jest wystawiane. Wie jak te treningi wyglądają i jest u nas od przygotowania motorycznego specjalistką. Więc ona po prostu lepiej by wiedziała, jak to pokierować. Jeżeli ja z mojej strony nie widziałem wskazania do dalszego postępowania fizjoterapeutycznego, a raczej do zarządzania obciążeniem i do szlifowania techniki, szlifowania jakości ruchu oraz przygotowania motorycznego, czyli powiedzmy takiego obudowania ciała, uodpornienia ciała na te obciążenia, no myślę, że nie byłoby lepszej osoby w tym kontekście, w kontekście tej pacjentki.
A w tym całym procesie, kiedy że tak powiem, doszliście do ściany, co Ciebie najbardziej zatrzymało? Sama diagnoza, czy cały proces, który nastąpił po tym, wszystkie te informacje zwrotne, jakie otrzymałeś później?
Sama diagnoza, chondromalacja to był pierwszy stopień. Mamy cztery stopnie. Pierwszy jest bardzo łagodny w przebiegu. Bardzo dobrze reaguje na leczenie. I pierwotna pierwotna taka czynność, pierwotne postępowanie jest faktyczne, odciążenie. Natomiast to nie może trwać długo. Dlaczego? Ponieważ ta dziewczyna może wrócić do sportu. Jeżeli wróci do sportu bez dalszego przygotowania, może się okazać, że te dolegliwości wrócą. Ponieważ oprócz chondromalacji może być tam również ogólne przeciążenie tego kolana. To, co ta dziewczyna zgłaszała, to przy dużej ilości treningów, dużej ilości aktywności w tygodniu ten problem się zwiększał.
Natomiast, co było dla nas kluczowe jako specjalistów, jako osoby, które były odpowiedzialne za prowadzenie tej dziewczyny, to po pierwsze informacja, że treningi z Dorotą dobrze wpływały na kolana. To znaczy, że od momentu wprowadzenia tych treningów ono bolało mniej i rzadziej. Czy to oznacza, że był jakiś popełniony błąd, skoro się zapaliło? Skoro zapaliło, to znaczy, że zabolało, to znaczy, że się zaogniło. Nie, niestety w sporcie jest tak, że my nie wiemy, gdzie jest taka linia graniczna, którą jeżeli przejdziemy, to zacznie się ból. To jest troszkę na bazie takiego doświadczania.
My chcemy, żeby ta dziewczyna była zdrowa. My musimy przygotować to ciało, natomiast nie mamy w pełni kontroli nad tym, jak dużo ma skoków na np. jednostce treningowej, co robi poza tą jednostką treningową i jak dba o inne aspekty życia, które również mają wpływ na gojenie się tkanek, na regenerację. Jeżeli chodzi o drugą część tego pytania, przypomnij mi jaka była.
Czy sama diagnoza jako diagnoza twoja na przykład była tym blokiem, hamulcem, czy też właśnie dalsze postępowanie, bo z tego co wiadomo, ta pani trafiła finalnie do lekarza ortopedy w kontekście konsultacji, który przeprowadził też swoje badanie kliniczne, on wtedy klinicznie stwierdził tą chondromalację, Natomiast jeżeli chodzi o samą chondromalację, zostało coś tam narzucone przez lekarza. Umówmy się, że lekarz super specjalista, my z wieloma lekarzami pracujemy. Natomiast tam w mojej ocenie po prostu zostało powiedziane jedno słowo na zasadzie diagnoza i opis struktury, co rodzicowi niewiele powiedział.
Jak to wyglądało z twojej perspektywy w dalszym postępowaniu?
To, co my usłyszeliśmy, a to, co powiedział ortopeda, mogą być zupełnie różne rzeczy. Na zasadzie, że my nie mamy w stanie jak wywnioskować, co dokładnie ortopeda powiedział. My jesteśmy w stanie usłyszeć to, co pacjentka zrozumiała. I pacjentka po prostu zrozumiała, że jest chondromalacja i nie może obciążać tego, nie może się ruszać. Prawidłowe takie zalecenia są takie, takie, żeby to po prostu odciążyć, co miało miejsce, co jest prawidłowym, jakby pierwszym rzutem postępowania, po prostu musi to się wyciszyć. Natomiast dalsze etapy pracowania z chondromalacją są takie, żeby po prostu stopniowo wdrażać te obciążenia.
Jaka jest informacja ważna? My wiemy mniej więcej na jakim poziomie doszło do przekroczenia tej granicy, czyli kiedy to kolano już nie wytrzymało. i na tej podstawie możemy o wiele lepiej planować. Czyli każde takie zaognienie to też jest jedna z większych wartości, którą my możemy jako specjaliści wyciągnąć. Ponieważ wiemy, gdzie jest taki punkt graniczny, którego nie możemy przekraczać, to znaczy ile treningów w tygodniu, jaka intensywność tych treningów. To, czego ta mama tej pacjentki się obawiała, to po prostu, że to będzie jakoś progresowało, że to uniemożliwi dalszą aktywność tego dziecka już w najbliższe lata.
Po prostu ta pani była przestraszona, niezrozumiała jaka jest istota takiego długoterminowego leczenia i po prostu z tego strachu, z tego niepokoju, bo po prostu martwi się o zdrowie swojej córki, o jej przyszłość, o jej karierę sportową, po prostu z tego strachu uznała, że lepiej całkowicie się wycofać z procesu, że to będzie lepsza opcja, lepszy wybór.
Czyli możemy to podsumować, że często jedno słowo potrafi zatrzymać rozwój dziecka w kontekście sportu, a wynika to bezpośrednio z pewnego niezrozumienia tematu. Dobra, czyli na dobrą sprawę rozmawiamy dzisiaj chyba nie tylko o samym kolanie, ale o ogólnym podejściu i takim braku zrozumienia, braku dobrej komunikacji pomiędzy klinicystami, a po prostu głównym odbiorcą, jakim jest pacjent. i jak bardzo może to warunkować dalszy proces leczenia. A często w sposób niewłaściwy, oczywiście nie zawsze, ale bardzo często w sposób niewłaściwy na zasadzie zaprzestania kompletnie danej aktywności, co nie zawsze jest też dobrą formą prewencji.
Jasne. Jeżeli chodzi o taką komunikację, to znowu to, co my mówimy, to, co pacjent usłyszy, to czasem są dwie różne rzeczy rzeczy i zazwyczaj nad pacjentem przejmują emocje. Rozumie, słucha tego co my mówimy, natomiast już w głowie pojawiają się jakieś jakieś niepokoje, lęki związane z daną chorobą, daną strukturą. Tutaj myślę, że najważniejsze jest to, żeby spytać się co pacjent zrozumiał i co z tego wynosi, żeby być na tym samym poziomie, żeby, żeby moja opinia pokrywała się z tym, co pacjent zrozumiał i tak samo z innymi specjalistami.
