Ból jest już mniejszy, ale nadal nie wiesz, czy możesz wrócić do ćwiczeń. Czekanie na pełną gotowość nie daje odpowiedzi, jaki ruch ma sens dzisiaj. Wiktor Podhajski i Dominika Groń pokazują, gdzie fizjoterapia spotyka się z terapią ruchem oraz treningiem. Wyjaśniają też, jak cel ćwiczenia łączy się z jego tempem, zakresem oraz dawką.
W skrócie
Ciało nie przełącza się nagle z etapu bólu lub kontuzji do pełnego treningu. Pomiędzy nimi jest miejsce na ruch dobrany do aktualnej sytuacji. Dlatego lepsze pytanie nie brzmi „czy mogę już trenować?”, tylko „co mogę trenować teraz i jaki jest cel tego ćwiczenia?”.
Co znajdziesz w odcinku
- czym fizjoterapia wykracza poza kozetkę i masaż oraz jaką rolę może odgrywać terapia manualna,
- co często kryje się pod pytaniem „kiedy mogę zacząć ćwiczyć?”,
- czym terapia ruchem różni się od treningu nastawionego na formę albo wynik,
- dlaczego to samo ćwiczenie może mieć inne znaczenie zależnie od celu, tempa i zakresu,
- jak intensywność i częstotliwość wpływają na dobór dawki ruchu,
- dlaczego proste hasło „nie bój się ruchu, po prostu ćwicz” może nie wystarczyć.
Dla kogo jest odcinek
Dla osób, które po bólu lub kontuzji nie wiedzą, kiedy i jak wrócić do ćwiczeń. Dla tych, którzy kojarzą fizjoterapię głównie z leżanką i pracą manualną, a salę treningową wyłącznie z ciężkim treningiem. Odcinek pomoże też osobom z przewlekłymi dolegliwościami zrozumieć, dlaczego w terapii ruchowej liczy się cel ćwiczenia i reakcja konkretnej osoby.
Kiedy skonsultować objawy z lekarzem? Jeśli ból jest silny po poważnym urazie, narasta osłabienie kończyny, pojawiają się zaburzenia czucia, drętwienie albo mrowienie, skontaktuj się z lekarzem. Konsultacji wymagają też objawy ogólne, takie jak gorączka, dreszcze lub niewyjaśniona utrata masy ciała.
Umów pierwszą wizytę
Nie wiesz, od jakiego ruchu zacząć? Podczas wizyty zbieramy wywiad, sprawdzamy aktualne możliwości i ustalamy kierunek dalszej pracy. Umów pierwszą wizytę.
Ten materiał ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem ani fizjoterapeutą. Jeśli masz objawy, które Cię niepokoją, skonsultuj je indywidualnie.
Transkrypcja odcinka
Pokaż pełną transkrypcję odcinka
Fizjoterapia to nie tylko kozetka, to nie tylko terapia manualna. Oczekiwanie na idealną gotowość nigdy nie nastąpi, dopóki my nie podejmiemy pewnych kroków. Trening nie zaczyna się tylko wtedy, kiedy ciało jest idealnie gotowe do ruchu.
Ruszaj się mądrze, z odpowiednią dawką, z dostosowanymi ćwiczeniami do ciebie.
A dlaczego nie wystarczy według ciebie powiedzieć, że nie bój się ruchu, po prostu idź ćwiczyć?
Wydaje mi się, że to jest zbyt proste i bardzo lekceważące w niektórych przypadkach.
Cześć! Witamy Was w kolejnym odcinku podcastu Pracownia Ruchu. Dzisiaj będę rozmawiał z moją koleżanką Dominiką. Cześć! Cześć Domi! Podobnie jak w poprzednich odcinkach, koncepcja dzisiejszego spotkania jest troszkę inna. Nie będziemy omawiać case study, tylko spróbujemy omówić kilka nurtujących tematów, z którymi spotykamy się w naszej pracy, ale nie bezpośrednio dotyczących konkretnych urazów. a bardziej spróbujemy wcielić się w rolę tego, co nurtuje pacjentów podczas wizyty u fizjoterapeuty. Dlatego dzisiaj powiemy sobie, że fizjoterapia nie kończy się tylko na pracy manualnej, tylko pracy rękami, że trening nie zaczyna się tylko wtedy, kiedy ciało jest idealnie gotowe do ruchu.