Czyli tak jak w tym przypadku słowo chondromalacja dla tej pani mogło oznaczać równie dobrze koniec świata, prawda? Tak. Ona usłyszała poniekąd wyrok, gdzie była to dla nas klinicystów jasna diagnoza, która nam nakreślała dalsze postępowanie. Niestety dla tej pani brak wyjaśnienia na pewnym etapie oznaczał kompletną klapę. Tak. Jasne. Dobra, a na dobrą sprawę samo słowo to jest jedno. Ono niewiele może znaczyć. Ale z drugiej strony ten proces chyba też nie został pociągnięty dalej. Nie zostało to wyjaśnione w kontekście dalszego postępowania.
Jak to wyglądało? Czy ta pani w dalszym kontakcie w jakiś sposób wyjaśniła jakie były zalecenia?
Jedyną taką wiadomość, którą na początku otrzymaliśmy, to to, że doszło do diagnozy i że musimy musimy przerwać, że Dorota z tą pacjentką musi przerwać współpracę, przerwać treningi. Po dopytywaniu się dowiedzieliśmy się więcej tych informacji. Natomiast też nie chodzi o to, że my będziemy walczyć i narzucać to, że musi wrócić. To nie chodzi o to, że ktoś coś musi. My jesteśmy do tego, żeby tłumaczyć jakie jest podejście, jak to, jak z tym można pracować, jak z tym można działać. Natomiast decyzja zawsze należy do pacjenta, pacjentki. więc po rozmowach potem jak my próbowaliśmy dojść do jakiegoś porozumienia, wyjaśnić pewne kwestie nie potrafiliśmy porozumieć się po prostu na tym samym poziomie że my, dla nas chondromalacja oznacza to i to, to nie jest wyrok, to jest powiedzmy jakaś zmiana którą można żyć, można ćwiczyć można robić naprawdę wiele rzeczy i też szczerze mówiąc po prostu dużo osób ma, czy to w stawie kolanowym czy po prostu w innym stawie.
To jest po prostu niewielka zmiana w tym przypadku na chrząstce stawowej. To, co tutaj było takim najtrudniejszym elementem, to przekazanie tego, że nie musimy się bać, że w tym momencie tak, to jest problem, to nasiliło objawy, my musimy teraz być ostrożniejsi, ale jeżeli chcemy wrócić do sportu, to możemy w stanie z tym pracować w odpowiedni sposób, sposób z poszanowaniem tych tkanek, poszanowaniem tego kolana, żeby jakby przyspieszyć ten proces, a przede wszystkim zapobiegać dalszym nawrotom na tyle, na ile to jest możliwe.
Czyli trochę tak jak w jednym chyba z podcastów minionych już rozmawialiśmy na temat kręgosłupa, gdzie bardzo często pacjenci przychodząc do lekarza, tak troszkę odbiegając od tematu stricte kolanowego powiedzmy, ale ogólnie ortopedii, przychodzą i słyszą, no tu jest lordoza. Ja zawsze się z tego śmieję, ponieważ lordoza dla nas, klinicystów, jest oczywistą krzywizną, naturalną krzywizną kręgosłupa. No a wielu pacjentów odbiera po prostu samo słowo jako jakąś jednostkę chorobową, gdzie generalnie absolutnie nie o to chodzi. Natomiast dla nas jest to temat oczywisty i często problemem nie jest chyba samo słowo, a bezpośrednio brak wytłumaczenia, co ono oznacza i co może dalej
znaczyć w procesie leczenia. Jaka brak świadomości struktury które choroby bardzo dużo może mieć konsekwencji, które niosą się lata, bo po prostu ktoś może bać się przez lata używać w tym przypadku kolana, ale to może być też jak przytoczyłeś kręgosłup. Są pacjenci, którzy przychodzą i mówią, że mój case kręgosłupowy kiedyś pacjentka po dyskopatii miała zalecenie, żeby nie dźwigać więcej niż 5 kilo. Więcej nie dźwigała więcej niż 5 kilo przez 10 lat i patrzyła na zakupy, ile podnosi, jak nosi. Natomiast co było w tym ciekawego? robiła niesamowicie trudne rzeczy ze swoim ciałem. I kiedy ja starałem się wytłumaczyć tej pacjentce, że okej, 5 kilo to jest jakaś masa, jakiś ciężar, który podnosimy, działa na nas siła.
Ty to, co robisz, działa ze znacznie większą siłą na twój kręgosłup. Jest o wiele trudniejsze. Możesz spróbować wziąć więcej. Co ona zrozumiała? Okej, to ja muszę przestać robić te rzeczy, bo to jest zagrożenie dla mojego kręgosłupa. Gdzie ja staram się pokazać, że że twój kręgosłup już się wyleczył na tyle, że możesz robić o wiele trudniejsze rzeczy, że te 5 kg jest dla ciebie wyzwaniem. Pracowaliśmy przez półtora miesiąca, doszła do podnoszenia tam 40 kg, bez żadnych objawów, bez dolegliwości, za każdym razem błędem zszokowana, jak dużo może. Czyli ona sama sobie poradziła już z tą kontuzją, z tym problemem z dyskopatią. To był jakiś epizod, ale to nie jest stan na całe życie. I tak samo sądzę, ma rację. Na pewnym etapie jest to kluczowa informacja, żebyśmy my wiedzieli, co nasila te dolegliwości, żebyśmy my wiedzieli, na czym się skupić.
Natomiast to nie oznacza, że to jest wyrok, z którym będziemy żyli i nie będziemy mogli używać tego kolana tak naprawdę całą resztę naszego życia.
Tak, no żyjemy na całe szczęście w czasach, w których medycyna bardzo mocno się rozwija. Wszyscy mamy teraz bardzo łatwy dostęp do badań klinicznych, w tym badań obrazowych i często gęsto wyniki tych badań trafiają bezpośrednio najpierw w ręce pacjenta, dopiero w ręce lekarza prowadzącego. Często pacjenci się z tym oczywiście zaznajamiają. weryfikują sobie te badania, czy też te opisy badań w internecie z użyciem różnych, przeróżnych narzędzi. No i bardzo często traktują to jako nie informacje, a bezpośrednio instrukcje, jak mają żyć. Dokładnie tak jak w przypadku tej twojej pacjentki, która prawdopodobnie gdzieś zweryfikowała swój problem, mając dostęp do badań.
No i założyła, że musi robić tak, nie inaczej. gdzie nie do końca chyba było to rzeczywiście współmierne do jej stanu jakby wytrenowania, stanu funkcjonowania. Dobra, czyli powiedz mi jeżeli mamy taki opis badania no to jak powinniśmy do tego podejść?