No i porozmawiamy sobie przede wszystkim o tym miejscu, które łączy ból i ruch. Kiedy możemy go zacząć? Kiedy warto zacząć? I gdzie jest ta złota granica? Więc przede wszystkim pacjenci bardzo często zadają pytanie, kiedy mogę zacząć ćwiczyć? I co według Ciebie, Domi, kryje się pod tym pytaniem?
Ja myślę, że przede wszystkim odpowiedzią na to pytanie jest słowo, które chyba kochamy w tej branży, czyli to zależy. Dlatego, że to naprawdę zależy od wielu czynników i często wydaje mi się, że wiąże się z taką niepewnością, często z lękiem, czy mogę zacząć, czy też nie, czy jest za wcześnie, czy może za długo czekałam. i myślę, wydaje, że w głowie takiej osoby jest po prostu strach związany z początkiem, z zaczęciem tego ruchu.
Czyli nie będziemy rozmawiać o haśle typu nie bój się ruchu, zacznij ćwiczyć. Tylko o czymś troszkę bardziej rozbudowanym chyba, co?
Tak, tak. Często się to sprowadza do czegoś takiego prostego. Nie bój się ruchu, idź na siłownię. Ale jak wiemy, psychika odgrywa bardzo istotną rolę w tym przypadku I szczególnie jeśli mówimy o sytuacji po różnych kontuzjach, to warto wziąć ją również pod uwagę.
Czyli można by zadać pytanie, jaki konkretny ruch lub jaki konkretny sposób postępowania ma sens w danym momencie, kiedy jestem tu i teraz. Na danym etapie po kontuzji, po bólu, czy po jakichś tam dolegliwościach.
Tak, często jest to związane nawet nie tylko i wyłącznie z jakimś konkretnym ćwiczeniem, tylko tym, czy dana osoba jest gotowa na dany ruch w danym momencie. Więc wydaje mi się, że nie można tego tak uprościć i należy tutaj zwrócić uwagę na taką sytuację związaną z doborem odpowiedniej dawki, odpowiedniego ćwiczenia pod dany przypadek, pod daną osobę.
No bo bardzo często spotykamy się z takim fałszywym podziałem, że fizjoterapia to jest masaż, to jest jakieś tam prądy, fizykoterapia, lasery, szmery, bajery, a trening to jest pot, ciężary, łzy, sala treningowa. W ostatnich czasach mam wrażenie, że troszkę się to zatarło. Trochę tak.
Wydaje mi się, że modne jest teraz chodzenie na siłownię. Mimo wszystko spotykam się właśnie ze skojarzeniem fizjoterapii z masażem, z kozetką, z takim szybkim rozwiązaniem. Na zasadzie ktoś przychodzi na jedną wizytę i liczy, że wszystkie jego problemy będą rozwiązane. Często to jest dużo bardziej skomplikowane, a salka treningowa to nie jest tylko dźwiganie ciężarów, mimo że ja się z tego wywodzę i mogłaby być tak z tym kojarzona, natomiast jest wszelakie, tak naprawdę istnieje duża taka gama ćwiczeń, z których można korzystać i dopasowywać w konkretnych sytuacjach.
Tak, najtrudniejszy bywa ten moment, gdzie nasze ciało nie przełącza się zero-jedynkowo z trybu jestem w kontuzji, wymagam fizjoterapii na moment jestem gotowy do treningu na 100%. To jest to, co powiedziałaś, że jednak najcięższy jest ten moment tego przejścia i jak sobie z nim radzić.
Myślę, że to nie jest takie zero-jedynkowe, właśnie tak jak podkreśliłeś. Nie możemy być raz w stanie fizjoterapii, pracy z fizjoterapeutą, nawet na tej salce treningowej, a tu nagle trening. To jest właśnie często takie przejściowe, nie wiemy do końca, gdzie jest ta granica, to się tak rozmywa często. często. I wydaje mi się, że to jest najcięższy moment, właśnie ten okres jest najcięższym momentem, bo dana osoba nie wie po prostu, czy może już ćwiczyć, czy może robić coś konkretnego. Więc wydaje mi się, że po prostu to jest taki okres najtrudniejszy.
Tak, czyli na dobrą sprawę fizjoterapia i trening nie do końca są tym samym. Jest to dosyć duże uproszczenie, jakbyśmy chcieli wrzucić to do jednego worka. Ale czy ten podział na dobrą sprawę jest taki bez sensu? No nie do końca.
Wydaje mi się, że mimo wszystko fizjo zawsze będzie się kojarzyło z bólem, z jakimś ograniczeniem czy zakresu ruchu, czy sytuacją po kontuzji. Też nie możemy negować, bo tak mówiliśmy właśnie o tych różnych metodach związanych właśnie z leżanką, z masażem. to jest potrzebne. Tylko trzeba wiedzieć, kiedy to zastosować i kiedy jest to konieczne, bo warto podkreślić, że to po prostu czasami jest potrzebne, żeby iść dalej. Żeby na przykład odblokować jakiś zakres ruchu i wtedy przejść na salkę treningową. Więc ta fizjoterapia i ten zakres wiedzy, który posiadamy tak naprawdę, jest bardzo, bardzo istotny. nie zmienia to faktu, że duża część tej fizjoterapii dzieje się na salce.
Natomiast nie może to być kojarzone ze zwykłym takim kulturystycznym treningiem, tylko w tej fizjoterapii dobieramy ćwiczenia pod coś konkretnego, pod dany problem, pod poprawę na przykład zakresu, pod testowanie. Bardziej wydaje mi się, że to kojarzy się trochę z takim doszukiwaniem się. Jesteśmy jak tacy… brakuje mi tego słowa. W każdym razie… Magikami od ruchu. Tak, trochę tak, ale bez przesady oczywiście. Nie możemy wychodzić poza jakieś tam ramy. Natomiast wydaje mi się, że właśnie mimo wszystko możemy rozdzielić te dwie definicje. Natomiast one się w pewnym momencie łączą.
A tak z Twojej perspektywy, jak myślisz, co może świecić w głowie takiej osoby, która dajmy na to doznała jakiegoś urazu, jest w fazie powiedzmy przewlekłego bólu, nie jakiegoś ostrego, ale dokucza jej to na co dzień. No i jak ona może postrzegać fizjoterapię, a jak trening?
Często jest, wydaje mi się, że właśnie to jest najtrudniejszy przypadek, jak mamy do czynienia z osobami z przewlekłym bólem. Wydaje mi się, że takie osoby szukają rozwiązań właśnie w szybkich takich rzeczach, jak na przykład masaż, jak suche igłowanie. I to przynosi ulgę, przynosi często na chwilę, ale bardzo istotna jest tutaj edukacja takiej osoby. Jak tak naprawdę, nie wiem, sam proces gojenia tkanek, dlaczego boli, mimo że na przykład nie ma uszkodzenia, więc trzeba tu podkreślić tą istotność edukacji pacjenta i to później przenieść tak naprawdę na codzienność I wytłumaczyć tej osobie, że nawet jak ma do czynienia z przewlekłym bólem, to ona może ćwiczyć.
Bo często wydaje mi się, że tego typu osoby kojarzą jednak siłownię właśnie z typowym dźwiganiem. Dźwiganie jest super i jest potrzebne, bo często musimy dociążać te tkanki, żeby widzieć regularny taki długofalowy efekt. Natomiast wydaje mi się, że najważniejsza jest tutaj właśnie edukacja i tłumaczenie, że to jest okej, że na przykład jakiś poziom bólu będzie występował po treningu i to jest często nieuniknione.
Tak, bo bardzo często też te osoby po prostu czekają w nieskończoność do momentu, aż przestanie boleć jako wyznacznik momentu, kiedy mogą wrócić do treningu lub też nawet nie wrócić, co przejść do treningu, utożsamiając to tak jak ładnie powiedziałaś, z takim typowym treningiem kulturystycznym. No ale to nie do końca o to chodzi właśnie. No dobrze, no to spróbujmy rozbić pierwszy element tego podziału. Fizjoterapia to nie tylko kozetka, to nie tylko terapia manualna. Jak byśmy mogli to troszkę rozszerzyć i wytłumaczyć, czym generalnie jest fizjoterapia? Ja tylko nadmienię, że kiedyś w jednym z odcinków ja bardzo lubię tłumaczyć nazwę fizjoterapii.
Z łaciny jest to leczenie ruchem po prostu, więc jak sama nazwa wskazuje, ruch to zdrowie. My leczymy ludzi tym ruchem, ale jak wspomniałeś w odpowiedni sposób. Więc jakbyś mogła rozszerzyć troszkę, jaka jest działka tej fizjoterapii w kontekście doboru ruchu.