No jeżeli mamy opis badania to przede wszystkim najlepiej po pierwsze skonsultować to z lekarzem, który zlecił to badanie. Dlaczego? Bo on widział pacjenta i miał jakieś wskazania do tego, żeby zlecić. Po drugie, jeżeli ktoś jest pod opieką fizjoterapeuty, to skonsultować to jeszcze od strony fizjoterapeuty. Dlaczego to ma znaczenie? Ponieważ fizjoterapeuta zajmuje się usprawnieniem, my jesteśmy od jednej rzeczy, a lekarz zajmuje się leczeniem jakichś stanów zwyrodnieniowych w inny sposób. I dla lekarza postępowanie względem chondromalacji może mieć trochę inny tok, inny przebieg, albo nie każdy lekarz zna po prostu fizjoterapeutę, który pracuje z takimi przypadkami.
To, co jest istotne, to żeby wziąć potem opinię lekarza, opinię fizjoterapeuty, swoje odczucia i połączyć to w całość, żeby całościowo popatrzeć na ten problem, a nie było po prostu z jednej strony wyciągnięte. Czy to właśnie z internetu, czy od strony ortopedy, czy od strony fizjoterapeuty. Nie każdy też pracuje z danym stawem, z danym kolanem, więc to też może być pewien problem problem w kwestii postępowania, jeżeli chodzi o takie postępowanie sportowe. Tak jak ja nie pracuję z gimnastykami na wysokim poziomie, na poziomie takim powiedzmy elitarnym. Uznałem, że będzie lepiej, żeby zajęła się tym osoba, która się na tym zna.
I mój feedback od strony fizjoterapeuty połączyć z jej doświadczeniem i jej oceną tego kolana, tego stanu pacjentki, żeby było to jak najlepiej dopasowane.
Ok, czyli na dobrą sprawę można mieć daną zmianę, jakiś powiedzmy uraz przeciążeniowy, natomiast niekoniecznie będzie to proporcjonalne, jakby wynik badania nie będzie proporcjonalny do stanu funkcjonowania. I wtedy na dobrą sprawę pojawia się ten moment, w którym sama konsultacja tego kolana, w sensie wyjaśnienie opisu, to jest już chyba trochę za mało w kontekście dalszego leczenia. Zgodzisz się z tym?
Myślę, że tak, bo tak jak w przypadku chondromalacji mamy kilka stopni. Mam pacjentów, którzy mają pierwszy stopień i czują objawy z tego kolana, ból, obrzęk i mam pacjentów, którzy mają czwarty stopień, którym udało się pozbyć tego. I co to znaczy, że to kolano się naprawiło? Niestety nie. Ta zmiana chrząstce, chondromalacja to zmiana chrząstki, ona tam jest. Ale nie daje objawów, nie daje bólu, nie daje żadnych dolegliwości. Czyli warto po prostu pociągnąć ten temat dalej i spróbować. To leczenie u niektórych potrwa miesiąc, u niektórych potrwa pół roku, u niektórych to będzie powiedzmy całożyciowa higiena. To niekoniecznie oznacza, że tutaj jest niewiadomo jak dużo treningów, ale chodzi o taką higienę tego kolana, tak jak jest higiena jamy ustnej, higiena zębów, mycie zębów.
Tak samo to może być kilka podstawowych ćwiczeń na rozruch w ciągu dnia. To nie muszą być wielkie rzeczy, ale chodzi o to, żeby to były konsekwentnie prowadzone.
Czyli my generalnie nie powinniśmy leczyć rezonansu, Tylko patrzeć na człowieka w całokształcie, bo to człowiek ląduje, to człowiek skacze, to człowiek biega. W sporcie dochodzi do wielu, wielu przeciążeń wielopłaszczyznowych ciała. Sam wynik rezonansu to nam powie, ok, coś się dzieje, tylko sprawdźmy to klinicznie, czy jest to przełożenie na funkcję.
Stricte, nie? Nie zawsze też opis rezonansu pasuje z objawami. To też trzeba powiedzieć, że ktoś może mieć rezonans, ktoś może mieć zmiany w niektórych częściach kolana, choćby chondromalację, ale ból może pochodzić z innych części, niekoniecznie powiązanych. Więc to też jest istotne, że nawet w przypadku, jeżeli mamy jakieś zmiany w naszym kolanie, nie muszą one być bezpośrednią przyczyną bólu. Może być inny problem.
Bo bardzo często po diagnozach klinicznych pada zalecenie względnego odpoczynku lub też generalnie odpoczynku od danego sportu, od aktywności, tak jak było w przypadku twojej pacjentki. natomiast powiedz mi, czy ten odpoczynek faktycznie zawsze jest konieczny i czy zawsze musimy kogoś kierować w tym kierunku takiego tak zwanego relative rest czyli tego względnego odpoczynku, czy to zawsze jest sensowne?
No to przytoczę przykład innej pacjentki, która przyszła, która gra w tenisa. Była pod koniec swojego sezonu tenisowego, bardzo dużo obciążenia, co tydzień turnieje, kilka meczy w ciągu weekendu i przyszła z takim problemem, że bolało ją kolano. Ledwo chodziła. W tym przypadku to był poniedziałek. Ona miała turniej w sobotę i w niedzielę. Dogadaliśmy się tak, że w piątek da mi znać, jak się czuję. Zalecenie miała takie. Całkowite odciążenie tego kolana. Bardzo proste ćwiczenia, które miały po prostu jakkolwiek stymulować to kolano do przebudowy. Nie były jakieś wybitnie ciężkie. To były naprawdę dwa lekkie ćwiczenia bez nasilenia objawów kolana.
Robiła to przez 5 dni. Oczywiście miała jeszcze treningi tenisa i treningi tenisa też były zmodyfikowane w taki sposób, że nie podbiegała, bo to techniczne uderzanie. Serwis też nasilał, więc po to ja jestem, żeby zobaczyć, które ruchy, które czynności w danym sporcie nasilają ból, żeby móc je odciąć na pewien czas, bo nie można tak ćwiczyć całe życie. W piątek dała mi znać, że jest lepiej. Zdecydowaliśmy się wspólnie, że zagra i zobaczymy jak będzie. Troszkę nasiliło, spodziewaliśmy się tego też to wyjaśniam że ok to kolano jeszcze nie jest pewnie gotowe. Ale to jest końcówka twojego sezonu zależy ci zagrać. Wrócimy potem w poniedziałek na wizytę i przedyskutujemy dalej. Skończyło się to tak że miała cały tydzień wolnego od dalszych treningów.