Warto tutaj na pewno powiedzieć, bo często można spotkać słowo takie jak terapia ruchem, więc mi się wydaje, że to jest dosyć podobne i zamyka się w tej działce, gdzie pracujemy faktycznie na tej sali treningowej. Jest to głównie związane z doborem ćwiczeń, doborem konkretnych ćwiczeń pod dany przypadek. i co też tu jest istotne, ważne jest cały proces diagnostyki, sprawdzania, testowania, bo czasami wydaje mi się, że właśnie taka terapia ruchem kojarzy się z dziwnymi ćwiczeniami. Niestety czasami tak jest, ale trzeba mieć podłoże i powiedzieć, dlaczego to, a nie jakieś inne ćwiczenia. Więc przede wszystkim diagnostyka i sprawdzanie i doszukiwanie się, dlaczego tak, a nie inaczej.
Po drugie wywiad, który jest taką częścią nieuniknioną i jest bardzo istotny, bo często sam wywiad daje już nam jakieś informacje na temat konkretnego pacjenta, więc jest on bardzo ważną częścią fizjoterapii, a następnie planowanie tej terapii, dobór konkretnych ćwiczeń i przede wszystkim dawek, bo często to nie problemem jest konkretne ćwiczenie, bo raczej nie ma złych ćwiczeń, są czasami nieodpowiednie w danym czasie, niedostosowane w danym zakresie ruchu, więc dużo jest tutaj zmiennych, Natomiast często problemem jest dawka tego ćwiczenia. Tak, czyli ten
sam ruch czasami może wyglądać bardzo podobnie z zewnątrz w kontekście budowania formy jako takiej, a samego procesu rehabu, ale rzeczywiście mieć kompletnie inne znaczenie, bo autor może mieć zupełnie co innego na myśli w przypadku fizjoterapii niż w przypadku klasycznego treningu, bo ten sam ruch może wyglądać tak samo, może być to samo, no ale jednak dobór dawki, intensywności i tym samym efekt, jaki chcemy osiągnąć poprzez zastosowanie danego ćwiczenia będzie zupełnie inny, prawda? Super. No dobrze, a powiedz mi, bo kiedyś było też takie przeświadczenie to za czasów moich studiów, kiedy ja jeszcze uczęszczałem na praktyki magiczne UGUL-e, czyli Ja też je miałam.
Podobno jeszcze istnieją. Mamy te klatki, gdzie pacjenci po prostu sobie wykonują te ruchy czynnobierne, czasami też bierne. No i z tym też często była fizjoterapia utożsamiana, że przychodzi pacjent z bólem lub z jakimś problemem i fizjoterapia robi całą robotę za niego. Czy to tak powinno wyglądać w Twojej opinii?
Zdecydowanie nie. Bardzo dużą odpowiedzialność musi wziąć sam pacjent za siebie. Bo często wygląda to tak, że na fizjoterapię przychodzi osoba raz w tygodniu, a potem dzieją się różne inne rzeczy, na które my nie mamy tak naprawdę wpływu. I tak jak powiedziałeś, przyjdzie na godzinę osoba i problem rozwiązany. To nie jest takie proste. Mamy za dużo czynników, które na to wpływają, na sam ból. Mi się zawsze podoba ta taka grafika, która jest związana z bólem i to, jaki ból jest wieloczynnikowy. Każdy powinien to zobaczyć. Tak, dokładnie.
To powinna być wstawka. W każdym razie po prostu chodzi mi tutaj o to, żeby pokazać ile czynników na to wpływa, więc ta edukacja z naszej strony jest bardzo, bardzo istotna i też sama w sobie fizjoterapia bardzo może pomóc, ale pacjent musi być zaangażowany. I to też trochę po naszej stronie stoi, żeby go zaangażować w ten cały proces, żeby on zrozumiał po co robi dane ćwiczenie, żeby pokazać atlas anatomiczny i żeby wiedział co na przykład się tutaj dzieje, co zostało uszkodzone, żeby zrozumiał mechanizmy, zrozumiał cały proces, dlaczego to trwa tyle, a nie inaczej, bo często nie możemy powiedzieć konkretnych ram czasowych, bo to wszystko jest takie zmienne, jest trochę jak sinusoida ten proces, przez co ważna jest tutaj edukacja z naszej strony.
Czyli patrząc na wielopłaszczyznowość tego procesu, począwszy od edukacji, diagnostyki, bardzo dobrej komunikacji i edukacji pacjenta, możemy trochę wyjść z tego gabinetu, jak to jest zawsze postrzegane, że jak idę do fizjoterapeuty, to jest pokój, leżanka, gabinet, ja leżę, nic nie robię, mnie naprawiają. To nie do końca tak powinno wyglądać, bo fizjoterapia może też jak najbardziej odbywać się na sali treningowej. Zresztą tu warto przytoczyć taki przykład, kiedy przyszła do nas swego czasu pani, która zobaczyła, że u nas odbywa się większość pracy po prostu na sali. ona nie była wyedukowana w tym temacie, jak cały proces wygląda, nie miała świadomości, że jest to proces wieloczynnikowy, złożony, bazujący w dużej mierze na ruchu.
No i pani nam po prostu podziękowała, jakby absolutnie nie była to jej wina, po prostu była przyzwyczajona i w głowie widziała tą fizjoterapię w sposób, w jaki była przedstawiana wiele, wiele lat wstecz. No na szczęście, tak jak wspomniałaś, bardzo się to zmienia, in plus, bo ludzie jednak dochodzą już do tego wniosku, że jest to dobrze komunikowane, że ruch to jest podstawa.
Cześć, tu Weronika. Na co dzień pomagam osobom po kontuzjach w powrocie do sprawności i sportu. Więc jeżeli ty potrzebujesz wsparcia w tym procesie, to zapraszam na wizytę do pracowni ruchu. A teraz wracamy do słuchania.
Okej, a jakbyś mogła wytłumaczyć bezpośrednio znaczenie terapii ruchowej? No bo często terapia to jest właśnie kojarzona z tą pracą manualną, ruch to ruch, czyli albo ugól, albo jakieś tam ćwiczenia bierne w basenie i tak dalej. A czym jest faktycznie ta terapia ruchowa w Twojej ocenie?
Dla mnie terapia ruchowa jest tak naprawdę, bo to trzeba podkreślić, jest po prostu fizjoterapią, częścią fizjoterapii. Myślę, że mogę tu powiedzieć, że jest często ważniejsza niż sama terapia manualna, dlatego że przynosi długofalowe efekty. I w definicji terapii ruchowej zamknęłabym na pewno konkretną diagnostykę danego problemu, sam zebrany wywiad, który już daje nam dużo informacji i do tego odpowiednio dobrane ćwiczenia, które tak jak już to padło trochę wcześniej tak naprawdę, dobieramy w danym momencie danej osoby. To nie jest tak, że wiadomo, zbieramy historię danej osoby chorobową itd., przeszłe urazy, ale często skupiamy się zawsze na tym, co jest teraz.
Bo np. ja się spotykałam czasami z tym, że ktoś przychodził i opowiadał o swojej historii sportowej, że np. grałem w piłkę, ale to było 10 lat temu. Więc nas często obchodzi to, co się dzieje teraz. To na przykład, po to jest ta diagnostyka ruchowa, żeby sprawdzić, w jakim zakresie boli to, co się dzieje teraz, a nie to, co na przykład było kiedyś. I na tej podstawie dobieramy odpowiednie ćwiczenia w odpowiednim zakresie. Często możemy sprawdzić, czy ból pojawia się przy obciążeniu, czy pojawia się w jakimś konkretnym tempie ruchu, bo często takie zmienne już będą wpływały na te dolegliwości.
Tak, sam mam takiego pacjenta, który od wielu, wielu lat borykał się z bólem kolana. Podczas naszych wizyt w kontrolowanym tempie absolutnie nic się nie dzieje. Ostatnio wrócił do mnie, powiedział, że z synem pobiegał po ogródku za piłką. Żaden wysiłek na dobrą sprawę, po prostu kilka większych, szybszych kroków. I nagle poczuł kolano, pomimo, że na co dzień absolutnie mu to nie doskwiera. Więc fajnie, że też o tym wspomniałaś. No bo dla osoby, która przychodzi na salę treningową, czy tak jak u nas na salę, gdzie odbywa się terapia ruchowa, no zobaczy, że ktoś robi przysiad. Robi przysiad, no to znaczy, że przysiad jest okej, można robić. No tak, tylko nie do końca zna drugie dno i zasadność wykonywania tego ćwiczenia, bo możemy zupełnie inne efekty osiągać poprzez wykonanie przysiadu w danym tempie, w danym zakresie ruchu, z jakimiś akcesoriami typu podkładki itd.