Wyszła dwa tygodnie po tym jak się zaostrzyło kolano i nie było prawie bólu. Po trzech tygodniach wróciła w pełni do treningów gdzie my nie odpoczywaliśmy całkowicie do zera. My mieliśmy jeszcze bardzo dużo innych innych rzeczy, które mogła robić, które nie podrażniały tego kolana. I myślę, że to jest kluczowe, że nie zawsze trzeba odpoczywać i dawać całkowity reset dla kolana. Można zawsze w jakiś sposób opracować inne elementy, które w dłuższej perspektywie będą istotne. Ale w kwestii teraźniejszej my wiemy, jakie ruchy powodują ból, jakie czynności nasilają ból i jesteśmy w stanie je zmodyfikować. Albo całkowicie wyrzucić, albo zmniejszyć ich intensywność, żeby one nie obciążały kolana. a przyspieszy to proces i nie utraci się tych zdolności, na które się tak ciężko pracuje, bo jednak odpoczynek powiedzmy na miesiąc, nie robienia nic, to jest ogromne obciążenie, zarówno mentalne dla sportowca, jak i potem dla organizmu, który i tak musi wrócić i się nauczyć pracować na nowo.
Bardzo mi się podobało, jak wspomniałeś, że wspólnie zadecydowaliście. Właśnie to jest myślę ten klucz, o którym ostatnio bardzo dużo się mówi w kontekście pracy takiej zespołowej, bo jednak my poniekąd stanowimy zespół. nasz pacjent, fizjoterapeuta, trener, lekarz prowadzący oczywiście, który jest nadrzędny zawsze, to wszystko powinno działać w ramach zespołu. No więc ta komunikacja i funkcja edukacyjna tutaj ma ogromne znaczenie właśnie, żeby wyjaśnić, sprawdzić, co jest okej, co nie, bo my wiemy z wiedzy klinicznej, jakie działania możemy podjąć, natomiast to pacjent faktycznie czuje pewne rzeczy, których my nie mamy prawa poczuć. dlatego też super właśnie, że o tym wspomniałeś, że była to wspólna decyzja bazująca oczywiście na danych badaniach nie tylko klinicznych, ale i funkcjonalnych stricte, na
pełnej diagnostyce jeżeli chodzi o tą wspólną decyzję to ja po prostu jestem zdania, że ja mam za zadanie przedstawić konsekwencje zarówno pełnego odpoczynku jak i powrotu do sportu w danym momencie i ja staram się przedstawić jakie są te rzeczy ja nie decyduję za pacjenta jeżeli pacjent ma ważny mecz mecz
to uszkodzenie nie jest krytyczne, całkowicie eliminujące. Nie mogę powiedzieć, jeżeli wyjdziesz zagrać ten mecz, jeżeli wyjdziesz na maty, jeżeli wyjdziesz na zawody gimnastyczne, może stać się to, to i to. W Twoim przypadku najbardziej prawdopodobne, jeżeli teraz wyjdziesz i zrobisz to na maksa, będzie to i to prawdopodobne zaostrzenie. Natomiast jeżeli odpuścisz teraz, będzie to trochę lepsza droga na dłuższą perspektywę, bo czasem po prostu trzeba dać takiego trochę luzu od tych aktywności. Mówię, jaki będzie ten ciąg dalszy leczenia. Jak to się potoczy? Czy to zaostrzenie nas wyeliminuje na kolejne pół roku, czy może będzie to tydzień dłuższy?
Ciężko to powiedzieć tak w pełni, natomiast znając historię pacjenta i widząc, jak on reaguje, jesteśmy w stanie to lepiej przewidzieć. Więc ja po prostu staram się powiedzieć, jakie są Są możliwe konsekwencje obu działań. Pacjent z tym zostaje, czasem decyduje się na wizycie, a czasem myśli i my po prostu wspólnie wracamy do tej rozmowy, kiedy ma już mieć konkretną decyzję. To jest tak naprawdę jedyna droga, gdzie pacjent czuje się elementem, częścią zespołu i czuje, że on też ma władzę nad swoim zdrowiem. Że to nie jest tak, że musisz zrobić to, ale masz opcję, masz wybór. Ty decydujesz, ja Ci w tym pomagam i Cię przez to przeprowadzę.
Cześć, z tej strony Klaudia, w Pracowni Ruchu jestem fizjoterapeutką i trenerką. Zajmuję się osobami, które borykają się z dolegliwościami bólowymi w obrębie kręgosłupa, stawów biodrowych, okolicy kolan czy kostki. Jeżeli zmagasz się z problemem bólowym, chcesz wrócić do treningu, ale do końca nie wiesz jak się za to zabrać, to zapraszam do pracowni. A teraz wracamy do podcastu.
Czyli możemy powiedzieć, że sam odpoczynek nie jest procesem samym w sobie, jest z reguły częścią procesu, czasami jak najbardziej jest zalecany, tylko też właśnie chyba musi być powiedziane co dalej, żeby nie zbudować lęku, bo bardzo często same takie suche określenie relative rest, masz względnie odpoczywać, masz odpoczywać, masz odciąć się od danej aktywności, no niestety może też wpłynąć, tak jak wspomniałeś, na mental danego zawodnika, czy też po prostu pacjenta w kontekście zbudowania strachu przed tym ruchem, bo jeżeli ktoś nagle, gdzie sport, ruch jest ważną częścią mojego życia, nagle ktoś mi kompletnie tego zakazuje, no to ja zaczynam się tego bać jako procesu sprawczego moich problemów ze zdrowiem.
natomiast w kontekście dalszego wyjaśnienia procesu, okej, musisz przez chwilę odpocząć, bo fazy gojenia są takie, takie, takie, jest faza zaostrzenia i tak dalej, faza ostra, teraz sobie troszkę odpocznij, niech kolano wyzbędzie się tego najgorszego, powiedzmy, momentu, w którym się w danym momencie znajduje, no to później warto jednak też zaznaczyć, co dalej i jak to wygląda chociażby w kontekście właśnie protokołów powrotu do zdrowia.
Tak, jeżeli jest coś takiego krytycznego, coś takiego, co mnie zaniepokoi, a jestem takiego przeświadczenia, że przede wszystkim zdrowie jest najważniejsze, bo zdrowie, masz jedno życie i chcesz je przeżyć w zdrowiu, więc jeżeli jest coś takiego, to ja kieruję do lekarza i na tej podstawie określamy wspólną drogę. Czasem trzeba wdrożyć po prostu leki przeciwzapalne, czasem trzeba wdrożyć inne leczenie, czasem trzeba podać zastrzyk z kwasu, z osocza. Więc ja kieruję potem na badania, widzę co było zrobione, widzę jakie dostałem zalecenia i mówię, okej, to teraz przez najbliższe dwa tygodnie masz odpoczywać, ale nie na zasadzie, że masz nie robić nic. Masz robić odpowiednie rzeczy, masz jeszcze całe inne ciało, pozostałą część ciała.
ciała, nawet jeżeli nie będziesz chciał trenować nogi, masz drugą nogę, masz górę ciała, która też będzie miała wpływ na to, jak się poruszasz. A nawet jeżeli będziesz chciał trenować nogę czy kolano, to masz jeszcze ruchy, które ci nie powodują bólu, które nie są dla ciebie groźne, które jeszcze bardziej będą ci pomagały wrócić do zdrowia. Więc to nigdy nie jest… Albo inaczej, bardzo rzadko jest to takie pełne wykluczenie, jeżeli to jest takie takie przeciążenie, czy taka choroba ortopedyczna da się naprawdę wiele zdziałać. Pomimo tego bólu da się to obciążyć tak, żeby nie bolało i żeby to dało lepszy efekt końcowy.