Więc sama terapia ruchowa to jest po prostu nic innego jak dobrze nastawiony trening dostosowany na osiągnięcie danego efektu i adaptacji, a nie tylko zbudowania formy. fajnie, żeby ludzie coś tutaj wynieśli z tego że nie zawsze, jak się patrzy często w internecie też takie zarzuty widziałem o, robi takie i takie ćwiczenie, po co on to robi zadaj pytanie autorowi, dlaczego to robi dlaczego robi to w taki sposób, jaki jest tego zamysł a nie na zasadzie od razu negacji z czym często się
można spotkać Właśnie to, co powiedziałam a propos dziwnych ćwiczeń. One naprawdę często mają znaczenie i są istotne w danych przypadkach, tylko to, co powiedziałeś. Trzeba mieć za tym tak naprawdę celowość tego ćwiczenia i wiedzieć, po co się je robi. Bo jak się zobaczyło ćwiczenie na Instagramie i wyglądało fajnie, ale nie wiesz po co, to się trochę mija z celem moim zdaniem wtedy. A jeżeli
chodzi o rozgraniczenie fizjoterapii i treningu już poza samą celowością treningu i fizjo, to co tam jest jeszcze ważne w charakterystyce takiej rozróżnienia fizjoterapii od treningu
według Ciebie? Myślę, że tu bym zaznaczyła taką kwestię, że sam trening w sobie, jeśli mówimy dalej o tej terapii ruchowej, to sam trening w sobie może mieć różne cele. Na zasadzie możemy mieć przygotowanie konkretnie pod jakiś sport, czyli pod performance. możemy się zająć stroną bardziej taką kulturystyczną, bardziej siłową, czyli to co tak naprawdę ja robię, związane z trójbojem siłowym, więc sam w sobie trening może być nastawiony na różne dyscypliny sportowe, na różne cele, może się przekładać później na tak naprawdę to, co dana osoba chce osiągnąć.
Z kolei fizjoterapia często moim zdaniem wiąże się z osiągnięciem celów takich jak na przykład pozbycie się dolegliwości bólowych, na poprawie samej w sobie aktywności fizycznej, bo to tak naprawdę jest milion przypadków, milion przykładów. Więc jeśli mówimy o jakimś powrocie na przykład po zerwaniu ACL-a, no to tam mamy konkretne etapy, przez które chcemy przejść, konkretne cele, które chcemy osiągnąć, żeby dana osoba wróciła do pełni sprawności. Więc często wiąże się ona właśnie z takimi bardziej skomplikowanymi przypadkami, z dolegliwościami bólowymi.
Czyli nie możemy zero-jedynkowo nazywać wszystkiego fizjoterapią, jeżeli trafia ktoś z bólem, czy też w drugą stronę wszystkiego nazywać treningiem, tylko bardziej chodzi o to doprecyzowanie tego pytania na zasadzie, co mogę robić w danym momencie, w którym jestem teraz. Jeżeli generalnie możesz robić wszystko i walczysz o performance, nazwij to treningiem. Jeżeli jednak masz jakieś dolegliwości, wykonujesz dane zadanie ruchowe pod kątem pozbycia się ich, nazwijmy to fizjoterapią. Ale jakby wspólnym mianownikiem wciąż będzie ruch.
Tak, to się często łączy. Właśnie to jest taka granica, która nie jest często konkretnie określona. I wydaje mi się, że właśnie Właśnie ona jest taka płynna, dlatego że często kogoś przestaje coś boleć, ale nadal trwa w tej fizjoterapii, bo są jakieś deficyty, nad którymi warto pracować. Natomiast faktycznie w pewnym momencie to już się zamienia w taki trening, takie przygotowanie fizyczne. Dokładnie.
No dobrze, ale jeżeli mielibyśmy sobie przeanalizować sytuację osoby, osoby, u której jest już lepiej, ale ona dalej nie wie, czy może, czy nie może wrócić do ruchu, no to na co najczęściej powinniśmy zwrócić uwagę w tym momencie zawieszenia? Z czym jest to związane, że taka osoba nie wie, kiedy wrócić?
Wydaje mi się, że jest to często związane ze strachem, który towarzyszy takiej osobie. Jeśli na przykład była w takim bólu ostrym przez jakiś okres, to ona po prostu się boi zacząć. Nie wie, czy to już jest ten odpowiedni moment, czy na przykład nie zrobi sobie więcej krzywdy, bo to często jest właśnie z tym związane, że osoba po prostu boi się tego ruchu, bo gdzieś tam była wcześniej narracja, która może narzuciła jej taką myśl, że okej, będę leżeć, będzie lepiej. Ale często właśnie tak nie jest. To się potem nawarstwia, jak to odkładamy w czasie.
Sam lęk przed ruchem też nie jest głupi. Jest to dla nas pewien wyznacznik. Natomiast z drugiej strony wieczne czekanie absolutnie też niczego nie zmieni, nie zbuduje żadnej adaptacji. A z drugiej strony może na nas narzucać te ograniczenia rozwoju i powrotu do zdrowia. nie? Ale tak, no ten strach ta kinezjofobia, jak to się fachowo mówi to jest bardzo duży problem, z którym też należy walczyć zdecydowanie
Często też myślę, że tutaj warto powiedzieć, że takie osoby zadają sobie po prostu milion pytań w głowie czy mogę to robić, czy nie zrobię sobie więcej krzywdy czy mogę więcej ciężaru założyć i to często jest taki moment moment właśnie między taką fazą ostrą urazu i powrotem tak naprawdę do aktywności. To jest taki moment, że już w sumie nie boli, ale ja nie wiem, czy mogę ćwiczyć. Wydaje mi się, że to jest takie najtrudniejsze.
A dlaczego nie wystarczy według ciebie powiedzieć, że nie bój się ruchu, po prostu idź ćwiczyć?
Wydaje mi się, że to jest zbyt proste i bardzo lekceważące w niektórych przypadkach. Nigdy nie wiesz, co myśli druga osoba i trzeba też to wziąć pod uwagę i podejść do tego bardzo empatycznie i starać się zrozumieć, przez co taka osoba może przechodzić. Ja na przykład nie miałam nigdy żadnej operacji i nie wyobrażam sobie, co musi siedzieć w głowie takiej osoby. Więc warto wtedy postawić się na miejscu takiego przypadku i zastanowić się, przez co taka osoba może przechodzić w głowie, co ona może myśleć. Więc mówienie, I formułowanie tego w tak prosty sposób jest bardzo, bardzo krzywdzące czasami.
Jeżeli taka osoba jest już w tym momencie, gdzie ten bardzo silny ból i ograniczenie już ma za sobą, jest w tym momencie tej wiecznej niepewności, to co taki człowiek traci? poprzez to wieczne oczekiwanie na przejście do treningu, na ten faktyczny powrót, którego by chciał, ale w sumie nie wie, czy może.
Często traci po prostu czas, który mógłby wykorzystać. Wiąże się to czasami z ograniczeniem na przykład ulubionych aktywności. A jest duże prawdopodobieństwo, że jeśli osoba by zaczęła, na przykład jesteśmy tu i teraz, wzięłaby się do działania, to widziałaby po prostu efekty szybciej. I mogłaby robić te rzeczy, których na przykład marzy, bo często ból wiąże się z ograniczeniem. Więc często celem tak naprawdę jest nie tyle, co pozbycie się bólu, ale co osiągnięcie tej aktywności. Na przykład, nie wiem, gram w tenisa. Super. Popracujmy nad tym, wróćmy do tego. Właśnie to powinno tak, nie lubię tego słowa trochę, motywować, ale mimo wszystko tak to wygląda.
Tak, bo często to oczekiwanie na idealną gotowość nigdy nie nastąpi. Dopóki my nie podejmiemy pewnych kroków. właśnie kierowanych ze strony fizjoterapeuty czy trenera ruchowego, no to raczej nic się nie zmieni. Prawda? Ale też z drugiej strony bardzo ważne jest to, aby nie spłycać wszystkiego w haśle więcej ruchu zawsze pomoże. No bo nie zawsze więcej znaczy lepiej, prawda? Zgodzisz się chyba z tym?