Czyli tak jak wspomniałeś wcześniej, ruch powinien mieć dawkę, jak lekarstwo. Po prostu jest to poniekąd nasze lekarstwo, tylko trzeba je w odpowiedni sposób dawkować. Myślę, że jest to bardzo ważny wątek, żebyśmy też zrozumieli, co to oznacza. To dawkowanie ruchu. Więc jeżeli mógłbyś w jakiś sposób to rozwinąć, jak to wygląda z twojej strony w kontekście praktycznym?
Na jakiej podstawie w ogóle dozujesz ten ruch? Okej, więc jeżeli chodzi o takie dozowanie ruchu, to jeżeli to są pacjenci, którzy przychodzą do mnie z zaostrzeniem, to ja zawsze tłumaczę, że ja muszę się nauczyć twojego ciała. Ja muszę zobaczyć, jak ty reagujesz na te bodźce. Muszę dostawać informacje od Ciebie, jak tolerujesz te obciążenia. Bo ja nie mam jakiegoś tam magicznego, magicznej umiejętności do określania, że Ty jesteś w
stanie zrobić to, a jak zrobisz o jeden więcej, to już będzie za dużo. Ja muszę to zobaczyć, więc ja zaczynam spokojnie. Moje zadanie jest zrobić to maksymalnie bezpiecznie, ale też szybko. Dlaczego szybko? Nie chcemy, żeby lekki problem rozłożył się na dwa lata rehabilitacji, kiedy może wystarczyć dwa tygodnie. Przykładem są niewielkie naderwania mięśniowe. Nie trzeba tutaj przez pół roku leczyć tego bardzo delikatnie i masażami. Tak naprawdę ta pierwsza faza może trwać cztery tygodnie i potem już jest dosyć mocne obciążenie. Mam teraz dwójkę pacjentów, jedną piłkarkę i jednego tenisistę po naderwaniu mięśni niewielkim i zostali wysłani do ortopedy jak tylko miałem podejrzenie, a da się dosyć dobrze za pomocą testów określić, kiedy jest jest konieczna konsultacja.
Wyszło to, co podejrzewałem. Ja mówię, teraz nie możesz tego obciążać. Musisz dać czas, żeby to się zagoiło. Natomiast potem uczę się tak naprawdę i w przypadku takich ostrych uszkodzeń jest to dosyć proste. Widzę, kiedy boli i widzę, jak ktoś reaguje na ból. Jeżeli ja daję ćwiczenie i w trakcie ćwiczenia się nasila ból, to ja wiem, że to jest za dużo. Jeżeli daję ćwiczenie i w trakcie ćwiczenia ból się zmniejsza, to ja wiem, że jestem jestem na dobrym poziomie, że to jest mocne ćwiczenie, ale jest dopasowane. Więc znowu patrzę się na objawy, ja się uczę ciała pacjenta po to, żeby potem pacjent w dłuższej perspektywie sam nauczył się interpretować, jaki ból jest już niepokojący.
Jak sobie radzić z takimi drobnymi przeciążeniami, kiedy trzeba się wycofać czasem z tej aktywności. W przypadku bólu, który trwa długo, bo też mam pacjentów, którzy mają ból od 5 lat, wtedy jest trudniej. Jeżeli ból trwa tak długo, typu rok, dwa, pięć, jest to już też zakodowane w naszej głowie. My wiemy, my się spodziewamy tego bólu, więc tutaj musimy wejść w te obciążenia delikatnie i pokazać, że nie wszystko boli i przebudować te tkanki odpowiednio. Przestać unikać tego ruchu, ale w bardzo kontrolowany i tutaj już spokojniejszy sposób. Czyli takie długotrwałe uszkodzenia, one też znacznie więcej czasu potrzebują do tego, żeby z tego wyjść.
sprowadza się to po prostu do obserwacji, rozmowy z pacjentem o jego odczuciach. Ja patrzę, co się działo w ciągu tygodnia, jakie miał aktywności, co ja dałem i potem sobie to podsumowuję, zbieram w całość i kieruję dalej, co może robić, co nie może robić i jak to robić.
Czyli na dobrą sprawę pytanie brzmi nie tylko, czy mogę trenować, ale bardziej, co mogę robić w danym momencie, bo z tego, co mówisz, bardzo często to jest też tak, że właśnie pacjenci odbierają hasło typu, czy mogę trenować? Tak, możesz, to znaczy 100% wracam do sportu, tak? A to chyba nie do końca jest tędy droga.
Tak, no to jest zawsze dawkowanie i to jest tak, odpowiedź tak albo nie, jakby nigdy nie pada po prostu, to jest jakby bardzo tak jak z tą chondromalacją. Dla jednej osoby tak, może wracać do sportu oznacza, dobra, to ja lecę na 100% i wracam na boisko piłkarskie, czy na kosza, czy cokolwiek i cisnę w opór, a dla innej osoby, ok, to ja sobie zacznę od takich lekkich spacerków, lekkich biegów, nie chcę tego przeciążyć. Czyli znowu, ja jestem do tego, żeby wytłumaczyć. Tak, możesz robić, ale to i to, póki co na ten moment nie jesteś w stanie zrobić więcej. Ale jeżeli zrobimy dalszą część pracy po tym i tym czasie, na przykład po czterech miesiącach, będziesz mógł wrócić do grania w piłkę na pełnym poziomie, jeżeli spełnimy pewne normy.
My mamy normy, które musimy spełnić. My wiemy, jakie siły nasze ciała są poddawane podczas sportu i my wiemy, jak do tego przygotować. Więc to jest znowu droga i my musimy wiedzieć, do czego pacjent chce wrócić, do jakiej intensywności. Najlepiej, jakby pokazał dyscyplinę, w której on bierze udział, żeby widzieć, jaką dynamiką się porusza, co się dzieje w trakcie uprawiania sportu, żeby po prostu ten proces był kontrolowany, stabilny, płynny i bezpieczny.
Czyli na przykładzie, o którym mówiliśmy wcześniej, młodej pacjentki, na dobrą sprawę nie trzeba jej było zabierać tego sportu na 100%, tylko odpowiednio dozować dobór obciążenia, intensywności na podstawie diagnozy, którą przeprowadziłeś ty, diagnozy lekarskiej. Dobrą sprawę, no tutaj tą dobrą osobą była właśnie Dorota, która mogła w odpowiedni sposób kierować dalej tym procesem, nie zabierając sportu, dalej kształtując młodego zawodnika, ale w optymalny sposób bazując na zaleceniach klinicznych.