Tak, to co też powiedziałam a propos dawki i nakładania obciążeń na daną osobę. ja jak zaczynam pracować z kimś nowym, to często wolę dać za mało niż za dużo. Nawet jak już mówimy o kinezjofobii, to po prostu, żeby osoba nie zraziła się do tego ruchu, który jest tak istotny w tym procesie. Więc wydaje mi się, że istotne jest właśnie dobieranie samej w sobie dawki. Czyli mówimy tutaj o intensywności treningowej, o częstotliwości, bo często osoba przychodzi i ona się pyta a w sumie to ile mam trenować? stoi to raczej po jej stronie ta decyzja, natomiast my musimy pokierować więc dawka, która często wydaje mi się, że jest tak pomijana, jest istotna do obserwacji, do monitoringu i tego przede wszystkim jak dane nałożenie nałożone obciążenie wpływa później na dolegliwości bólowe, czyli często to robimy z taką osobą terapię ruchową i sprawdzamy, jak jej ciało zareaguje.
Pytamy się na drugi dzień, jak było, czy bolało bardziej, czy bolało mniej. I to też jest dla nas bardzo istotna informacja w tym całym procesie.
Czyli zarówno za dużo ruchu może przeciążyć, za mało ruchu nie zbuduje żadnej adaptacji. Grunt to jest znaleźć ten złoty środek. A każdy ma inny niestety.
No każdy jest inny. I ja kiedyś się doszukiwałam, czytałam różne publikacje na ten temat, natomiast tak jak powiedziałam, jest to indywidualne, więc musimy tą dawkę dopasować do danej osoby, znaleźć co działa, a co nie.
Czyli nie będziemy mówić, ruszaj się więcej. Jeżeli byśmy chcieli coś przekazać, to jak moglibyśmy to sprecyzować?
Wydaje mi się, że słowo, które jest tutaj potrzebne, to ruszaj się mądrze, z odpowiednią dawką, z dostosowanymi ćwiczeniami do ciebie. Tu nie chodzi o to, żeby wrzucić się w ten trening i robić wszystko i testować wszystko, tylko żeby dostosować go indywidualnie pod daną osobę, z dobrze dobranym planem, z planem działania, który faktycznie będzie przynosił efekty. Wydaje mi się, że właśnie to słowo mądrze jest tutaj najbardziej istotne.
Czyli dobrym punktem wyjścia do pracy z kimś, kto wraca po bólu lub po kontuzji będzie co? Jeżeli moglibyśmy tak podsumować też. Od czego taka osoba powinna zacząć?
Przede wszystkim powinna się zastanowić, czy potrzebuje fizjoterapii, czy potrzebuje treningu, bo często jest to tak naprawdę dosyć jasne. Jeśli ktoś nie ma dolegliwości bólowych i chce po prostu się zacząć ruszać, leć na salkę treningową. Natomiast jeśli pojawiają się dolegliwości bólowe, to nie mówię już o sytuacjach ostrych, bo często w takich sytuacjach ludzie po prostu przyjdą do specjalisty. Natomiast ten przewlekły ból to też jest sygnał do tego, że możemy pracować na salce treningowej. Tylko bardziej w ramach terapii ruchowej, w ramach fizjoterapii, gdzie potrzebujemy trochę szerszego spojrzenia na całość danej osoby.
Czyli najważniejszym pytaniem na dobrą sprawę to jest nie, czy ja mogę już trenować, tylko co mogę trenować w danym momencie w mojej sytuacji? Tak jest. Tak byśmy to chyba mogli podsumować, co? Myślę, że tak. Myślę, że brzmi to dobrze. Bo każdy ruch, zarówno jak jest go za dużo, jak i za mało, no to niestety może oddziaływać może nie tyle, co negatywnie, co może kompletnie nic nie zmienić. Więc warto wtedy wtedy wybrać się właśnie do fizjoterapeuty lub trenera ruchowego, aby zweryfikować nasze możliwości i to, co będzie dla nas możliwe i potrzebne w danym momencie powrotu do zdrowia lub budowania wymarzonej formy.
Dokładnie tak.
Super, Domi. Dobrze podsumowałaś. Dzięki serdeczne za rozmowę. Mam nadzieję, że rozwialiśmy kilka wątków, które często nurtują wielu słuchaczy, wielu pacjentów, wielu adeptów siłowni, którzy dopiero chcą zacząć. Jeżeli macie pytania, piszcie do nas. Pamiętajcie, aby zostawić łapkę i subskrybujcie nasze kanały. Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.
Również dziękuję.
No i do zobaczenia następnym razem.
Do zobaczenia.