Tak, to jest podstawą do każdego sportu jest odpowiednie obciążenie. I my pracując w takim miejscu jak jesteśmy, czyli mamy połączoną fizjoterapię i trening, jesteśmy w stanie bardzo dokładnie określić gdzie jest ten próg. Dlaczego to jest istotne? Ponieważ takie obciążenia jakie by zadawała Dorota na zasadzie takich przysiadów, wykroków, skoków, one by wzmacniały to kolano i zwiększały jego odporność na docelową dyscyplinę. Dorota była w tym przypadku odpowiednia, ponieważ sama bardzo długo trenowała i wiedziała, jakie ćwiczenia trzeba zadać i jak przygotować to ciało pod dany sport. Więc znowu, odcięcie całkowite od aktywności, od jakiejkolwiek aktywności, to jest zbyt radykalne w tym przypadku.
Jakby trzeba to powiedzieć, w tym przypadku postępowanie w niektórych to jest konieczne. Tutaj taką idealną drogą by było obcięcie ilości skoków, czyli zmniejszenie tej objętości, zmniejszenie częstości wykonywania treningów, intensywności skoków, intensywności treningów, po to, żeby to kolano się wyciszyło, ale ostatecznie i tak musimy to zwiększać, żeby ono stawało się coraz bardziej odporne.
Czyli nie ma tak, że jest ruch albo dobry, albo zły, tylko po prostu musimy go w odpowiedni sposób dawkować. No i z drugiej strony tak samo w sporcie, to nie znaczy, że musimy zabierać sport, sport wystarczy ograniczyć tylko te elementy sportu, które w jakiś sposób
pogłębiają problem. To jest dokładnie to. Musimy powiedzmy wziąć krok w tył, żeby się rozpędzić i pójść dalej z tym procesem. Natomiast to nie znaczy, że musimy po prostu stanąć na przystanku i czekać na autobus, który nigdy nie przyjedzie. Czyli, że to ciało się nie przebudowuje, my nie mamy żadnych bodźców, żadnych adaptacji. Musimy odpowiednio to zrobić i po to my jesteśmy, chcemy, żeby wiedzieć, w jaki sposób możemy obciążyć. Jeżeli pada diagnoza, chondromalacja, uszkodzenie więzadła, przeciążenia, to my wiemy, co to oznacza, wiemy, jaki jest kontekst pacjenta, jaki on ma cel, w sensie dokąd on zmierza. Jesteśmy w stanie zaprojektować taką drogę, którą on musi przejść, żeby doprowadzić go do tego celu.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę taką sytuację, zabawmy się w taki teatr wyobrażeniowy, a jesteśmy rodzicem, który wchodzi do gabinetu lekarskiego, słyszy diagnostykę chondromalacja, trzeba odpocząć, to jakie pytania taki rodzic mógłby zadać lekarzowi prowadzącemu, żeby po prostu mieć większy obraz na daną sytuację i co dalej robić?
Pierwsze, to jak długo muszę odpocząć? A drugie, czy mogę robić coś w tym czasie, co będzie dla mnie bezpieczne w kontekście tego problemu, od tej chondromalacji. I co to daje? Jak długo? Żebyśmy wiedzieli po prostu, ile to może potrwać. Bo to daje nam pewien sygnał. Jeżeli wszystko się wycisza do tego czasu, ok, to jest super. Jeżeli się nie wycisza, to może warto zasięgnąć ponownej opinii, bo może być coś innego, coś jeszcze większego. A co mogę robić? Jest to istotne, żeby nie wyłączać się całkiem z aktywności. Żebyśmy my wiedzieli, co jest dla mnie bezpieczne, co jest dla mojego kolana, czy w tym przypadku dla dla tego dziecka po prostu bezpieczne.
Na zasadzie, ok, czyli mam, załóżmy, odrzucić te skoki, ale czy jest jakaś inna aktywność, która pomoże mi robić coś z tym kolanem. Bo w gimnastyce oprócz nóg mamy też dużo elementów, gdzie mamy choćby stanie na rękach. I może w tym taki aspekt techniczny warto było wtedy poprawić. Mieliśmy wtedy czas na to. Czyli jest dużo innych rzeczy z danej dyscypliny, które można wdrożyć tak samo, choćby w przypadku tej tenisistki. Nie biegaj, ale popraw sobie inne aspekty techniczne. To ci daje jakiś… Masz czas na te inne elementy, żeby się na nich skupić. Czyli jest bardzo dużo możliwości.
Inne pytanie, czy powinien ktoś pójść do fizjoterapeuty, który zajmuje się sportowcami, który zajmuje się rehabilitacją w takim przypadku. Zazwyczaj odpowiedź jest tak, ponieważ w przypadku chondromalacji pierwszy rzut leczenia to jest właśnie fizjoterapia. Jeżeli ta dziewczyna by przyszła tutaj do nas i ja bym widział to kolano, to ja bym nie kazał jej skakać, nie kazałbym jej robić bardzo obciążających rzeczy. Ja bym zrobił rzeczy, które by pomogły zmniejszyć ból, możliwe, że zmniejszyć obrzęk. Zobaczyłbym to kolano i powiedziałbym z mojej perspektywy, z mojego doświadczenia, jeżeli ja pracuję z takimi osobami, jak długo ten stan ostry będzie trwał i jak będzie wyglądało wyprowadzenie tego stanu ostrego.
Czyli po takiej diagnozie to też w sumie nie chodzi o to, aby podważać zdanie lekarza, tylko bardziej czasami uzupełnić pewne informacje, które przykładowo mogły nie zostać powiedziane i bardzo często też skonsultować to ponownie z lekarzem na bazie właśnie specjalistów ruchu, którymi jesteś ty, jestem ja, jest Dorota i wszyscy inni fizjoterapeuci.
Tak, no jakby znowu warto zasięgnąć kilku działów medycyny. To nie jest tak, że warto ograniczyć się tylko do innej opinii. Tak samo jeżeli ktoś czuje, że nie dostał pełnej informacji, to nie zaszkodzi pójść do innego lekarza, czy do innego fizjoterapeuty, czy do innego trenera. Po to jest nas tak dużo i taki jest wybór, żebyśmy my trafili na osobę, która do nas przemawia. Ale to nie znaczy, że przemawia, że powie to, co my chcemy usłyszeć, tylko że wytłumaczy nam proces i my go zrozumiemy w ten sposób, że będziemy w stanie to zaakceptować, zrozumiemy i będziemy w stanie zaufać, żeby nas poprowadził w tym kierunku do zdrowia, do powrotu, do sportu.
Czyli dobra diagnoza nie zostawia ciebie tylko z zakazem, ale w jakiś sposób kieruje cię na dalsze postępowanie.
Daje ci po prostu możliwości i myślę, że to jest najważniejsze, że zawsze jest jakiś sposób, żeby pracować. Nawet jeżeli nie bezpośrednio z tym miejscem, które jest obolałe, zajęte, to jeszcze mamy całą resztę ćwiczeń, całą resztę ciała, którym można się zająć, które też będzie miało bardzo dobre przełożenie. nie. Możliwości odnośnie tego, jak mocno można wracać, jak szybko można wracać i na ile możemy sobie pozwolić w danym momencie. Bo jeżeli dochodzi do kontuzji, nasze zdolności spadają. My nasze ciało słabnie, w cudzysłowie, bo nie obciążamy tego. Odzwyczajamy się. Więc jeżeli my zejdziemy sobie troszkę w dół i będziemy chcieli wyjść do góry za szybko, to to znowu może się zaostrzyć i będziemy po prostu tak falować między kontuzją, bólem, a brakiem bólu, ale brakiem przygotowania.
I to jest ta kwestia, żebyśmy byli przygotowani, że jak nas nie boli, my możemy wrócić i wiemy jak wrócić bezpiecznie, żeby to się nie powtarzało.
Tak, czyli jeżeli po diagnozie nie dostaniemy tej mapy postępowania dalszego, no to często ten most pomiędzy lekarzem, fizjotrenerem zostaje zaburzony, bo każdy będzie mówił co innego. I na dobrą sprawę na przykładzie twojej pacjentki, czy też jej rodziców, oni po prostu mogli nie wiedzieć co robić dalej. I tak jak wspomniałeś, zamiast pchać ten proces i trzeba to jasno powiedzieć, że jest to proces i trzeba mieć tego świadomość, tak jak wspomniałeś, on może trwać dwa tygodnie, on może trwać pół roku, może trwać rok albo i dłużej, ale wciąż jest to proces, który finalnie ma doprowadzić do pełnego wyzdrowienia i często, gęsto ma zapobiegać też spadkowi chociażby tych zdolności motorycznych, które spokojnie można by było podtrzymać poprzez pracę innymi częściami ciała, ze zważaniem na jakieś newralgiczne ruchy czy intensyfikację obciążeń.
W przypadku niektórych jednostek chorobowych ból nie zawsze jest takim wskaźnikiem, na którym patrzymy, ale to, co pacjent może mimo tego bólu. Ból to jest jedna z informacji. Drugą informacją jest to, że jest jakaś zmiana. Trzecia informacja, która jest istotna, którą my oceniamy, to na ile ten pacjent może funkcjonować, co mu ten ból zabiera i co to dla niego znaczy. znaczy, bo to, że dla innej osoby jedna osoba nie będzie mogła biegać, nie stanie to przeboleć, ale że inna osoba nie będzie mogła biegać, to może ona się przygotowuje do maratonu. Może dla niej bieganie to jest sposób na reset, na oczyszczenie głowy. To jest dla niej przyjemność, którą płynie z życia. Znowu kontekst i mamy, możemy to rozbudować naprawdę, taką ogromną mapę z jednego kolana, z jednej nazwy, chondromalacja, całego kontekstu pacjenta, na ile on potrzebuje teraz tego kolana, na ile on potrzebuje wrócić, co może zaryzykować, jak szybko chce to zrobić, a my jesteśmy od tego, żeby zrobić to bezpiecznie i informując pacjenta, co się stanie, jeżeli przekroczy pewne granice.
Więc to jest bardzo istotne, że my mamy całościowo opisane i tak jak mówię, ja nie myślę, ja naprawdę wątpię, że tutaj jest wina po stronie lekarza. Myślę, że to jest kwestia tego strachu o to kolano i tak jak my się boimy czegoś, to do nas nie docierają inne słowa. Ja czasem robię takie podsumowanie, powiedz mi, co zrozumiałeś po tej wizycie. I czasem pacjenci mówią zupełnie inne rzeczy niż to, co ja chciałem przekazać. Więc ja jestem potem, okej, nie o to mi chodziło. Chodziło mi o to, o to i o to. Jeżeli zrozumiałeś to w ten sposób, musiałem to źle wytłumaczyć albo po prostu skupiłeś się na tych elementach. Ale ja jestem od tego, żeby pacjent zrozumiał moją wizję, moją drogę i żeby on świadomie ją zaakceptował albo nie zaakceptował.
Czyli podsumowanie jest takie, że pacjent musi wiedzieć, co to oznacza i powiedzieć to swoimi słowami, czy on dobrze zrozumiał.
No i tak wracając do całej historii też i postaci osoby Doroty. No tutaj w sumie możemy założyć, że Dorota, jeżeli podjąłeś daną decyzję, podjąłeś ją na bazie wielu, wielu elementów diagnostycznych, zarówno lekarskich, jak i twoich własnych, a zaleciłeś takie postępowanie, to możemy założyć, że Dorota nie była tylko tym dodatkiem treningowym. Ona była po prostu spójnym elementem. Jej osoba, jej praca, która miała zostać wykonana, była spójnym elementem dalszego powrotu do zdrowia.
Na danym etapie wręcz powiedziałbym, że kluczowym elementem powrotu do zdrowia, ponieważ jest taka droga. Jeżeli złamiemy sobie coś, jeżeli coś nas bardzo boli, to wiadomo, że najpierw jest lekarz. Jeżeli zostanie to zdiagnozowane, przejdzie dalej, to jesteśmy my dalej. Natomiast my też mamy pewne ograniczenia. Nie każdy pracuje tak daleko w sporcie. Nie każdy pracuje z takim sportowcem. Więc potem jest trener przygotowania motorycznego, którym jest Dorota. I jeżeli zaburzymy ten łańcuch, to my odbudujemy te funkcje do pewnego etapu. jeżeli, tak jak mówię, jest złamanie, jest jakikolwiek uraz i zakończy się leczenie lekarza, to znaczy, że struktura jest gotowa na obciążenie, ale pacjent nie wie na jakie.
I potem jestem ja, jako fizjoterapeuta. Ja muszę wiedzieć, co było robione, co się stało, zobaczyć, jak ta osoba, w tym przypadku kolano funkcjonuje, odpowiednio wdrożyć obciążenie i ją przygotować do dalszego etapu. I czasem na tym się kończy, czasem kończy się na fizjoterapii, bo ktoś nie chce wracać do sportów, które są bardzo obciążające. Ktoś po prostu chce żyć na co dzień, pójść sobie pojechać na rowerze, pobiegać spokojnie i to nie nasila dolegliwości, więc tutaj się rola kończy. Ale jeżeli jest osoba, która ma ambicje sportowe, jest sportowcem, to ja nie mogę powiedzieć, że teraz możesz robić wszystko, bo to jest fałsz, to jest kłamstwo. Jeżeli ja powiem, ok, nie boli cię, możesz robić wszystko, to ja tak naprawdę nie wiem, co ta osoba rozumie przez to wszystko.
Jeżeli to jest sportowiec, ja wysyłam do trenera, przygotowania motorycznego, który rozumie dyscyplinę po to, żeby on dokładnie wiedział, jakie są jeszcze braki w tej dyscyplinie i przygotował w pełni ten proces tak, żeby ktoś wrócił do swoich sił, do swojego szczytu możliwości.
Czyli pomiędzy boli, a wracam do sportu jest jednak pewna przestrzeń na wyjaśnienie danego procesu i zbudowanie tej mapy postępowania, która powinna wychodzić jakby od całego zespołu klinicznego, wliczając w to, tak jak wspomniałem wcześniej, zarówno lekarza jako nadzorcę, następnie fizjoterapeutę jako prowadzącego też klinicznie, no i później wchodzi już, że tak powiem, cały na biało trener przygotowania motorycznego, co na całe szczęście w dzisiejszych czasach dosyć mocno się rozwija, ale też chyba nie wszyscy wiedzą do końca, kim jest taki trener i czym się rzeczywiście zajmuje.
Ten trener jest po to, żeby zobaczyć jakie są zdolności ruchowe, czyli jak ktoś się porusza, żeby zobaczyć na jakim jest poziomie teraz i do jakiego poziomu aspiruje, do jakiego poziomu dąży, gdzie chce być. i tak jak ja mam pacjenta, którego boli i mam go wyprowadzić, żeby nie bolał, mam pacjenta po operacji, ja wiem, co mam zrobić, tak samo trener wie, co ma zrobić, żeby tego pacjenta poprowadzić dalej do szczytu swoich możliwości. Więc to jest kolejne ogniwo, które jest kluczowe w przypadku powrotu do sportów, w przypadku chęci dawania sobie wszystko i korzystania ze swojego ciała bez limitów.
Jasne. No niestety ta historia chyba nie ma happy endu, tak jak to często jest przedstawiane, że popracowaliśmy, zrobiliśmy, był super powrót do sportu, naprawione, ekstra, ekstra, pracownia jest najlepsza na świecie. To jest życie. W życiu nigdy nie jest super kolorowo, czasami zdarzają się takie historie i myślę, że w tym przypadku największą stratą to nie była tylko odwołana wizyta, czy po prostu to, że pacjent nie przyszedł. Swojej perspektywy, co było tu największą stratą?
Czyli odwołana wizyta to nie jest żaden problem. Największym problemem w tym jest to, że może potrwać długo czasu, zanim ten pacjent zrozumie, co tak naprawdę powinien zrobić. Nie może to być na metodzie prób i błędów. Więc myślę, że największą stratą jest czas, który zostanie utracony, który mógłby być poświęcony na przepracowanie, na powrót do zdrowia, do sportu i życie bez bólu, bez strachu o kolano. Czyli tak naprawdę stratą jest czas i życie pacjenta, że nie będzie wiedział, nie będzie miał tego pełnego obrazu.
Czyli na dobrą sprawę diagnoza powinna oddać kontrolę zawodnikowi, rodzicom i wszystkim osobom zaangażowanym w to ze strony pozaklinicznej, a nie zabierać i nie budować strach.
Diagnoza to jest najlepsze, co może być, bo wiemy, co się dzieje. Nie działamy w ciemno. Wiemy, jak z tym postępować. Tak. Diagnoza to jest… Tak jak mówię, najtrudniej się pracuje z osobami, które nie mają diagnozy. Nic nie wychodzi. Są takie osoby, ma takich pacjentów i wtedy robimy na bazie prób i błędów. Jeżeli jest diagnoza, to mamy pełną wiedzę o tym, co się dzieje i wiemy dokładnie, jak dana jednostka przebiega, co może się wydarzyć, jakie są elementy, które nas powinny zmartwić, a kiedy to idzie w dobrym kierunku. Więc diagnoza to jest jedna z najlepszych rzeczy, które może się przytrafić, bo po prostu wiemy, co i jak długo może trwać, ile to zajmie czasu.
A gdybyś mógł tak na koniec w ramach podsumowania przekazać jedną rzecz dla rodzica oraz jedną rzecz dla młodego zawodnika, bazując na całej tej historii, to co mógłbyś im przekazać? Takiego wartościowego, co powinni ze sobą zabrać?
Myślę, że takie najważniejsze jest to, żeby zawsze mieli różne spojrzenie, żeby konfrontowali to, co usłyszą i dopytywali. Bo my od tego jesteśmy, żeby odpowiadać na pytania. My się nie obrażamy o to, że ktoś ma wątpliwości, że ktoś nie wie, co ma robić. My jesteśmy po to, żeby pomagać ludziom. Więc jeżeli jest jakiś problem, kontuzja, dopytujcie i dostaniecie odpowiedzi. Dostaniecie odpowiedzi i to was uspokoi. Odda wam kontrolę. Nie będzie paniki. Będzie jasna informacja, co ile może trwać i co z tym robić.
Myślę, że to jest najważniejsze. To poczucie bezpieczeństwa i kontroli, która idzie za odpowiedzią. Czyli mądry ruch
zaczyna się tam, gdzie jest postawiona dobra diagnoza, która warunkuje po prostu dalsze postępowanie, a nie buduje strach i nie kończy całego procesu na prostym haśle.
Tak. Odpocznij to jest zdecydowanie za mało w porównaniu do tego, co my możemy zaoferować i to, co ciało potrzebuje. Odpoczynek jest ważny, ale to jest jedno słowo, gdzie możemy o tym rozmawiać przez godziny. i możemy o tym rozmawiać z pacjentem, co da mu największą wartość.
Tak, ja myślę, że dla słuchaczy warto zostawić jedną myśl. Pamiętajcie, że powrót do zdrowia to proces, a nie prosta zwykła diagnoza, która wychodzi od jednego specjalisty. Warto mieć z tyłu głowy, że jest to mapa, która ma nas nakierować. Myślę, że chyba wyczerpaliśmy ten temat. Ciekawa historia, także bardzo serdecznie dziękujemy Wam za uwagę. Mam nadzieję, że do zobaczenia następnym razem. Wyciągnijcie z tego odcinka jak najwięcej się da, bo jest to dosyć specyficzny odcinek w innej koncepcji niż do tej pory. Nie chcemy Wam prawić case study, nie chcemy opowiadać do końca o naszej pracy, chcemy Was zostawić czymś bardzo wartościowym.
I mam nadzieję, że takie rzeczy tutaj znajdziecie. Tomku, dziękuję Ci serdecznie. Dziękuję również. I do zobaczenia następnym razem.
Pamiętajcie, żeby nas subskrybować, zostawcie łapkę i do zobaczenia. Do zobaczenia.





